Jednym z dużych sukcesów w moim Mój Wielki Eksperyment Podróżniczy była moja kondycja podczas naszej długiej podróży po Europie.
Gdy moja ośmioosobowa rodzina wkracza w ostatni tydzień tej czterotygodniowej podróży, muszę przyznać, że jestem prawdopodobnie w takiej samej formie jak wtedy, gdy wyjeżdżałem, a pod pewnymi względami nawet lepszej – mogę robić więcej pompek i chodzić dalej i dłużej. Moje jedzenie nie było idealne, ale też nie było okropne… i całkiem dobrze mi szło z ćwiczeniami, więc wszystko się wyrównało.
To dla mnie ogromne zwycięstwo, wierzcie mi. Zazwyczaj nie utrzymuję dobrej rutyny fitness podczas podróży – próbuję, ale nigdy nie jest tak dobrze jak wtedy, kiedy jestem w domu. Ta podróż była dla mnie wielką zmianą i dzisiaj chciałbym podzielić się tym, co zadziałało.
Oto 7 rzeczy, które robię i które dla mnie działają:
-
Utrzymuję trening krótki i minimalistyczny. Każdego dnia przeplatam około 10 minut pisania z ćwiczeniami na dany dzień – albo pompki, albo przysiady z ciężarem własnego ciała. Tylko jedno ćwiczenie, zazwyczaj 4-6 serii (nie licząc rozgrzewki), tyle, ile mogę zrobić. I to wszystko. Nawet przy tym minimalnym ćwiczeniu zwiększyłem siłę w tych ćwiczeniach i czuję, że to działa całkiem dobrze. Ponieważ trening jest tak prosty, trudno się go wymigać. Ale to nie wszystko, co robię w ciągu dnia! Więcej poniżej.
-
Nie daję sobie wyboru. To chyba największa zmiana dla mnie podczas tej podróży – zazwyczaj odkładam ćwiczenia na później, prawdopodobnie dlatego, że moje zwykłe rutyny w podróży zawierają 4-5 różnych ćwiczeń i wydają się zbyt trudne. Tym razem uprościłem to do jednego ćwiczenia, więc nie odkładam go na później. Przemienienie tej wycieczki w Wielki Eksperyment, z którego muszę zdać relację wam wszystkim, zwiększa poziom odpowiedzialności tak, że nie chcę zawieść. Każdego ranka medytuję przez kilka minut, pracuję przez godzinę (pisanie i e-maile) i wykonuję moje jedno ćwiczenie z ciężarem własnego ciała na dany dzień, bez wymówek. Ta rutyna działa naprawdę dobrze, jeśli nie pozwalam sobie jej zaniedbać.
-
Dużo chodzę. Eva, dzieci i ja chodzimy dużo, każdego dnia. Zazwyczaj przez wiele godzin. To znacznie więcej niż chodzimy w domu, więc z mięczaków chodzenia staliśmy się bogami chodzenia w zaledwie kilka tygodni. Oczywiście robimy przerwy i zatrzymujemy się na lody i odpoczywamy na publicznych placach… ale przez większość czasu chodzimy po krętych, brukowanych ulicach i po prostu podziwiamy budynki, pomniki, kawiarnie i światło łagodnie oświetlające miasto, które jest stare, ale nowe dla nas.
-
Biegnę po każdych schodach. Podczas odkrywania tych miast jest wiele stopni prowadzących na mosty (w Wenecji), schody wychodzące z podziemnych stacji metra, schody prowadzące do pięknego budynku muzeum… i sprintuję po każdym zestawie schodów. Jeśli widzę schody, z radością po nich biegnę, po dwa-trzy stopnie na raz. Czasami wspinamy się po setkach schodów (Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny) i tylko niektóre z nich przebiegam, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju schody!
-
Sprintuję. Codziennie sprintuję przynajmniej kilka razy. Może ścigam się z dziećmi do pomnika, może po prostu sprintuję w dół małej alejki dla zabawy. Dla mnie to forma zabawy. Nie biegam długo podczas podróży, ale korzystam z okazji do sprintu, gdy mogę. Zazwyczaj kończę dzień wyczerpany!
-
Starannie jem i nie przejadam się. Szczerze mówiąc, jedzenie, które zjadłem, nie było zbyt zdrowe – makarony, pizze, francuskie pieczywo, wegańskie lody. Ale jestem z tym OK – w przeszłości trzymałem się zdrowej diety podczas podróży i nie było to tak przyjemne. Więc podczas tej podróży moim celem jest jeść uważnie i nie przejadać się. Odniosłem tylko częściowy sukces – z pewnością przejadałem się więcej niż bym chciał, ale mniej niż w przeszłości. Mimo wszystko myślę, że przez większość czasu byłem całkiem dobry, a kiedy przesadziłem, zrównoważyłem to ćwiczeniami.
-
Skaczę i tańczę z dziećmi. Na koniec, najfajniejsza część! Trzymam moją córkę za rękę i wesoło skaczę po tych europejskich uliczkach. Wydaje mi się mniej żenujące wesoło (czy często szaleńczo) skakać w miejscach publicznych, jeśli trzymam dziecko za rękę. Myślę, że nie jestem tak odważny samotnie. Również tańczę z nimi publicznie. Nie jestem najlepszym tancerzem na świecie, ale mogę pokazać niezłą gorączkę disco, wykonać Twista albo niezawodnego Running Mana. America’s Got Talent, strzeżcie się.