ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Radosne wyniki mojego wielkiego eksperymentu podróżniczego

Kończę właśnie cztery tygodnie w Europie z Evą i dziećmi, podsumowując mój Mój Wielki Eksperyment Podróżniczy. Muszę powiedzieć, że był to (przeważnie) sukces.

Nie byłem doskonały, ale nawet w przypadku niepowodzeń wiele się nauczyłem.

Ostatnio pisałem o mojej rutynie pracy i treningu podczas podróży, więc postaram się nie powtarzać za dużo, ale ten post będzie ogólnym podsumowaniem całego eksperymentu.

Podczas tego eksperymentu chciałem popracować nad kilkoma problematycznymi obszarami dla mnie w poprzednich podróżach:

  1. Przejadanie się

  2. Brak regularnej rutyny ćwiczeń

  3. Brak regularnej rutyny pracy

  4. Brak regularnej medytacji

  5. Niemożność zrezygnowania z oczekiwań wobec moich dzieci

Poradziłem sobie lepiej niż kiedykolwiek z pracą, ćwiczeniami i medytacją, a przejadanie się i oczekiwania wobec dzieci były częściowo sukcesami, ale z dużą ilością nauki.

Chciałbym podsumować, co zrobiłem dobrze, co zrobiłem źle i czego się nauczyłem, w każdym obszarze.

1. Przejadanie się

Mój eksperyment polegał na jedzeniu wszystkiego, na co miałem ochotę (w tym wegańskiego gelato!), ale starałem się być uważnym podczas jedzenia i nie przejadać się. Po każdym posiłku oceniłem się (ponad 110 razy!) na skali od 1 (przejedzenie do bólu) do 5 (nie do końca pełny, ale syty).

Wyniki: W prawie każdym posiłku byłem 3 lub 4, a rzadko 2 lub 5. Nigdy nie doszło do 1, chociaż czasami moim dzieciom się to zdarzało. Uważam to za ogromny sukces w porównaniu do wcześniejszych podróży, gdzie albo 1) przejadałem się prawie przy każdym posiłku, albo 2) ograniczałem to, co mogłem jeść, tak bardzo, że nie mogłem cieszyć się pysznym wegańskim jedzeniem. Wolałbym więcej 4 i mniej 3, ale szczerze mówiąc, byłoby to nierealistyczne oczekiwanie. Ogólnie myślę, że dzięki ćwiczeniom i temu, że nie przejadałem się zbyt mocno, nie przytyłem zbytnio, jeśli w ogóle, podczas tej podróży. Co jest niesamowite jak na 4-tygodniową podróż!

Co zrobiłem dobrze: Każdego dnia miałem cel zdobycia około 20 punktów, w tym możliwe 5 punktów za pracę i kolejne 5 za treningi … więc jeśli zrobiłem to doskonale, potrzebowałem 10 punktów na trzy posiłki. To dwie 3 i jedna 4, co nie było trudne do osiągnięcia. Ta biegnąca suma w mojej głowie przypominała mi, aby być uważnym (większość czasu). Prosiłem także dzieci, aby przypominały mi, abym się nie przejadał, jeśli groziło mi nie zdobycie moich punktów.

Co zrobiłem źle: Czasami nie mogłem się powstrzymać i przejadałem się. To nie było przyjemne, ponieważ nie lubię być przepełniony, ani nie czuję się wtedy zdrowo. Moim problemem są produkty wyzwalające (jak frytki, czy słodycze). Mam tendencję do ich pochłaniania zamiast powolnego jedzenia i bycia świadomym poziomu sytości.

Czego się nauczyłem: Muszę zauważyć przed rozpoczęciem jedzenia produktów wyzwalających i traktować je jako strefę zagrożenia. Nadal powinienem móc je jeść, ale powinienem być ostrożny, ponieważ są dla mnie trudne.

2. Ćwiczenia

W przeszłości byłem zbyt zmęczony całym chodzeniem podczas podróży, by utrzymać regularne ćwiczenia. Tym razem chciałem robić codzienne ćwiczenia, coś prostego – pompki lub przysiady. Moim planem było robić to każdego ranka.

Wyniki: Codziennie robiłem trening. Niektóre dni były pełne pośpiechu, ponieważ chcieliśmy wyjść wcześnie z jakiegoś powodu, więc nie miałem pełnego treningu, ale starałem się to nadrobić sprintami, pływaniem lub biegiem po schodach. To jedno z moich największych sukcesów – nigdy nie podróżowałem i nie miałem tak regularnej rutyny treningowej jak tym razem.

Co zrobiłem dobrze: Trenowałem podczas przygotowywania się lub pracy (jeśli pracowałem w domu). Nie dawałem sobie wyboru – po prostu zrobiłem trening. Znalazłem także wiele okazji do mini-treningów, gdy chodziliśmy po mieście lub odwiedzaliśmy plaże – dużo pływałem, sprintowałem, biegałem po schodach, tańczyłem z dziećmi.

Co zrobiłem źle: Nic, naprawdę. Nie mógłbym zrobić tego lepiej, chyba że treningi byłyby moim najwyższym priorytetem i znalazłbym siłownię w każdym mieście, ale wtedy miałbym mniej czasu na zwiedzanie z dziećmi.

Czego się nauczyłem: Trzymać treningi na minimalnym poziomie, nie dawać sobie wyboru i robić je rano. To działa dla mnie i mam nadzieję, że zapamiętam to na wszystkie przyszłe podróże!

3. Praca

W przeszłości robiłem jak najwięcej pracy przed podróżą, pisząc wszystko wcześniej. To nie jest zrównoważone, jeśli planuję regularnie podróżować lub na długie wyprawy, więc moim planem było celowo nie robić pracy z wyprzedzeniem, zmuszając się do pracy każdego dnia podczas podróży.

Wyniki: Poszło mi świetnie. To była najlepsza podróż, jeśli chodzi o wykonanie pracy. Pracowałem każdego ranka, bez wyjątku. Niektóre dni miałem tylko 30 minut, jeśli się spieszyliśmy, ale zrobiłem pracę. Wspaniałe jest to, że teraz, gdy moja podróż się skończyła, nie mam góry pracy, która czeka na mnie w domu!

Co zrobiłem dobrze: Po pierwsze, celowo nie zrobiłem całej pracy z wyprzedzeniem, więc byłem zmuszony pracować podczas podróży. Po drugie, nie kwestionowałem, czy będę pracować każdego dnia – jedyne pytanie brzmiało, czy będę to robić w kawiarni, czy w domu, jeśli nie było dobrej opcji kawiarni w pobliżu. Po trzecie, robiłem to rano, zamiast dawać sobie możliwość zrobienia tego później w ciągu dnia, kiedy prawdopodobnie byłbym zbyt zmęczony po całodziennym spacerze. Ostatnie, prosiłem tylko o godzinną pracę dziennie, poza może odpowiedzią na kilka e-maili wieczorem.

Co zrobiłem źle: Założyłem, że wszędzie będzie dobry Internet, ale w niektórych kawiarniach i niektórych wynajmowanych mieszkaniach wifi albo nie było najlepsze, albo nie było go wcale. Więc parę razy musiałem użyć danych telefonu, co nie było idealne.

Czego się nauczyłem: Ta podróż nauczyła mnie, że mogę dosyć zrównoważenie pracować każdego dnia podczas podróży … w przeszłości nie myślałem, że mogę to robić przy jednoczesnym pełnym cieszeniu się podróżą. To nie był problem, co jest dla mnie pozytywną wiadomością.

4. Medytacja

Często porzucam nawyk medytacji podczas podróży, po prostu dlatego, że moja rutyna nie jest stała, a często dlatego, że nie mam przestrzeni do medytacji ani energii po tylu spacerkach.

Moim pomysłem było robienie minimalnej ilości medytacji zaraz po przebudzeniu każdego dnia.

Wyniki: Pamiętałem o tym prawie każdego dnia, jak tylko się obudziłem. Robiłem medytację dźwiękową, gdzie starałem się słuchać wszystkich dźwięków wokół mnie. Wykonywałem także medytację dźwiękową na zatłoczonych placach i plażach w różnych miastach, które odwiedzaliśmy. Kilka dni nie pamiętałem o medytacji zaraz po przebudzeniu, ale przypominałem sobie trochę później rano i robiłem krótką medytację gdziekolwiek byłem. Ogólnie, znacznie lepiej niż podczas jakiejkolwiek wcześniejszej podróży!

Co zrobiłem dobrze: Zachowałem medytację krótką i prostą, i pozwalałem sobie robić ją leżąc w łóżku (czego nie robię w domu). To pomogło, ponieważ nie musiałem budzić dzieci (które często spały w salonie na rozkładanej sofie w wynajętych mieszkaniach), i obniżało to barierę do rzeczywistego wykonania medytacji.

Co zrobiłem źle: Nic – jestem zadowolony z tego, jak to poszło.

Czego się nauczyłem: Trzymaj medytację krótką, rób ją natychmiast po przebudzeniu, a jeśli zapomnisz, nie bój się medytować tam, gdzie jesteś.

5. Oczekiwania wobec dzieci

Zawsze był to dla mnie problematyczny obszar – chociaż uważam się za całkiem dobrego tatę, mogę tracić cierpliwość, gdy dzieci nie zachowują się tak, jakbym chciał. Przeszkadza to w cieszeniu się podróżą, a co równie ważne, sprawia, że podróż jest mniej przyjemna dla dzieci. Najważniejsze, że może to zaszkodzić naszej relacji, gdy jestem szorstki lub tracę cierpliwość z nimi i powiem coś z frustracji.

Moim planem było zrelaksowanie tych oczekiwań wobec dzieci, lub zauważenie, kiedy moje oczekiwania przeszkadzały mi w cieszeniu się podróżą. To oznaczało dużo uważności i dużo współczucia dla siebie, gdy czułem frustrację spowodowaną oczekiwaniami.

Wyniki: To prawdopodobnie był mój najtrudniejszy i najmniej udany obszar. W większości przypadków byłem spokojny i zrelaksowany, ale były momenty, kiedy traciłem cierpliwość i pokazywałem frustrację, gdy dzieci nie zachowywały się tak, jak bym chciał. Kilka z nich nie było wcale dobre, i czuję się źle z tego powodu. Chociaż nie traciłem cierpliwości każdego dnia, były zdecydowanie momenty, kiedy się frustrowałem, regularnie.

Co zrobiłem dobrze: Starałem się być uważny na poziom mojej frustracji i dawałem sobie współczucie, gdy czułem frustrację. Starałem się zauważyć moje oczekiwania wobec dzieci i zobaczyć, kiedy były one nierealistyczne lub niepotrzebne. Również szybciej niż zwykle wyzbywałem się frustracji, gdy to robiłem.

Co zrobiłem źle: Nie mogę oczekiwać „doskonałości” tutaj, więc nie będę się biczować za utratę cierpliwości … ale kilka razy żałuję, że nie powiedziałem nic i zamiast tego nie zanurzyłem się w sobie, aby zająć się swoją frustracją z współczuciem. Kiedy się frustruję, czasami nie jestem uważny. To coś, nad czym mogę dalej pracować.

Czego się nauczyłem: Zdecydowanie mam wiele oczekiwań wobec innych, których nie zdaję sobie sprawy, że mam. Te mogą przeszkadzać mojemu szczęściu i relacjom z ludźmi, i muszę nadal praktykować uważność wokół tego.

Wnioski

Biorąc pod uwagę wszystkie te obszary, uważam, że eksperyment był radosnym sukcesem i jestem bardzo szczęśliwy, że go przeprowadziłem. Nauczyłem się, jak pracować i ćwiczyć oraz medytować podczas podróży, co były dużymi obszarami moich słabości. Nauczyłem się bardziej kontrolować moje jedzenie, co jest kolejną dużą poprawą. Nauczyłem się, że mogę podróżować przez dłuższy okres w sposób zrównoważony, przyjemny, zdrowy, i to jest dla mnie ogromny sukces.

I cieszyłem się podróżą, niesamowicie i z wielką radością. Teraz czas na drzemkę.