Jedną z (wielu) rzeczy, z którymi zmagam się w życiu, jest potrzeba poczucia kontroli nad tym, jak potoczą się sprawy – kontrola nad podróżą, w której uczestniczę, nad projektem, nad którym pracuję, nad tym, jak wyrosną moje dzieci.
Często nie jest to pomocne podejście.
Na początek, nie sądzę, byśmy kiedykolwiek mieli rzeczywistą kontrolę nad tym, jak potoczą się sprawy. Możemy myśleć, że tak jest, ale jak często rzeczy układają się według naszych planów? Wiem, że moje życie to ciąg niespodziewanych zdarzeń, mimo najlepszych intencji osiągnięcia pewnych celów. Nawet osiągnięte cele okazują się znacznie inne niż planowałem.
Co więcej, zauważyłem, że kiedy chcę kontrolować wynik wydarzeń, staję się bardziej niespokojny, bardziej spięty. Jestem mniej zadowolony z tego, jak inni ludzie robią rzeczy, mniej zadowolony z samego siebie, mniej zrelaksowany w danej chwili. Moje relacje cierpią, a ja jestem mniej szczęśliwy. Niezbyt dobrze.
Ale jakie jest rozwiązanie? Cóż, odkryłem, że nie mogę powstrzymać się od chęci kontrolowania rzeczy. Nie mogę powstrzymać pragnienia kontrolowania wyników, które się we mnie pojawiają. Nie mogę tego kontrolować. Więc muszę po prostu zauważyć to pragnienie kontroli i pozwolić mu się ujawnić. Po prostu siedzieć i obserwować to pragnienie, czuć je, być z nim.
Nie muszę działać. Mogę po prostu siedzieć.
Okazuje się, że łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. Ale staram się to praktykować:
Mogę widzieć to pragnienie jako kolejne pragnienie, nic, co muszę realizować. To sugestia od wewnętrznego dziecka, a nie rozkaz.
Następnie zwracam się ku chwili obecnej i dostrzegam piękno tego, co jest przede mną. Zmienną sytuację, w której się znajduję. Jest radość w tej sytuacji, nawet jeśli jest niekontrolowana.
Nie muszę kontrolować rzeczy, aby się nimi cieszyć. Mogę po prostu pozwolić, aby się działy.
To powiedziawszy, nadal działam. Nadal pracuję (jak teraz), nadal współpracuję z ludźmi, nadal spaceruję podczas podróży, nadal poszukuję informacji o miejscu, w którym jestem, bo jestem ciekawy.
Ale działanie nie jest koniecznym sposobem na kontrolowanie wyniku. Mogę ustalić zamiar zrobienia czegoś dobrego, pełnego współczucia, pomocnego, nie wiedząc, czy sprawy potoczą się tak, jak mam nadzieję. Ustalam intencję, działam, ale nie wiem, jak się to potoczy.
I to jest w porządku. Całkowicie normalne jest brak wiedzy.
Działam i ufam, że wszystko potoczy się dobrze, nawet jeśli nie wiem, jaki będzie wynik.
Ufam.
To jest wybór: mogę zdecydować się próbować kontrolować wynik lub mogę zaufać chwili.
Wybieram zaufanie.