To przytrafia się każdemu z nas: nie zrobiliśmy tego, co mieliśmy nadzieję zrobić, a potem czujemy się zestresowani lub winni z tego powodu.
Czas, aby to porzucić, ponieważ to nam nie pomaga.
Możemy budować odporność psychiczną w tym zakresie dzięki treningowi umysłowemu. A to pomoże nam w sposób magiczny.
Zastanów się, czy kiedykolwiek zrobiłeś którąś z tych rzeczy:
-
Postanowiłeś realizować pewien nawyk (ćwiczenia, jedzenie, medytacja, pisanie), a potem nie zrobiłeś tego zgodnie z planem. Czujesz się winny, rozczarowany sobą lub po prostu zestresowany.
-
Miałeś listę rzeczy do zrobienia, a potem większości z nich nie zrealizowałeś. To tylko dodało ci stresu.
-
Planowałeś pracować nad projektem albo pisać… a potem odkładałeś to na później. Znowu poczułeś się winny, rozczarowany lub zestresowany.
-
Miałeś nadzieję zmienić swoje nawyki, takie jak sposób odżywiania, rozmawiania z innymi czy praktykowania uważności. Potem wszystko poszło nie tak i poczułeś rozczarowanie.
Istnieją tysiące wariacji na ten temat, ale głównym motywem jest to, że rzeczy nie poszły tak, jak się spodziewaliśmy, co powoduje rozczarowanie, poczucie winy, stres.
Oto co się dzieje: nie ma problemu z tym, że nie sprostamy naszym oczekiwaniom. Prawdziwy problem to oczekiwania. I stres, jaki powodują, kiedy ich nie spełniamy.
We wszystkich powyższych przykładach w naszych głowach istnieje pewien ideał tego, jak rzeczy powinny wyglądać, jacy chcemy być. Nie ma w tym nic złego – wszyscy to robimy, cały czas – ale problem pojawia się, kiedy zbyt mocno trzymamy się ideałów/oczekiwań. To powoduje trudności: czujemy się zawiedzeni, odczuwamy niepokój, złość lub urazę do siebie, stajemy się nieszczęśliwi.
Proces tworzenia oczekiwań, potem niespełniania ich i w konsekwencji odczuwania mniejszego szczęścia… dzieje się w kółko, przez cały dzień. Ciągle to sobie robimy.
To prowadzi do stresu, nieszczęścia, poczucia przytłoczenia, przekonania, że nie możemy się zmienić, braku zaufania do siebie. To jest prawdziwa szkoda. To szkodzi wszystkiemu, co chcemy zrobić, zwiększając prawdopodobieństwo, że po prostu zrezygnujemy, ponieważ nie ufamy sobie.
To jest problem.
Odpowiedzią jest mniej sztywne trzymanie się ideałów. Bądź świadomy swoich oczekiwań (wobec siebie, ale także wobec innych) i trzymaj się ich mniej kurczowo. Odrzuć je, jeśli to możliwe, i po prostu zobacz, co się stanie.
I pokochaj to, co faktycznie się dzieje. Kochaj siebie takim, jakim jesteś, a nie takim, jakim wydaje ci się, że powinieneś być. Oczywiście, staraj się postępować dobrze, z miłości do siebie i innych… ale kiedy nie spełniasz tych oczekiwań, odrzuć je i pokochaj siebie takim, jakim jesteś, doceń to, co faktycznie zrobiłeś. Kochaj rzeczywistość.
Oto zalecenie, jeśli chcesz je przyjąć:
-
Ustal intencję kochania siebie poprzez ćwiczenia, lepsze odżywianie, medytację, bycie miłym dla innych, wykonywanie swojej pracy w świecie. Ustal intencję z miłości, a potem rób najlepiej, jak potrafisz.
-
Cokolwiek zrobisz, zauważ swoje oczekiwania, wrzuć je do oceanu. Kochaj to, co faktycznie robisz, kochaj moment i siebie bez względu na wszystko. Porzuć bezużyteczne poczucie winy, stres i samokrytykę.
-
Zobacz, co cię powstrzymało przed spełnieniem intencji. Wprowadź celową zmianę w swoim otoczeniu, aby cię to nie powstrzymywało. Ustaw kolejną intencję, z miłości, ale nie trzymaj się jej kurczowo. Powtarzaj w kółko.
Porzucając te oczekiwania, wrzucając je do oceanu, możemy uwolnić się od trudności i faktycznie zaznać spokoju. Faktycznie znaleźć zadowolenie. Faktycznie pokochać siebie. A to prowadzi do szczęścia ze światem i z sobą, które jest niesamowite i wypełnia serce.