ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Moje zmagania z jedzeniem nudnego jedzenia

Moje Bez Smaku: Mój Miesiąc Nudy z Jedzeniem, które było wyzwaniem maja w moim Rok życia bez, było ogromnym sukcesem.

To znaczy, sukcesem, jeśli założeniem było nauczenie się na własnych błędach.

Tak właśnie było. Nie spodziewałem się, że sprostam temu wyzwaniu perfekcyjnie, ale chciałem zobaczyć, co się stanie, gdy zrezygnuję ze wszystkich nagradzających posiłków: żadnych słonych, słodkich, smażonych itd. Jadłem to samo każdego dnia: gotowane, nieosolone ziemniaki, zwykły niesmaczony seitan (zwykle podgrzewany w mikrofalówce), nieprzyprawione koktajle białkowe roślinne i zwykłe warzywa. Moim codziennym wyjątkiem była szklanka czerwonego wina wieczorem, a raz w tygodniu miałem zaplanowany dzień wyjątku.

Przez pierwsze kilka tygodni szło całkiem dobrze — miałem drobne odstępstwa z różnych powodów, i choć od czasu do czasu było trudno, w większości trzymałem się wyzwania.

Potem przeprowadziliśmy się do nowego domu, co zajęło kilka dni pakowania (podczas pakowania radziłem sobie dobrze), a następnie dzień przeprowadzki i kilka dni rozpakowywania, przesuwania mebli, wieszania obrazów, naprawy drobnych usterek itd. Było to wyczerpujące, a zapasy samokontroli wyczerpane, nie zaplanowałem dobrze jedzenia, więc jadłem, co tylko miałem pod ręką.

Potem mój umysł był poza grą i po prostu nie mogłem wrócić na właściwe tory, więc zrezygnowałem trochę przed końcem miesiąca.

Mimo to wiele się nauczyłem i naprawdę cieszę się z niektórych ze swoich nowych umiejętności.

Oto, czego się nauczyłem:

  1. Jesteśmy przyzwyczajeni do czerpania przyjemności z jedzenia, co jest przygnębiające, gdy się je usunie. Nie zdajesz sobie z tego sprawy, dopóki nie usuniesz przyjemności z jedzenia, ale naprawdę oczekujemy, że jedzenie przyniesie nam jakąś radość. Myślę, że to jedna z przyczyn, dla których mamy problemy z wagą, teraz, gdy to zaobserwowałem. Gdy jedzenie traci przyjemność, odczuwamy odstawienie, jesteśmy nieszczęśliwi, czujemy, że czegoś ważnego brakuje. Pomyśl o tym: co by było, gdybyś przez miesiąc mógł jeść tylko niesmaczoną sałatę, nic innego (pomijając kwestie odżywcze)? Prawdopodobnie byś się zbuntował lub poczuł przygnębienie. To mnie trochę przygnębiało przez około tydzień.

  2. Mogę przystosować się do wszystkiego. Co zadziwiające, po około tygodniu moje bezsmakowe jedzenie smakowało całkiem dobrze. Nie skakałem z radości, ale nie uważałem, że jest obrzydliwe ani nudne i w zasadzie cieszyłem się jedzeniem. Konsumpcja nudnego jedzenia nie była już problemem — problemem było, gdy miałem możliwość zjedzenia przyjemnego jedzenia. Ale moje przystosowanie do tego bezsmakowego jedzenia naprawdę mnie zdziwiło, nawet jeśli robiłem podobne przystosowania wiele razy w ciągu ostatnich 8 lat.

  3. Ciągle renegocjowałem. Gdy w pobliżu było smaczne jedzenie, mój umysł chciał go trochę i naprawdę próbował to zdobyć. Często po prostu podchodziłem zjeść to jedzenie bez myślenia, potem stawiałem się przed faktem i racjonalizowałem, dlaczego to w porządku raz, potem mówiłem sobie, że to tylko racjonalizacja, potem wymyślałem nową racjonalizację, potem odpuszczałem, potem mówiłem sobie może chociaż jednego gryza, to nie zaszkodzi? I tak cały czas trwała walka w mojej głowie. Uważałem to za fascynujące. To też wymagało dużo energii, by wygrać.

  4. Poddawałem negocjacje, gdy byłem zmęczony. Kiedy oszukiwałem, prawie zawsze byłem fizycznie i psychicznie zmęczony. Jeśli miałem długi dzień i byłem wykończony, po prostu chciałem coś zjeść, zaczynałem proces negocjacji i potem po prostu się poddawałem, bo nie miałem energii, by walczyć. A potem czułem się winny.

  5. Mam niektóre powtarzające się racjonalizacje. Niektóre z rzeczy, które mój umysł mówi, żeby zdobyć to, czego chce: to w porządku raz, nikt się nie dowie, zasługujesz na tę nagrodę, trochę nie zaszkodzi, potrzebujesz przerwy, to będzie bardzo dobrze smakować, jeśli tym razem oszukasz, możesz być bardziej zdyscyplinowany przez resztę dnia, to naprawdę nie ma znaczenia, jeśli się trzymasz tego lub nie, powinieneś po prostu zrezygnować, bo to za trudne, czemu się zmuszasz do cierpienia, to jest znacznie gorsze, niż się spodziewałem, dlaczego nie?

  6. Nie byłem w pełni zaangażowany. Zdałem sobie sprawę, że ciągłe negocjacje miały miejsce, bo nie byłem naprawdę zaangażowany. Co zadziwiające, opublikowanie, że zamierzam coś zrobić przed setkami tysięcy ludzi na tym blogu, nie oznacza dla mnie pełnego zaangażowania. Naprawdę myślałem, że tak będzie, ale mentalne negocjacje pokazały, że tak nie było. Gdyby stawką było życie mojej żony lub dzieci, nie przeszłoby mi przez myśl, by złamać zaangażowanie. Nie byłoby negocjacji.

  7. Mogłem związać się bardziej. W rzeczywistości próbowałem udawać, że moje dzieci umarłyby, gdybym zjadł kuszące jedzenie. I co niezwykłe, działało to przez jeden dzień. Następnego dnia zapomniałem spróbować ponownie, ale przez jeden dzień naprawdę to działało, chociaż wiedziałem, że jest to fałsz. Innego dnia zobowiązałem się wobec Evy, że nie mogę pić wina wieczorem, jeśli tego dnia oszukam, i to też działało. Ale potem nie związałem się na kolejny dzień. Naprawdę powinienem był zwiększyć swoje zaangażowanie w jakiś znaczący sposób, jeśli chciałem to utrzymać, ale nie zrobiłem tego, bo chyba nie chciałem się tego trzymać idealnie.

  8. Odwrócenie uwagi pomaga. Gdy mój umysł zaczyna czegoś chcieć, mogę się na chwilę odwrócić uwagę i przestaję o tym myśleć. Muszę jednak pamiętać, by się rozproszyć.

  9. Zajętość lub obecność innych ludzi pomaga. W dni, gdy miałem dużo zajęć lub spotykałem się z innymi ludźmi, nawet nie myślałem o kuszącym jedzeniu. Po prostu trzymałem się planu. To wtedy, gdy byłem znudzony lub samotny przez cały dzień, rzeczy stawały się trudne, bo myślałem o jedzeniu znacznie częściej.

  10. Stałem się lepszy w dostrzeganiu wzorców mojego umysłu. Pod koniec, po tygodniach obserwowania mojego umysłu, dostrzegałem mentalne wzorce, gdy tylko się zaczynały. Wzorce typu „powinieneś zjeść owoce, nie, raczej powinieneś trzymać się planu, nie, to w porządku tym razem, nie, to nie jest, tak, weź tylko trochę, to nie zaszkodzi” i tak dalej. Widziałem ten wzór i to nie było „O, to jest interesujące”, ale raczej „O, znowu to samo.” Naprawdę zmęczyło mnie, że mój umysł robi to samo w kółko.

  11. Jeśli widziałem wzory, mogłem je odpuścić. Gdy widziałem, że wzór się pojawia, mogłem powiedzieć: „OK, wystarczy tego” i przejść do czegoś bardziej interesującego. To wtedy, gdy nie byłem świadom wzorców, mieli one wpływ na moje działania.

  12. Gdy wypadłem z gry, trudno było wrócić. Gdy już miałem dłuższą przerwę od bezsmakowego zaangażowania, próbowałem wrócić do tego, ale naprawdę mi się nie chciało. Nie byłem zmotywowany. To dobra lekcja na przyszłość: jeśli pozwolisz sobie na przerwę w wyzwaniu, prawdopodobnie nie wrócisz z powrotem.

  13. Posiadanie wielu wyzwań jednocześnie utrudnia każde z nich. Na tym blogu ciągle propaguję „Jedna zmiana na raz”, ale często łamię tę zasadę sam. I za każdym razem, gdy ją łamię, zdaję sobie sprawę, jak wielkim błędem to było. W maju miałem to wyzwanie „Bez nagród z jedzenia”, ale jednocześnie próbowałem także stosować się do planu ćwiczeń i diety ustalonego przez mojego trenera, pracować nad dużym projektem książkowym, poprawić mój Sea Change Program (przeprowadziliśmy zmianę systemu członkostwa/płatności wśród wielu innych usprawnień w maju), przeprowadzić się do nowego domu, wygłosić mowę, przygotować się na dużą letnią podróż na Guam i do Japonii itd. Posiadanie tego wszystkiego sprawiło, że każde z nich było znacznie trudniejsze — nie przestrzegałem wyzwania „Bez nagród z jedzenia”, faktycznie spadłem z innego planu diety (chociaż trzymałem się planu treningowego), i miałem pewne trudności z projektem książkowym. Radziłem sobie dobrze z innymi rzeczami, ale nie mogę być doskonały we wszystkim jednocześnie.

To sporo nauki jak na jeden miesiąc, i uważam to za sukces.

Przeczytaj o moim miesiącu Wyzwanie Bez Prokrastynacji w czerwcu, który jest moim ostatnim miesiącem Roku Życia Bez.