To zabawne, bo wielu czytelników wydaje się myśleć, że jestem super produktywnym, ultra skoncentrowanym, zdyscyplinowanym gościem.
Nie jestem.
Bywam leniwy, podjadam przekąski, kiedy nikt nie patrzy, czasem wyleguję się w łóżku, robię drzemki, zaglądam do Internetu, gdy coś mnie zainteresuje, ciągle się rozpraszam.
Ale… nadal coś załatwiam, na tyle, że wydaje się, iż jestem produktywny. Dziś podzielę się kulisami mojego dnia i pokażę, jak pomimo chaosu w moim życiu mogę prześlizgnąć się przez dzień i nadal coś osiągnąć.
Poranki
Są okresy w roku, kiedy budzę się wcześnie, na przykład o 5 rano, ale to zwykle wtedy, gdy mam do napisania coś ważnego, jak moja ostatnia książka. Albo kiedy próbuję załatwić wszystkie swoje sprawy przed wyjazdem na wycieczkę.
Większość tygodni jednak budzę się, gdy wstaje słońce, z dokładnością do pół godziny. Kiedy czuję się naprawdę dobrze, wstaję trochę przed wschodem słońca, ale gdy jestem zmęczony, słońce pokonuje mnie o trochę. A teraz, gdy mamy zimę, czasami nie wstaję przed 8 rano. Znacznie wcześniej w lecie, kiedy słońce wschodzi wcześnie.
Kiedy wstaję, ostatnio mój rytm wygląda tak: włączam kawę, piję wodę, rozciągam się przez kilka minut, medytuję przez kilka minut, potem piję kawę, podczas gdy Krótki Przewodnik Jak Czytać Więcej Książek przez 20-30 minut. Jednak często nie mogę się oprzeć, by szybko sprawdzić i przetworzyć e-maile, podczas gdy kawa się parzy, a ja się rozciągam.
Po lekturze, w najlepsze dni, zaczynam pisać post dla Zen Habits lub Sea Change. Ale w te leniwe dni przeglądam Internet i znajduję ciekawe rzeczy do przeczytania. Potem sprawdzam rzeczy takie jak moje konta bankowe (za pomocą Mint.com), e-maile od klientów, Twittera, Reddita, Hacker News.
Kiedy wyczerpię już ulubione rzeczy do sprawdzenia online, zwykle zaczynam pisać. Jeśli napisałem przynajmniej jedną dobrą rzecz dziś, to już jest produktywność. Często napiszę także drugą, ale ta druga nie przychodzi wcześniej niż po południu. Zwykle przetwarzam e-maile mniej więcej w tym momencie.
Teraz jest około 10 lub 10:30 rano i zwykle wtedy robię trening. Buduję siłownię w moim garażu, więc mam sztangę, stojak do przysiadów, zestaw talerzy i hantli, drążek do podciągania i więcej. Robię trening siłowy. Chyba że czuję się leniwie, wtedy zrobię to później.
Następnie jem śniadanie, zazwyczaj między 11 a 12. To bezglutenowe płatki Ezekiel z jagodami, cynamonem, rodzynkami i mlekiem sojowym. Jest wykwintnie. Czytam swoją książkę podczas tego posiłku.
Potem (w końcu!) biorę prysznic.
Popołudnia i wieczory
OK, przyznam, poranki brzmią dość zdyscyplinowanie, jeśli zignorujecie całe przeglądanie Internetu. Ale popołudnia są znacznie mniej zorganizowane.
Po śniadaniu wracam online i wykonuję różne zadania administracyjne lub więcej czytam online, jeśli jestem leniwy.
Jeśli mogę, napiszę drugą rzecz. Jeśli mam książkę do napisania, robię to rano, a post piszę po południu. Staram się przetwarzać e-maile do zera, ale nie zawsze mi się to udaje.
Zazwyczaj staram się czytać z dziećmi późnym popołudniem. Zwykle też robię tutaj drzemkę.
W najlepsze dni napiszę coś i załatwię wiele zadań administracyjnych, ale to nie zawsze się zdarza.
Jem obiad około 15:00, składający się z seitana smażonego z cebulą, czosnkiem, oliwą, pieczarkami i mnóstwem zielonych warzyw, podawanego z sosem sriracha. Gotuję cztery porcje jednocześnie, więc jeśli zabraknie mi jedzenia piątego dnia, muszę gotować, ale większość dni już to mam zrobione.
Następnie jem kolejny taki sam posiłek około 17:00, a trzeci około 19:00. W dobre dni to trzy posiłki popołudniowo-wieczorne z samego białka, warzyw i oliwy dla tłuszczów. W mniej zdyscyplinowane dni podjadam jedzenie dzieci, jak pizza czy wegańskie nuggetsy z kurczaka, lub jakieś smaczne danie, które Eva ugotowała dla nich, jak makaron czy zupa. Jeśli jest blisko, to bardzo kuszące.
Wieczorami Eva i ja zwykle relaksujemy się z lampką (zwykle dwiema) czerwonego wina i oglądamy kilka naszych programów telewizyjnych. Potem czytam książkę w łóżku.
Jest tu sporo wariacji i jeśli coś mnie zainteresuje online (o podróżach, nauce, fitnessie, technologiach), zamiast tego pochłaniam lektury. Ale zazwyczaj właśnie tak to wygląda.
Dlaczego to działa
Ten chaotyczny rytm działa dla mnie, a ja wydaję się nadal coś załatwiać, ponieważ:
-
Mam małą poranną rutynę z rozciąganiem, medytacją, czytaniem i pisaniem, którą robię prawie każdego dnia.
-
Staram się ćwiczyć prawie codziennie.
-
Nawet jeśli mam leniwy dzień, zwykle piszę 1-2 rzeczy dziennie.
-
Próbuję przetworzyć swoje e-maile do zera w pewnym momencie.
-
Mam ludzi (was i członków Sea Change) oczekujących na moje artykuły, więc cokolwiek się stanie, zabieram się do tego.
-
Ustrukturyzowałem swoje posiłki tak, że jem prawie to samo każdego dnia, więc nie muszę się nad nimi zastanawiać.
Najważniejsze rzeczy (pisanie, medytacja, czytanie, przetwarzanie e-maili, ćwiczenia, posiłki) – nawet o nich nie myślę. Resztę dnia mogę być tak leniwy, jak tylko chcę.