ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Jak znaleźć spokój żyjąc z bałaganiarzem

Wielu ludzi, którzy próbują uprościć swoje życie i odgruzować przestrzeń życiową, stwierdza, że najtrudniejszą przeszkodą w ich dążeniu do prostoty nie są same graty… lecz bliska osoba lub współlokator, którzy nie chcą wsiąść do pociągu prostoty.

Życie z bałąganiarzem może być dla wielu osób dążących do prostoty wręcz frustrujące.

Niedawno czytelniczka Jasi zapytała:

Mieszkam w dużym domu pełnym rzeczy, głównie należących do mojego męża. Nie do końca podziela on moje dążenie do minimalizmu i życia w prostocie, które towarzyszy mi przez całe życie. Szkoda tylko, że tak go uwielbiam. Czy masz jakieś sugestie, jak znaleźć spokój z bałaganiarzem?

To rzeczywiście problem, z którym spotka się wiele osób wprowadzających pozytywne zmiany w swoim życiu: chcą wprowadzać zmiany, ale inni w ich otoczeniu nie chcą tych zmian. Jeśli masz małżonka, który lubi dużo wydawać, a Ty starasz się być oszczędny, lub jeśli Twój partner je tłuste, słodkie jedzenie, podczas gdy Ty próbujesz jeść zdrowo, może być bardzo trudno.

Jednak istnieją sposoby na spokojne życie z bałaganiarzem, zamiast prowadzenia ciągłej wojny. Przyjrzyjmy się kilku strategiom — i znajdź tę, która najlepiej pasuje do Ciebie.

Strategia 1: Przekonaj ich. To strategia, którą z powodzeniem zastosowałem wobec mojej żony Evy i jest to oczywiście strategia idealna. Nie zmuszałem Evy do dołączenia do mnie w żadnych moich zmianach, ale częściowo dzięki inspiracji ode mnie, a częściowo dzięki temu, że sama jest osobą o silnej woli, w ciągu ostatniego roku dołączyła do mnie (lub pracowała nad własnymi zmianami) w zakresie zdrowszego żywienia, ćwiczeń (po raz pierwszy w życiu!), redukcji gratów (to świetna zabawa!), organizacji oraz osiągania swoich celów. Jestem z niej niezwykle dumny.

Strategia polega na zainspirowaniu bliskiej osoby do dołączenia do Ciebie w Twojej pozytywnej zmianie życiowej. Nie możesz nikogo zmienić ani zmusić do zmiany. Nie możesz narzekać ani popychać. Jednak oto, co możesz zrobić:

  • Zainspiruj. Pokaż im, jak wspaniałą rzeczą jest ta zmiana dla Ciebie, jak Ci pomogła i uczyniła Cię szczęśliwszym. Pokaż im, jaką ulgą jest pozbycie się gratów, jak prostota jest o wiele bardziej uspokajająca i przyjemna. Pokaż im, jak bardzo Cię to cieszy.
  • Informuj. Rozmawiaj z nimi o tym, przez co przechodzisz, dlaczego to robisz, czego to wymaga, jak się dzięki temu czujesz. Zaproponuj materiały do czytania, zapytaj, czy są zainteresowani. Jeśli nie, nie narzucaj. Po prostu zachęcaj. Od czasu do czasu wysyłałem Evie linki, które mogłyby ją zainteresować, i rzeczywiście niektóre z nich czyta. 🙂
  • Poproś o pomoc. Dokonywanie pozytywnej zmiany w życiu jest zawsze łatwiejsze i bardziej prawdopodobne, jeśli masz wsparcie bliskiej osoby. Bądź bezpośredni i poproś swoją bliską osobę (lub współlokatora) o pomoc. Zazwyczaj ludzie pomagają, jeśli ich o to poprosisz. Nie sprawiaj wrażenia, że próbujesz ich zmienić – pokaż, że po prostu chcesz ich pomocy w dokonaniu swojej zmiany.
  • Uczyń to wspólnym wysiłkiem. Jeśli są otwarci na zmianę i chcą dowiedzieć się więcej, zapytaj ich, czy chcieliby dołączyć. Czasami to się udaje! Zaproponuj, aby zamiast wprowadzać zmiany samemu, robić to razem, jako zespół. To może być wielka frajda! Eva i ja uwielbiamy wspólnie odgruzowywać.
  • Bądź cierpliwy. Tylko dlatego, że jesteś podekscytowany wprowadzaniem zmian, nie oznacza to, że Twój partner będzie. Musisz się tego spodziewać – ludzie poruszają się we własnym tempie. Po prostu bądź zachęcający, a za kilka miesięcy – kto wie – Twój partner może zacząć się przekonywać. Do tego czasu staraj się nie być negatywnie nastawiony – negatywność działa przeciwko Tobie.

Strategia 2: Obrona strefowa. Jeśli pierwsza (i idealna) strategia nie działa lub przynajmniej jeszcze nie zadziałała, a Twój partner lub współlokator odmawia dołączenia do Ciebie w odgruzowywaniu, wypracuj kompromis.

Kompromis nie jest idealny – kompromisy nigdy nie są. Ale może utrzymać was oboje przy zdrowych zmysłach, więc warto spróbować: podziel dom na strefy. Na przykład salon i kuchnia mogą być Twoje, podczas gdy biuro domowe i sypialnia są ich, lub możesz mieć strefy w jednym pokoju. Ponownie, nie jest to idealne, ale jest wykonalne i słyszałem, że ludzie robią to z powodzeniem.

W obrębie swojej strefy jesteś wolny zrobić, co chcesz. Odgruzować lub gromadzić – to zależy od Ciebie. Udekoruj jak chcesz. Utrzymuj to czysto lub brudno, jak chcesz. Ale nikt nie może naruszać strefy drugiej osoby, a jeśli zrobisz bałagan w strefie drugiej osoby, musisz zgodzić się natychmiast to posprzątać.

To może być rozwiązanie tymczasowe lub trwałe.

Strategia 3: Znajdź Zen w centrum chaosu. To dużo trudniejsze niż pierwsze dwie strategie, ale również znam ludzi, którzy nauczyli się z tego korzystać: po prostu naucz się żyć z ich bałaganiarskimi nawykami. Zaakceptuj, że ich nie zmienisz, ale że ich kochasz i po prostu zaakceptuj ich graty i bałagan.

To trudne, wiem. Wymaga dużo medytacji, dużo poszukiwań duszy, dużo głębokiego oddychania. Może zająć miesiące lub lata, aby się tego nauczyć, ale rozważ, że jeśli tego nie zrobisz, możesz stracić rozum. Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić, a zmień to, co możesz.

Jednym ze sposobów życia z tą strategią jest zapytanie ukochanego bałaganiarza, czy możesz odgruzowywać pewne rzeczy i trzymać ich bałagan ukryty w szafkach. Wtedy pozostaje Ci tylko martwić się o to, że zostawiają rzeczy wokół domu – jeśli Ci to przeszkadza, będziesz musiał po nich sprzątać. Jeśli możesz z tym żyć, to nie sprzątaj.

Jeśli wybierzesz tę strategię, sugeruję: 1) codzienną medytację lub ćwiczenia, aby znaleźć swój punkt spokoju; oraz 2) posiadanie przynajmniej jednego kąta domu, który jest Twój, gdzie możesz spędzać czas, czytając lub medytując lub pracując, bez gratów. Twoja mała strefa spokoju.

Strategia 4: Rozstań się z nimi. Oczywiście, to najdrastyczniejsza ze strategii i jest to kurs ostatniej szansy. Zdarzają się sytuacje, gdy dwie osoby oddalają się od siebie, a ich style życia oraz spojrzenia na życie, nadzieje i marzenia stają się niekompatybilne. W takich przypadkach może być korzystne dla obu stron, aby pójść własnymi drogami, zwłaszcza jeśli pozostawanie razem przynosi więcej szkody niż pożytku.

Teraz, nie zalecam rozwodu. Nigdy bym tego nie zalecał – chociaż słyszałem o osobach, które się na to zdecydowały, ponieważ nie mogły już dłużej żyć razem (z powodu gratów i innych problemów). Myślę, że ta strategia jest zazwyczaj bardziej odpowiednia dla współlokatorów, ponieważ nie mają oni problemów związanych z relacją oraz powiązań prawnych i finansowych do rozdzielenia. Ale jeśli sytuacja stała się tak zła, że już nie jesteś szczęśliwy w swojej relacji, powinieneś rozważyć wszystkie opcje.