Jak często zdarzało Ci się zobowiązać do czegoś, ale nie wkładać w to całego serca, aby faktycznie zrealizować to zobowiązanie?
Jak często mówiłeś, że coś zrobisz, a potem rezygnowałeś z tego, bo byłeś zbyt zajęty lub brakowało Ci energii?
Jak często mówiłeś, że zmienisz swoje nawyki… a potem nie trzymałeś się tego?
Ile razy mówiłeś, że zrobisz kurs, przeczytasz książkę, podejmiesz wyzwanie, rozpoczniesz nowe hobby, napiszesz książkę, założysz firmę… a potem ledwie to zaczynasz (jeśli w ogóle)?
Dla mnie dzieje się to w zastraszającym tempie. Moje zobowiązania często nie są nawet w połowie zobowiązaniami – to raczej ich ćwiartka. Co ciekawe, powiedziałbym, że jestem w tym lepszy niż większość ludzi! Może nie najlepszy na świecie, ale lepszy w dotrzymywaniu zobowiązań niż 75% osób.
I w wielu aspektach mi to nie wychodzi. Zaczynam dietę i ledwie wytrzymuję kilka dni. Wybieram program ćwiczeń i przestrzegam go przez 3 tygodnie. Kupuję książkę i czytam ledwie jedną czwartą. Raz po raz moje zobowiązania padają jak muchy.
A co gdybyśmy mogli pogłębić nasze zobowiązania?
Jak by to było być tak głęboko zaangażowanym, że pozostalibyśmy niezachwiani? Jak by to było być osobą, która przeszłaby przez ściany, aby zrealizować swój życiowy cel? Jak bardzo inni ludzie by nam ufali, gdybyśmy za każdym razem w pełni realizowali swoje zobowiązania?
Nasze życie mogłoby się przemienić.
Ostatnio medytuję nad zobowiązaniami i eksperymentuję z nimi w swoim życiu. Obserwuję, gdzie jestem tylko w połowie zaangażowany (albo mniej), gdzie nie do końca wierzę, że zrealizuję swoje zobowiązania. I uczę się, jak pogłębiać te zobowiązania. Albo z nich rezygnować, jeśli nie mogę się głęboko zaangażować.
Oto czego się uczę na temat głębszego zaangażowania:
-
Usuń wybór. Kiedy jesteśmy tylko w połowie zaangażowani, pozostawiamy otwarte drzwi dla innych opcji. Myślimy: „Oczywiście, trzymam się tej diety, ale… jeśli pójdę na kolację z przyjaciółmi, to co innego. A także spotkania rodzinne. I oczywiście, jeśli są pączki w biurze.” To bzdura. Jeśli mamy się zobowiązać, usuńmy wszelkie możliwości robienia czegokolwiek innego z naszych umysłów. Jest tylko jedna opcja: realizowanie naszego zobowiązania.
-
Rób to z całym swoim jestestwem. Pozorne działanie się nie liczy. Jeśli masz coś zrobić, zrób to z całym swoim jestestwem. Bądź w pełni obecny. Włóż w to całe swoje serce. Albo nie rób tego wcale. Połowiczne angażowanie się w relacje z innymi jest dla nich bolesne. Tak samo jak połowiczne angażowanie się we własne sprawy.
-
Pamiętaj o swoim głębszym „Dlaczego”. Prawdopodobnie nie traktujesz swoich zobowiązań poważnie, bo zapomniałeś, dlaczego są tak ważne. To tylko kolejna rzecz na Twojej nieskończonej liście zadań. Zamiast tego pamiętaj o głębszym powodzie, dla którego się zobowiązałeś – może to być służba ludziom, na których Ci głęboko zależy. Trzymaj ich w swoim sercu i uczyń to zobowiązanie najważniejszą rzeczą na świecie, przynajmniej w momencie, gdy się nim zajmujesz. Zapisz, dlaczego tak bardzo Ci na tym zobowiązaniu zależy i umieść to w miejscu, którego nie możesz przeoczyć.
-
Jeśli nie realizujesz tego w pełni, zapytaj, co Cię powstrzymuje. Zauważ, jeśli naprawdę nie dotrzymujesz swojego zobowiązania lub jeśli tylko udajesz, że to robisz. Co Ci przeszkadza w pełnym zaangażowaniu? Co stanowi przeszkodę? Może to być strach albo fakt, że nie nadajesz temu wystarczającej wagi i uwagi, na jakie zasługuje. Zatrzymaj się, zmierz się z tą blokadą lub niepewnością i zapytaj siebie, co musiałbyś zrobić, aby pogłębić to zobowiązanie.
-
Dodawaj zobowiązania tylko powoli. Przyznajmy to: Skupienie jako antidotum na chęć robienia wszystkiego. A jednak to właśnie dlatego nie możemy się trzymać naszych zobowiązań – przesadzamy z ich ilością! Większość z nas powinna ograniczyć swoje zobowiązania (zobacz następny punkt), ale kiedy dojdziesz do momentu, w którym poczujesz, że możesz dodać nowe zobowiązanie… powinieneś bardzo rozważnie przemyśleć ten proces. Medytuj nad tym przez kilka dni. Zobowiąż się do tego tylko na tydzień lub dwa, aby zobaczyć, czy masz na to miejsce w swoim życiu. Kiedy poczujesz się z tym dobrze, dodaj to zobowiązanie… ale potem nie dodawaj innych przez jakiś czas, dopóki nie będziesz pewny, że możesz przyjąć kolejne.
-
Wypisz się z zobowiązań, których nie zamierzasz dotrzymać. Większość z nas jest przeładowana zobowiązaniami – co oznacza, że nie jesteśmy w stanie spełnić ich wszystkich. W takim przypadku powinniśmy najpierw sprawdzić, czy istnieje sposób, aby wypełnić niektóre z tych zobowiązań przez czas, na który się zobowiązaliśmy (na przykład pracować nad projektem przez miesiąc), a potem wypisać się z nich, jak tylko je spełnimy. To powinien być nasz pierwszy wybór – zrób to, co powiedziałeś, że zrobisz, a potem zakończ, kiedy będziesz mógł. Następny wybór to renegocjowanie zobowiązania, jeśli to konieczne – może mówiliśmy, że możemy to robić przez rok, ale jesteśmy w stanie robić to tylko przez kilka następnych miesięcy. Może mówiliśmy, że możemy to robić codziennie, ale w rzeczywistości jesteśmy w stanie robić to tylko trzy dni w tygodniu. Powiedz o tym osobie, której dotyczy zobowiązanie, i przeproś. W ostateczności wycofaj się z zobowiązania, jeśli nie możesz zrobić żadnej z powyższych rzeczy. Ponownie, przeproś, ale uznaj, że to konieczne, jeśli masz w pełni spełniać swoje ważniejsze zobowiązania. To kwestia priorytetów, które musisz realizować. Ale jeśli musisz wycofać się z jakiegoś zobowiązania, niech to będzie poważna lekcja na temat przesadzania z ich ilością.
Piszę to nie tyle jako rady dla wszystkich innych, ale jako rady dla siebie samego. To jest to, czego się uczę i jest to bardzo ważne.