Wczoraj nie był dla mnie dobrym dniem.
Obudziłem się późno po zbyt krótkim śnie. Osoba, którą kocham, jest na mnie zła i wydaje się nie chcieć ze mną rozmawiać, co wprawiło mnie w zły nastrój. Nie mogłem się skupić, żeby coś napisać, więc odpowiadałem na maile, czytałem różne rzeczy w internecie, zdrzemnąłem się. Moje dzieci nie były w pobliżu, żeby się przytulić.
Zrobiłem trening, ale nie mogłem go dokończyć, bo bolał mnie nadgarstek. Pojechałem rowerem do sklepu spożywczego w ciepły letni wieczór, co było miłe. Ugotowałem sobie zdrową kolację. Wypiłem mocne piwo.
Następnie popełniłem błąd, czytając komentarze pod wpisem na blogu, który był wobec mnie krytyczny. Sam wpis był łagodnie krytyczny, ale komentarze się nawarstwiały, mówiąc o tym, jaki jestem hipokrytą, jak powtarzalne stało się moje pisanie… Z każdym negatywnym komentarzem czułem, jak moje serce opada coraz niżej.
To nie był świetny dzień, a mój nastrój się pogarszał, gdy myślałem o tym, jak źle myśli o mnie tak wielu ludzi…
Czasami po prostu nic się nie dzieje. Czasami nie wszystko wychodzi idealnie.
W taki dzień siedziałem nieruchomo. To było wszystko, co mogłem zrobić.
Zajrzałem w siebie i zmierzyłem się z bólem.
Pozostałem przy nim, dając mu tylko swoją uwagę.
Zauważyłem historię, którą sobie opowiadałem, która powodowała ból. Nie była to dobra historia. Im bardziej tkwiłem w opowiadaniu sobie tej historii, tym bardziej zostałem uwięziony w bólu.
Więc skupiłem się na teraźniejszości i pozwoliłem sobie poczuć ten ból, zamiast przed nim uciekać, odpychać go czy próbować zrobić coś, żeby go zakończyć.
To nie było takie złe. I nie trwało długo, gdy pozwoliłem sobie usiąść z bólem.
Zdałem sobie również sprawę, że ten „Leo”, którego ci ludzie krytykują… nie istnieje. To tylko obraz, który stworzyli w swoich głowach, a nie prawdziwy ja. I ten „Leo”, którego mam w głowie – Leo, który jest dobrą osobą, który stara się jak może – to również tylko coś, co stworzyłem w swojej głowie. W środku całej tej pozornej solidności nie ma nic. Tylko płynny moment teraźniejszy.
Po zwróceniu się i zmierzeniu się z moimi uczuciami, pozostaniu przy nich i zobaczeniu nieistnienia w środku tego wszystkiego… wszystko było w porządku. Nie genialne, ale nie tak źle.
Czasami nie masz nic, ale to jest w porządku.