ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Co jeśli nie musiałbyś martwić się o siebie?

Czy kiedykolwiek ktoś cię zdenerwował w pracy? A może członkowie rodziny mają jakieś drobne nawyki, które ci przeszkadzają? Czy frustruje cię ekspedientka w sklepie lub kelner, albo inny kierowca? Co z frustracją związaną z dzieckiem czy małżonkiem?

Jak możemy stać się bardziej tolerancyjni, znaleźć spokój pośród tych wszystkich irytacji i frustracji?

Dla mnie odpowiedź, kiedy o niej pamiętam, leży w wyjściu poza siebie.

Niemal każda chwila każdego dnia naszego całego życia (dla mnie ponad 1,2 miliarda sekund) jest poświęcona martwieniu się o siebie. Jesteśmy pochłonięci troską o siebie: czy robię dobrze, czy wszystko popsuję, czy zdążę na czas, co inni o mnie myślą, czy jestem wystarczająco dobry, dlaczego to mi się przytrafia, jak mogę się poprawić, dlaczego ludzie mnie nie słuchają, dlaczego nie traktują mnie lepiej, dlaczego nie mogę ich wyminąć, dlaczego moje ciało jest takie grube, dlaczego rzeczy nie idą po mojej myśli, czy czegoś nie tracę?

A co jeśli bylibyśmy uwolnieni od tego martwienia się o siebie?

Co jeśli na chwilę moglibyśmy założyć, że ktoś się nami zajmuje, pociesza nas, chroni i akceptuje?

Co jeśli moglibyśmy na chwilę przestać myśleć o sobie i zająć się czymś innym?

Czyż nie byłoby to nieco wyzwalające? Czyż nie byłoby miło uwolnić się od tej obsesji, która zajmowała nasze całe życie?

Ja na przykład witam tę możliwość z otwartymi ramionami.

Więc co się dzieje, kiedy przestajemy martwić się o siebie? Możemy teraz spojrzeć na innych ludzi i dowiedzieć się, jacy są, przez co przechodzą. Okazuje się, że cierpią tak samo jak my. Ciągle martwią się o te same rzeczy, chcą być szczęśliwi, ale martwią się o siebie i zastanawiają się, dlaczego ten obcy (ty) zawsze patrzy na nich z irytacją.

Możemy zobaczyć to cierpienie i zrozumieć, jak to jest, bo właśnie opuściliśmy własne umysły, gdzie takie same rzeczy działy się od lat. Możemy współczuć.

Możemy także chcieć, aby mniej cierpieli, może ich pocieszyć, okazać im współczucie.

Gdy wracamy do własnych umysłów, niosąc ze sobą te nowe informacje, empatię i współczucie… być może możemy być bardziej tolerancyjni, gdy ktoś nie zachowuje się „idealnie” (jakbyśmy sami kiedykolwiek zachowywali się idealnie), gdy ktoś jest niegrzeczny, powolny lub głośny. Może nawet możemy zachować się wobec nich uprzejmie, dać im mentalny uścisk i zobaczyć, jak możemy im pomóc.

Oczywiście łatwo jest powrócić do naszego stanu skupienia na sobie. Zawsze tam wracam, ponieważ jest to tak silnie zakorzeniony nawyk myślowy. Ale czasami zauważam, że to się dzieje, i staram się wydostać z tego małego obszaru, którym jest moje pełne introspekcji myślenie.

Nawet na najkrótszą chwilę ten mały moment unoszenia się może przynieść odrobinę lekkości i szczęścia. A jeśli będziesz to ćwiczyć wielokrotnie, to jest to wyzwolenie jak żadne inne.