Otrzymałem kilka e-maili od czytelników pytających, jak być współczującym wobec innych osób bez przejmowania całego ich cierpienia. Otwieranie swojego serca dla innej osoby może być emocjonalnie wyczerpujące, jeśli odczuwamy cały jej ból.
To niesamowite pytanie, ponieważ ukazuje:
-
Intencję bycia współczującym i posiadania otwartego serca; oraz
-
Świadomość potrzeby granic w relacjach z innymi
Przyjrzyjmy się obydwu tym aspektom, zanim porozmawiamy o tym, jak zrównoważyć otwartość serca z emocjonalnymi granicami.
Intencja bycia Współczującym i Otwartym
Może być trudno czuć się otwartym na innych ludzi, gdy zachowują się w irytujący sposób lub mają poglądy znacząco odmienne od naszych. Ale nawet jeśli tak nie jest, zachowanie otwartego serca i współczucia, gdy inni cierpią, może być trudne, ponieważ jest tak wiele cierpienia na świecie, co bywa przytłaczające.
Po pierwsze, nie ma wymogu, byśmy mieli otwarte serca lub współczucie dla innych. Wystarczy, że pokochamy samych siebie i odnajdziemy zadowolenie oraz zachwyt w otaczającym nas świecie. Ale jaka to okazja, by otworzyć nasze serca i poczuć miłość do innych ludzi wokół nas!
Po drugie, nic nie mówi, że musimy mieć otwarte serca przez cały czas. Możemy praktykować otwieranie serca odrobinę i może to wszystko, co jesteśmy w stanie zrobić. Powoli rozwijamy zdolność do bycia z otwartym sercem przez większość czasu, a ta praktyka częstszego odczuwania miłości jest wzbogacającym doświadczeniem.
Najważniejsze to zapytać siebie: czy mam intencję być otwartym na innych ludzi w moim życiu? Czy chciałbym mieć współczucie dla cierpienia innych – zarówno osób, które znam, jak i ludzi cierpiących na całym świecie? Czy moja odpowiedź zmieniłaby się, gdybym nie musiał przejmować całego ich cierpienia?
Zastanów się, jaka może być Twoja intencja.
Emocjonalne Granice chroniące Twoje Limity
Wiele osób odrzuca intencję posiadania współczucia, ponieważ wydaje się ono trudne, przytłaczające, uciążliwe. Tak więc ta możliwość zostaje zamknięta.
Ale co, jeśli mógłbyś to zrobić bez przytłoczenia siebie, bez przyjmowania całego cierpienia innych? Jak mogłaby wyglądać taka możliwość i czy byłbyś na to gotowy?
Mogłoby to oznaczać uznanie, że masz limity i nie chcesz, aby te granice były nieustannie przytłaczane trudnymi emocjami.
Czy mógłbyś trzymać swoje serce otwarte tak długo, jak czujesz się do tego zdolny, a potem zrobić sobie przestrzeń na naładowanie i odżywienie?
Czy mógłbyś odczuwać współczucie bez odczuwania ogromnego cierpienia?
Czy to byłoby coś, co uznałbyś za dobre dla siebie?
Znalezienie Zrównoważonej Ścieżki
Uznając te limity i mając intencję bycia otwartym i współczującym… Jak mogłaby wyglądać ta zrównoważona ścieżka?
Jeśli otwierasz swoje serce na innych ludzi w swoim życiu, a oni (być może nieumyślnie) zadają Ci ból… Czy mógłbyś uznać, że zostałeś zraniony i znaleźć chwilę, aby zatroszczyć się o ten ból? Aby dać sobie miłość i współczucie, poczuć ból, wybaczyć… zanim ponownie otworzysz swoje serce? Z czasem może to być pół godziny do godziny przerwy, ale jeśli to konieczne, może to być pół dnia, dwa dni i tak dalej.
W ten sposób Twoje serce nie musi być nieustannie narażone, otwarte, wrażliwe. Możesz rozpoznać, kiedy masz na to siłę i je otworzyć… i uznać, kiedy musisz je chronić i zadbać o siebie. To nie jest kwestia wszystko albo nic. Jest to nawigowanie przez te wody, którego można nauczyć się z praktyką.
Jeśli chcesz odczuwać współczucie wobec innych, którzy cierpią, czy mógłbyś wysłać im miłość bez potrzeby odtwarzania całego cierpienia w swoim sercu? Na przykład, kiedy myślę o ludziach żyjących w krajach objętych wojną, mogę dostrzec cierpienie i mieć zdrowe życzenie, aby to cierpienie się zakończyło… bez odczuwania agonii w sercu. Spróbuj tego teraz: czy możesz pomyśleć o kimś przechodzącym trudny okres i życzyć tej osobie szczęścia… bez przyjmowania całej jej niedoli do swojego serca?
Tego rodzaju zdrowe życzenie innym szczęścia, znalezienia pokoju, zmniejszenia cierpienia… może być uczuciem miłości bez potrzeby odczuwania tak wielkiego cierpienia. Z mojego doświadczenia wynika, że odczuwam pewien stopień złamanego serca, gdy widzę, że inni cierpią, ale to złamane serce nie musi być wielkim problemem ani całkowicie wyczerpywać mojej energii. Może to być coś, czego doświadczam wiele razy, coś, co mogę nauczyć się doceniać, a nawet pokochać.
Ostatecznie, podążanie zrównoważoną ścieżką oznacza gotowość do otwarcia serca i bycia z odrobiną złamanego serca, bez oddawania całego siebie, bez całkowitego zatracenia się. To oznacza chodzenie po ścieżce z pewną gotowością do eksploracji, do popełniania błędów i do nauki podczas podążania tą drogą.