Myślę, że większość z nas ma tendencję do robienia jak najwięcej. Ale robienie mniej może być lepsze.
Kiedy idziemy do świetnej restauracji, chcemy spróbować wszystkich dań, zjeść jak najwięcej pysznego jedzenia. Wychodzimy przejedzeni, czasami odczuwając ból, a nasze talie się powiększają.
Kiedy idę pobiegać, często chcę biec jak najdalej lub jak najintensywniej… i potem jestem wyczerpany, mniej skłonny do biegu następnego dnia.
Kiedy jedziemy na wycieczkę do nowego kraju, chcemy zobaczyć wszystko, zrobić jak najwięcej i to nas wyczerpuje.
Kiedy pracujemy lub czytamy w internecie, przechodzimy od jednego zadania do następnego, nie przestając, dopóki nie jesteśmy wyczerpani, daleko poza granicą tego, co może być dla nas zdrowe.
Jak możemy przeciwdziałać tendencji do robienia jak najwięcej?
Zostaw sobie ochotę na więcej.
Ostatnio poszedłem pobiegać i naprawdę chciałem dać z siebie wszystko. Odpuściłem to pragnienie i biegłem umiarkowanie, zostawiając trochę energii na później. Następnego dnia chciałem biegać więcej i to zrobiłem. Dziś byłbym szczęśliwy, idąc na kolejny bieg, chociaż może zrobię coś innego. To jest zrównoważone i sprawi, że ten nawyk będzie trwał dłużej.
Jeśli siadasz do posiłku, nie staraj się jeść jak najwięcej. Jedz mniej. Wstań od stołu, wciąż mając ochotę na odrobinę więcej. To cię nie zabije. Sam nad tym pracuję, ale wymaga to praktyki. Efekt jednak jest taki, że czujesz się zdrowszy, a twoja talia ci za to podziękuje.
Kiedy podróżujesz, nie próbuj zobaczyć wszystkiego. Zobacz kilka rzeczy i daj sobie czas. Opuść nowe miasto ze świadomością, że jest więcej do zobaczenia, co zostawisz na następną wizytę. Zostaw sobie ochotę na więcej.
Kiedy jesteś przy komputerze, wyłącz go, zanim skończysz wszystko. Nigdy nie skończysz wszystkiego, a wcześniejsze wyłączenie oznacza, że zachowałeś trochę swojej energii umysłowej na inne działania poza siecią. Jutro będziesz gotowy do działania. Nie będziesz tak wyczerpany.
Róbmy mniej i zostawmy coś w rezerwie. I cieszmy się jeszcze bardziej tym, co robimy.