Pilne pragnienie odnoszenia sukcesów w biznesie i strach przed jego utratą skłania wielu dobrych ludzi do podejmowania nieetycznych działań.
Nie mówię o właścicielach kasyn, alfonsach, politykach czy korporacjach. Mówię o dobrych małych przedsiębiorcach, którzy stają się marketerami.
Powiedzmy, że masz bloga, piszesz dobre rzeczy i ludzie to lubią. Co dalej? Jak przekształcić to w biznes?
Może widzisz ludzi, którzy zarobili miliony w internecie: Jak to zrobili? Marketing internetowy. Zbudowali listy mailingowe, a następnie manipulowali nimi za pomocą taktyk emocjonalnych, dowodów społecznych, tworzenia sztucznego poczucia pilności, budowania lejków sprzedażowych, ocieplania tych list, sprawiając, że potencjalni klienci myślą, że tego potrzebują, bo inaczej poniosą porażkę.
Widzisz ten sukces i nagle go pragniesz. Nie wiesz, jak zbudować biznes, ale ten człowiek to zrobił i odniósł sukces. Więc kupujesz jego kurs i podążasz za jego radami.
Nagle Twój doskonały blog zachęca mnie do dołączenia do listy mailingowej, aby otrzymać darmowy raport. Pojawia się wyskakujące okienko, które próbuje pozyskać mój adres e-mail. Jeśli się zgodzę, zaczynam otrzymywać wszelkiego rodzaju niechciane maile, próbujące wciągnąć mnie do lejka sprzedażowego. Publikujesz tysiące rzeczy w mediach społecznościowych, próbując zainteresować mnie swoją ofertą.
Zaczynasz kreować wizerunek, który według Ciebie skłoni mnie do kupienia tego, co sprzedajesz. Teraz jesteś marketerem, manipulatorem, osobą niewartą zaufania.
Klikam „Wypisz się”.
A co, jeśli zamiast tego miałbyś zaufanie do swojego biznesu? Stworzyłbyś coś wartościowego i wierzył, że to pomoże ludziom? Uczyniłbyś jego wartość i skuteczność swoimi wskaźnikami.
Nie robiłbyś żadnej z tych rzeczy. Wszystko, co byś robił, to tworzenie wspaniałych rzeczy, a ludzie sami rozpowszechnialiby informacje o Tobie. Wybrałbyś prostotę i wiarygodność.
Budujesz zaufanie, wkładając wszystko, co masz w to, co tworzysz. Słuchając ludzi i sprawdzając, czy to, co robisz, pomaga i trafia do nich. Dostosowując się, jeśli to konieczne. Tych, którzy do Ciebie nie przychodzą… odpuszczasz. To, co budujesz, nie jest dla każdego.
Strach przed utratą biznesu zawsze będzie w pewnym stopniu obecny, ale nie pozwól, by Tobą kierował.