Czytelnik Trina napisał w jednym z komentarzy:
Leo, podziwiam równowagę, z jaką podchodzisz do bardziej krytycznych komentarzy na swoim blogu oraz na innych stronach, zwłaszcza tych, które zaczynają się od „To, co mówisz, to brednie/głupoty/idiotyzmy”, lecz których argumenty nie wychodzą poza ustawienie solidnych podstaw. W poprzednim poście powiedziałeś, że nie jesteś buddystą mimo nazwy swojego bloga, ale uważam, że masz dobre zrozumienie upekszy.
Dla tych, którzy nie wiedzą, „upeksza” lub „równowaga” to jedna z czterech „Wzniosłych Postaw” w buddyzmie — zwanych także „Czterema Niezmierzonymi” lub „czterema wzniosłymi postawami” (pozostałe to miłująca dobroć, współczucie i radosne współodczuwanie).
Trina porusza świetny temat dotyczący mojego podejścia do komentarzy na Zen Habits i poza nim oraz mojego podejścia do codziennego życia. Choć nie zawsze mi się to udaje (złoszczę się lub irytuję jak każdy inny), równowaga to koncepcja, do której dążę tak często, jak to tylko możliwe. Oto wskazówka: im więcej ćwiczysz, tym lepszy się stajesz, a twoje szczęście i zdrowie psychiczne rosną.
Jeśli zauważyłeś niektóre z komentarzy pod moim guest post at Consumerism Commentary, a zwłaszcza Lifehack.org Firefox OS post, znajdują się tam niezwykle negatywne opinie na mój temat i moje artykuły (w tym, ale nie tylko: „Mam nadzieję, że nigdy się nie rozmnożysz”; „Autor to kretyn”; „Ten gość to idiota”). W odpowiedzi mam kilka możliwości:
-
Mogę odpowiedzieć podobną negatywnością i tym samym zwiększyć wrogość między mną a komentatorem oraz całą społecznością. Ma to niestety taki skutek, że czuję się naprawdę źle i negatywnie oraz wyglądam źle w oczach wszystkich innych. Ludzie mają tendencję do oceniania negatywnych osób w złym świetle.
-
Mogę zignorować komentarze, co jest ważną opcją, ale pozwala, by pozostały bez odpowiedzi, co nie zawsze jest najlepszym wyborem, jeśli inni nie wiedzą, że komentarze są błędne.
-
Mogę odpowiedzieć na komentarze, ale pozostać pozytywnym. To wybór, który staram się podejmować we wszystkich przypadkach. Jeśli komentator uważa, że jestem kretynem, cóż, prawdopodobnie nie będę w stanie zmienić jego zdania. Ale jeśli popełni błędny punkt, powinienem to wyjaśnić, dziękując mu za okazję do wyjaśnienia mojego artykułu. Korzyści z tego to: a) wyjaśniasz błędny komentarz; b) wyglądasz na pozytywną osobę w społeczności; c) nie wciągasz się w negatywne uczucia; d) czasami możesz faktycznie zdobyć ludzi, pozostając pozytywnym w interakcjach z nimi. To zdarzyło mi się kilka razy i nawet rozwinąłem dobre relacje z ludźmi w ten sposób.
Ta filozofia pozostania pozytywnym, nawet podczas ataku, dotyczy wszystkich dziedzin życia, nie tylko odpowiadania na komentarze. Stosuję to w codziennych kontaktach z ludźmi. Do kłótni potrzeba dwojga, i nawet jeśli osoba nie zechce dorównać twojemu poziomowi, to jest to jej problem, nie twój.
Jak rozwijać równowagę? Oto moje sugestie:
-
Naucz się medytować, nawet tylko trochę. Jest to tak głęboki temat, że nie będę się tutaj w to zagłębiać, ale zasadniczo nawet najprostsza medytacja może przynieść ci spokój umysłu i perspektywę potrzebną do równowagi.
-
Naucz się odłączać i być obserwatorem. Wypróbuj to ćwiczenie: wyobraź sobie, że opuszczasz swoje ciało, unosząc się nad nim i idąc wyżej, aż patrzysz w dół na siebie i świat oraz ludzi wokół ciebie. Jesteś obserwatorem, niezwiązanym z sytuacją. Jako obserwator nie złościsz się ani nie angażujesz emocjonalnie… po prostu obserwujesz bez oceny. To ćwiczenie może pomóc ci oddalić się od gorących sytuacji i zobaczyć je z szerszej perspektywy.
-
Weź głębokie oddechy. Jeśli czujesz się zły lub emocjonalnie poruszony jakimś problemem, weź głęboki oddech i się wycofaj. Często najlepiej nie odpowiadać w stanie emocjonalnym – możesz tego później żałować. Często zostawiam e-mail bez odpowiedzi i wracam do niego później, jeśli prowokuje emocjonalną reakcję. Tak samo, gdy wchodzę w konflikt z kimś w rzeczywistym życiu – powiedz mu, że potrzebujesz chwili, zaczerpnij świeżego powietrza i wycofaj się z sytuacji. Często odkrywasz, że wracasz do niej z zupełnie innym podejściem.
-
Bądź teflonowy. Pozwól, aby rzeczy się po tobie ześlizgiwały. Zrozum, że zawsze będą ludzie, którzy są źli lub niegrzeczni, lub mają zły dzień. Ich problemy nie muszą być twoimi. Jeśli są niegrzeczni, nie musisz być niegrzeczny również. Pozwól, aby ich złość, komentarze oraz niegrzeczność się po tobie ześlizgiwały, jak woda po kaczce. Tylko pozwalając im się zaangażować, dopuszczasz do tego, by ta złość zakorzeniła się w twoim ciele i rosła. Jeśli potrafisz pozwolić, aby to się po tobie ześlizgiwało, ignorować to i uśmiechać się, sytuacje często się poprawiają.
-
Szukaj zrozumienia. Jeśli ktoś mówi coś niemiłego, zamiast brać to jako osobistą obrazę, zrozum, że nie jesteś centrum świata tej osoby – często wynika to z bardzo złego poranka, problemów małżeńskich albo może braku pełnego zrozumienia tematu. Zawsze istnieje powód dla złości i niegrzeczności – a jeśli potrafisz to zrozumieć, łatwiej będzie się z tym uporać.