ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Scott Dinsmore, bardzo za tobą tęsknię

Scott Dinsmore, twórca Live Your Legend, zmarł w nieszczęśliwym wypadku na Mt. Kilimanjaro kilka dni temu. Był jednym z moich najlepszych przyjaciół na świecie.

Wciąż jestem w szoku – z powodu nagłości jego śmierci, jej bezsensowności, niewyobrażalnej straty tego, co miał do zaoferowania, ale przede wszystkim z powodu ogromnej pustki, którą jego odejście pozostawia w moim sercu.

Kochałem (i wciąż kocham) Scotta głęboko i nie mogę uwierzyć, że go już nie ma.

Niektórzy z was mogą znać Scotta, ponieważ wygłosił Tajna Zasada Zmiany Czegokolwiek o odnajdywaniu pracy, którą się kocha. Inni śledzili jego znany blog przez lata, a jeszcze inni uczestniczyli w jego kursach dotyczących budowania relacji i odnajdywania pasji. Niektórzy z was mogą być częścią jego społeczności Live Your Legend Local na całym świecie (tysiące osób zostało poruszonych przez ten ruch).

Ja znałem Scotta jako partnera do biegania. Kogoś, kto żartował z moich wad, a ja żartowałem z jego bezgranicznej miłości do Taylor Swift (którą uważał za inspirującą). Znałem go jako kogoś, z kim piłem (za dużo) wina, kogoś, kto zmuszał mnie do biegu i ukończenia 50-milowego ultramaratonu, gdy chciałem się poddać, kogoś, kto zatrzymywał się, by podziwiać piękno wzgórza, które właśnie zdobyliśmy, kogoś, kto pił ze mną herbatę, marząc o wielkich rzeczach i inspirując się nawzajem, kogoś, kto zamawiał zbyt dużo, gdy wychodziliśmy na kolację.

Był większy niż życie, a jednocześnie tak bliskim przyjacielem, jak to tylko możliwe. Można było na niego liczyć w wielu sytuacjach, być tam, gdy go potrzebowałeś, pojawiać się w wielkim stylu, motywować do działania, gdy tego potrzebowałeś, rozśmieszać, tańczyć i robić stanie na rękach oraz burpees, a także pić zielony sok.

Kochał życie z pasją, którą wszyscy powinniśmy odnaleźć.

Scott zawsze podejmował nowe wyzwania, zawsze testował nową dietę lub wyzwanie treningowe, zawsze szukał większego celu dla swojego biznesu, zawsze dążył do czegoś wielkiego. Zamawiał wszystko z menu i przewracał oczami z przyjemnością. Brał na siebie więcej, niż mógł prawdopodobnie udźwignąć, i uwielbiał to.

Jak poznałem Scotta

Większość ludzi nie wie, że poznałem Scotta, kiedy był w moim klubie blogerskim, grupie blogerów, której przez kilka lat byłem mentorem. Miał mało znany blog o nazwie Reading for Your Success, dotyczący szybkiego czytania i książek o rozwoju osobistym. Spotkaliśmy się, gdy przeprowadziłem się do San Francisco i zorganizowałem spotkanie dla klubu blogerskiego, a po spotkaniu wręczył mi trzystronicowy list, który napisali dla mnie wraz z Chelseą. Była to lista ich ulubionych miejsc w San Francisco, ponieważ wiedzieli, że jestem nowy w mieście, i podzielili się niesamowitymi rekomendacjami – wegetariańskie restauracje, miejsca do wędrówek i treningów, miejsca, gdzie można się napić. To było niesamowite.

Dał mi ten przemyślany list, a potem zaprosił mnie na bieg.

Poszliśmy pobiegać i to zmieniło nasze życie. Biegliśmy wokół Mariny i Presidio o zachodzie słońca i było pięknie. Zapierające dech w piersiach. Mieliśmy biec 30 minut, a zajęło nam to 3 godziny, przerywając biegi na pompki albo podziwianie cudownych widoków. Połączyliśmy się wtedy podczas tego biegu i nigdy nie przestaliśmy razem biegać.

Scott w Paryżu

Ostatni raz widziałem go podczas gorącego wieczoru w Paryżu, gdy słońce zachodziło. Wraz z Chelseą i Evą piliśmy zimne wino rosé na brukowanej ulicy Paryża, a słońce ponownie go chwaliło. Zawsze będę go tak pamiętać, całowanego przez bogów.

Właśnie zorganizowaliśmy spotkanie z czytelnikami Zen Habits i Live Your Legend w fajnym parku w Paryżu i było to niesamowite przeżycie. Spotkaliśmy tylu wspaniałych ludzi, a Scott i ja uwielbialiśmy to robić razem. Obaj chcieliśmy zrobić jeszcze sto takich spotkań.

Nie będziemy mogli zrobić ich więcej. To jest dla mnie najbardziej bolesny aspekt tego: nie będę miał już więcej tych chwil ze Scottem w moim życiu, tylko wspomnienia. I Scott nie będzie mógł dać wszystkiego, co chciał przekazać światu.

Dla rodziny i przyjaciół Scotta

Chciałbym powiedzieć Chelsea, rodzicom Scotta i jego siostrze oraz innym członkom rodziny, jego najbliższym przyjaciołom… bardzo mi przykro. Ta strata jest najgłębiej odczuwana przez was, ale wiedzcie, że jest również odczuwana przez wielu innych, a nasza miłość jest z wami teraz.

Scott był naprawdę błogosławiony, mając Chelsea jako swoją partnerkę i wiedział o tym. Mówił mi tyle razy, jak bardzo miał szczęście, a podróżowanie z Chelsea dookoła świata w zeszłym roku było dla niego spełnieniem marzeń. Oni oboje byli tak wspaniałą parą, pełną miłości i życia, tak hojni. Przykro mi, Chelsea, że to się stało.

Scott mówił też z taką miłością o swoich rodzicach, o tym jak jego tata był jego najbliższym powiernikiem, jak nie byłby tam, gdzie jest, bez wsparcia rodziców, którzy zachęcali go do odwagi i eksperymentowania. Widziałem ich na naszym spotkaniu w Paryżu i wiem, jak bardzo byli z niego dumni. Można było to zobaczyć w ich oczach. Bill i Janet, nie wiem, co powiedzieć, ale moje serce jest z wami.

To nie jest pożegnanie

Scott będzie zawsze w moim życiu. Za każdym razem, gdy idę biegać, będę myślał o tym, jak biegaliśmy na Twin Peaks i widzieliśmy ognisty zachód słońca. Ekscytacja życiem, jaką pokazywał w każdej rozmowie telefonicznej, każdym e-mailu, każdym spotkaniu – to będzie przenikać moje życie. Wysysał soki z życia bez przeprosin i to mnie zmieniło.

Scott wpłynął na dziesiątki tysięcy ludzi, zachęcając ich do nawiązywania kontaktów i robienia inspirujących rzeczy, poszukiwania i tworzenia pracy, którą kochają. To naprawdę niesamowite. Wiem, że gdy poszliśmy na nasz pierwszy bieg razem, Scott nie miał pojęcia, że coś takiego się wydarzy. A gdy to zaczęło się dziać, był tym oszołomiony. Był poruszony historiami ludzi z całego świata, którzy zmienili swoje życie na podstawie tego, co stworzył. To go zdumiewało każdego dnia.

Chcę kontynuować to, co Scott robił, w jakiś sposób. Nie wiem, jak to będzie, ale odmawiam, by jego praca się zatarła. To, co Scott stworzył w nas wszystkich, będzie żyło dalej.

Scott, mój przyjacielu… nie wiesz, co zrobiłeś dla mnie, ani jak naprawdę, naprawdę jestem wdzięczny za to, że mogłem cię poznać i nazywać przyjacielem. Tęsknię za tobą, tęsknię za tobą, kocham cię.