ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Praktyka: Ugruntowanie się w chaotycznych chwilach życia

Ostatnio moje życie wydaje się dość chaotyczne: wiele projektów, rozmów i twórczych działań, a także pomoc bliskim w różnych sprawach i przygotowania do kolejnej przeprowadzki do nowego domu.

Chaos może być piękny! I przyjmuję go z otwartymi ramionami.

Jednak trudno jest zaakceptować chaos, kiedy czujemy się rozproszeni, zagubieni, zdezorientowani i zestresowani.

Dlatego praktykuję pomaganie sobie w osiągnięciu poczucia ugruntowania.

Kiedy jesteśmy ugruntowani, możemy poczuć spokój i odprężenie względem tego, co się dzieje. To jest „relaksowanie się z tym, co jest” z perspektywy „jestem OK, dam radę.”

Wymaga to trochę praktyki. Porozmawiajmy o tym, jak ja to ćwiczę.

Rozpoznawanie, kiedy czujemy się nieugruntowani

Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, jest zauważenie, kiedy czujemy się chaotyczni, zagubieni, niezakotwiczeni, bez gruntu pod nogami, rozproszeni lub miotani przez burzliwe wydarzenia w naszym życiu.

Zazwyczaj tego nie dostrzegamy – zamiast tego biegamy wokół jak kurczak bez głowy. Próbujemy robić wiele rzeczy naraz, skaczemy z jednego zajęcia na drugie w pośpiechu lub pozwalamy się zatracić w rozpraszaczach i pracy dla samej pracy. Pocieszamy się internetem, mediami społecznościowymi, telewizją, jedzeniem, alkoholem, papierosami, narkotykami i tak dalej.

Więc pierwsza praktyka to po prostu zauważenie: czuję się chaotycznie i jestem rozproszony. Czuję się bez gruntu pod nogami i niezakotwiczony.

Możesz zacząć dostrzegać, jak gorączkowa jest twoja aktywność. Jak bardzo jesteś rozproszony? Czy co 2 minuty sięgasz po telefon?

Następnie możesz zauważyć, jak odczuwasz rozproszenie w swoim ciele. Jakie doznania związane z brakiem ugruntowania jesteś w stanie zidentyfikować?

Jak praktykuję ugruntowanie

Kiedy już to zauważymy, możemy praktykować ugruntowanie się. Istnieje wiele sposobów praktykowania tego, więc podzielę się tym, co robię:

  • Zatrzymuję się. Zauważam, jak się czuję. Nie myśli, ale cielesne doznania braku ugruntowania i chaosu. Może to być frustracja, rozproszenie, niepokój lub strach.

  • Oddycham głęboko do brzucha. Głębokie, pełne oddechy, które pozwalają mi poczuć przestrzeń.

  • Relaksuję się. Pozwalam mięśniom się rozluźnić podczas głębokiego oddychania. Pozwalam sobie odpocząć w stanie braku ugruntowania.

  • Znajduję sposób na połączenie z otaczającym światem: czuję wdzięczność za tę chwilę, wdzięczność za burzę, czuję swoją więź z innymi ludźmi, czuję miłość do świata takim, jakim jest. W ten sposób mogę poczuć się mniej jak statek miotany przez burzliwe wody… a bardziej jak część samego oceanu.

  • Wdzięczność. Czuję wdzięczność za to, że żyję, że jestem połączony, że mogę podziwiać ten zapierający dech w piersiach świat. Pozwalam sobie odczuwać zdumienie rzeczywistością, która jest przede mną.

  • Pytam siebie: Co by mi pomogło? Czego chcę? Co byłoby korzystne dla innych? A potem wybieram działanie z tej perspektywy.

Nie zawsze praktykuję dokładnie w ten sposób. Czasami wystarczy samo zatrzymanie się i oddychanie. Czasami wystarcza drobna wdzięczność. Kiedy praktykuję tę pełną sekwencję mniej więcej w tej kolejności, może to być naprawdę potężne doświadczenie.

Relaks z chaosem

Kiedy w ten sposób się ugruntowujemy, oddychamy i relaksujemy się z tym, co jest obecne w danym momencie… otwierają się przed nami nowe możliwości.

Możemy być z chaosem w zrelaksowany sposób.

Nasze życie jest często chaotyczne i burzliwe. Możemy czuć się przytłoczeni, rozproszeni, skonfrontowani z nieoczekiwanymi wydarzeniami. Może to nas zamknąć lub spowodować przepracowanie w stanie niepokoju… ale możemy po prostu być z chaosem w zrelaksowany sposób.

Zaczynamy od rozpoznania, że czujemy się chaotycznie, a następnie praktykujemy ugruntowanie.

Z tego ugruntowanego miejsca możemy otworzyć się na chaos naszego życia z otwartością. Możemy czuć strach, frustrację, trudności… ale jesteśmy w stanie być z tym wszystkim w otwarty sposób. Praktykujemy otwieranie się, relaksowanie, bycie z burzą, raz po raz.

Tak aby burza nie musiała być końcem świata, ale tylko przejawem tego pięknego chaotycznego świata.