ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Nowe podejście, gdy zdajesz sobie sprawę, że jesteś przeciążony i przytłoczony

Wielu z nas jest bardzo zajętych – nie tylko z pełnym talerzem przed sobą, ale ciągle dokładamy więcej i więcej na już przepełniony talerz.

Co tu się dzieje? Dlaczego jesteśmy tak przeciążeni? I jak zacząć radzić sobie z tym ciągłym problemem?

Jeśli jesteś jak ja, masz nawyk rozpoczynania nowych zobowiązań, projektów, wyzwań, książek, programów… a potem w połowie zdajesz sobie sprawę, że już miałeś za dużo do zrobienia i zastanawiasz się, co w ogóle myślałeś?

W tym momencie moja zwykła metoda to zacząć upraszczać – uświadamiam sobie, że wziąłem na siebie za dużo i zaczynam odwoływać zobowiązania. Mówię ludziom, że po prostu nie mogę zrobić tego, co obiecałem, co jest dosyć nieprzyjemne (zawodzić ludzi), ale to także ogromna ulga, by pozbyć się ciężaru.

Zdałem sobie sprawę, że to jest mój wzorzec. I nie służy mi to.

Branie na siebie za dużo, a następnie rezygnowanie ze zobowiązań i projektów prowadzi do:

  1. Niewiarygodności, ponieważ ludzie nie mogą na ciebie liczyć.

  2. Braku umiejętności kończenia rzeczy.

  3. Wycofywania się, gdy rzeczy stają się niewygodne i trudne – dokładnie wtedy, gdy powinno się iść głębiej.

Dlatego postanowiłem spróbować innego podejścia.

W tym podejściu nie rezygnuję. Pozostaję w niewygodzie.

W tym nowym podejściu nie racjonalizuję, dlaczego czegoś nie robię. Ponownie zobowiązuję się do tego i robię to mocniej, z żelazną wolą. Robię na to przestrzeń. Sprawiam, że się to dzieje.

Mogę upraszczać inne obszary, ale nie te, w których podjąłem zobowiązanie. Mogę renegocjować kiedy wykonuję zobowiązanie, tak aby stworzyć przestrzeń, by to się stało, ale nie wycofuję się.

W tym nowym podejściu uczę się także naciskać przycisk Pauza, zanim podejmę nowe zobowiązania. Zastanawiam się przed podjęciem czegoś nowego i oceniam, czy naprawdę mam na to przestrzeń. Każę sobie poczekać trochę, jak w okresie ochłodzenia przed zakupem broni.

W tym nowym podejściu uczę się rozpoznawać wymówkę, że jestem zbyt zajęty, by zrobić coś, co jest dla mnie ważne. Jeśli to jest ważne, mogę to zrealizować. Jeśli mam zbyt wiele innych rzeczy… muszę tylko stworzyć strukturę, aby mieć czas na to, co ma znaczenie. I porzucić rzeczy, które naprawdę nie mają znaczenia.

Jeśli wymyślam wymówki, muszę się na tym przyłapać.

Jeśli przeciążam się, to dlatego, że nie mam odwagi, by powiedzieć „nie”, zanim coś podejmę.

Jeśli czuję się przytłoczony, muszę pozwolić sobie poczuć się przytłoczonym. A potem znaleźć czas na realizację najważniejszej misji.

Oto podejście, skrócone do sedna:

  1. Rozpoznaj, kiedy uzasadniasz nierobienie czegoś ważnego i przestań kupować wymówki. Zrób na to przestrzeń, stwórz strukturę i zrób to.

  2. Rozpoznaj, kiedy zamierzasz zrezygnować z robienia czegoś ważnego, do czego się zobowiązałeś, ponieważ czujesz się zbyt zajęty. Zrób na to przestrzeń i strukturę.

  3. Rozpoznaj, kiedy zamierzasz się wycofać, ponieważ coś jest niewygodne. Wejdź w niewygodę i idź głębiej.

  4. Pauzuj, zanim podejmiesz się nowych rzeczy. Teraz nie masz miejsca na nowe rzeczy.

  5. Zamiast tego, stawaj się tym, kto kończy.

  6. Radź sobie z poczuciem przytłoczenia, tworząc przestrzeń na ciszę, medytację i szeroko otwartą wolność w swojej świadomości.

Stawaj się człowiekiem, który ma żelazną wolę, by kończyć swoje ważne zobowiązania. Życie jest zbyt krótkie, by być niepewnym.