Autor: Leo Babauta
Coś, co zauważyłem, co wykoleja cele wielu ludzi lub próby wytworzenia nawyków, to uczucie, że podejmowanie działań jest zupełnie bezcelowe.
Jeśli czujesz, że to, co robisz, nie ma znaczenia… dlaczego miałbyś próbować? A kiedy ludzie tak czują, zwykle się poddają, co jest zrozumiałe.
Ale jeśli chcemy przełamać tę barierę, mamy szansę nauczyć się, jak radzić sobie z uczuciem bezcelowości.
Jeśli znajdziemy sposób, by poczuć się wzmocnionymi, kiedy rzeczy wydają się bezcelowe, otworzy się przed nami zupełnie nowe spektrum możliwości – w tym możliwość przejścia przez najtrudniejsze etapy projektu czy zmiany nawyków.
Jak by to było, gdybyś pracował mimo chęci poddania się, kiedy rzeczy stają się trudne i bezcelowe?
Przyjrzyjmy się, jak rozpoznać uczucie bezcelowości, a następnie jak możemy z nim pracować, aby stworzyć coś nowego.
Jak rozpoznać uczucie bezcelowości
Może być trudno rozpoznać tę przeszkodę, więc spójrzmy na kilka powszechnych sposobów, w jakie może się ona objawiać:
-
Opuszczenie kilku dni nowego nawyku (trenowanie, medytacja, pisanie dziennika itp.) powoduje, że czujesz się zniechęcony i chcesz zrezygnować. Przyczyną jest uczucie bezcelowości: „Argh, nigdy tego nie osiągnę, jestem beznadziejny, nie potrafię tego zrobić.”
-
Myślisz, że nikogo to nie obchodzi – chcesz napisać książkę lub bloga, ale masz wrażenie, że nikt tego nie przeczyta. To wydaje się bezcelowe, więc możesz nawet nie próbować.
-
Chcesz zapisać się na coś, co może zmienić twoje życie – nowy kurs, Dwa Miejsca na Coaching z Leo Teraz Otwarte, mój Fearless Mastery mastermind group na przykład – ale myślisz, że nie zaangażujesz się w to faktycznie, więc nie odniesiesz żadnej korzyści. „Jaki jest sens, jeśli nawet się nie pojawię?”
-
Czujesz się przytłoczony ogromną ilością zadań/bałaganu/e-maili przed sobą i czujesz, że nie jesteś w stanie temu wszystkiemu podołać, więc nawet nie zaczynasz. Wydaje się tego zbyt dużo, jest to coś, czego nie można ogarnąć, więc wydaje się bezcelowe, by nawet próbować.
-
Za każdym razem, gdy dajesz z siebie wszystko, rzeczy wracają do punktu wyjścia. Wydaje się to syzyfowe. Więc po prostu się poddajesz.
-
Prowadzisz tę samą rozmowę z kimś i nigdzie cię to nie prowadzi. Jest to frustrujące, bo kręcisz się w kółko. Bezcelowe próby z tą osobą, więc lepiej wyjść (zwolnić ją, zrezygnować, zerwać, „zniknąć”)!
-
Dawałeś z siebie wszystko, a potem coś niezależnego cię wykoleiło – kontuzja, choroba, błąd lub kryzys kogoś innego, wydarzenia na świecie itp. Dlaczego nawet próbować?
-
Czujesz się zagubiony w nieznanym. Lepiej trzymać się tego, co znasz!
-
Masz tak wiele zaległych rachunków, że wydaje się to niemożliwe do nadrobienia. Więc je ignorujesz!
Możesz zauważyć, że dotyczy to wszystkiego w naszym życiu – chęci do medytacji, randkowania, porządkowania, ćwiczeń, wyjścia z długów, tworzenia czegoś znaczącego, budowania niesamowitego zespołu.
To uczucie bezcelowości zatrzymuje nas na wszystkich frontach. Czas się z nim zmierzyć!
Jak pracować z tymi zmaganiami
Nie ma nic złego w uczuciu bezcelowości – to bardzo ludzkie uczucie. Trudność pojawia się, gdy w nie wierzymy i nadajemy mu znaczenie.
Zachęcam, by nie nadawać mu żadnego znaczenia, poza tym, że właśnie tak się teraz czujemy. To jest istotne o tyle, że zawsze możemy troszczyć się o to, jak się czujemy – smutni, samotni, podniesieni na duchu, ciekawi, zabawni, źli, przybici. Te uczucia są ważne, ale nie są całym światem.
Poczuj to uczucie. Okaż mu trochę współczucia. Oddychaj.
Następnie znajdź sposób, aby poczuć się bardziej wzmocnionym:
-
Ominięcie jednego lub dwóch dni jest po prostu oczekiwaną częścią procesu uczenia się i rozwoju.
-
Nieporządek jest częścią życia, czymś pięknym, co można pokochać i zaakceptować.
-
Jeśli nikt nie przeczytałby ani jednego słowa z mojej twórczości, czy nadal byłoby to dla mnie coś potężnego w procesie pisania?
-
Jeśli ciągle ląduję w tym samym miejscu, czy jest tu coś, na co mogę zwrócić uwagę, coś, czego mogę się nauczyć? Czy te powtarzane próby byłyby wartościowe, gdybym się czegoś nauczył?
-
Jeśli ciągle nie kończę kursu lub programu… czy jest szansa, by coś zmienić, co byłoby dla mnie potężne? Jak by to było, gdybym zmienił ten wzorzec na zawsze?
-
Czy mogę pozwolić sobie na bycie ciekawym, gdy jestem zagubiony w nieznanym?
-
Jeśli mam zaległości, czy mogę skupić się tylko na następnym kroku?
-
Jeśli mam górę zadań, czy mogę pokochać czynność wspinania się na tę górę? Czy mogę znaleźć radość w każdym kroku?
Jak by to było, gdyby znaleźć sens w miejscu, które wydaje się bezcelowe?