ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Edukacja musi zostać przewrócona do góry nogami

„Nasza kultura kłamie. Mówią, że chcą wspierać i nagradzać indywidualność i kreatywność, ale w praktyce próbują stłumić wystające części, a inne zawstydzić.”

Przechodzenie przez tradycyjny system szkolny (w Kalifornii, Waszyngtonie i Guam) nigdy nie było moim ulubionym zajęciem jako dziecko, ale jako rodzic uświadomiłem sobie, że cały system jest do góry nogami.

Nie chodzi o system konkretnego stanu lub kraju, ale o system edukacji jako koncept.

Tradycyjnie szkoły korzystają z tego modelu:

  1. Zdecyduj, co dzieci muszą wiedzieć, aby przygotować się na dorosłość.
  2. Przygotuj na tej podstawie program nauczania.
  3. Daj uczniom harmonogram oparty na tym programie.
  4. Nauczyciele przekazują im potrzebną wiedzę i ćwiczą umiejętności.
  5. Uczeń czyta, zapamiętuje informacje, uczy się umiejętności i staje się przygotowany.
  6. Uczniowie muszą przestrzegać wszystkich zasad, inaczej zostaną ukarani. To jest właściwie ważniejsze niż wiedza i umiejętności, choć nigdy nie jest to tak określone.

Niestety, to nie jest świetny model. Głównie dlatego, że opiera się na idei, że istnieje mała grupa ludzi mających autorytet, którzy powiedzą ci, co robić i co musisz wiedzieć, a ty musisz to posłusznie wypełniać, jak roboty. I nie możesz myśleć samodzielnie ani próbować robić, co chcesz. Grozi za to surowa kara.

To jest idealne, jeśli zamierzasz być pracownikiem korporacji i potrzebujesz pewnych umiejętności, aby dla niej pracować – głównie umiejętności posłuszeństwa. To nie jest idealne dla rynku pracy przyszłej dekady, kiedy ludzie rzadziej będą zatrudniani przez dużą korporację i częściej będą pracować na własną rękę. I muszą myśleć samodzielnie. I samodzielnie decydować, co chcą robić. I uczyć się nowych rzeczy bez nauczyciela.

Things are changing rapidly. Every month new technologies are announced that change how people work, or will work in the future, and we need to learn and adapt to this ever-changing landscape.

How are we supposed to do that, or how are our children supposed to learn that, if they have no authority telling them what they need to know, or how to learn, or what to do?

Ludzie często dorastają do roli kompetentnych uczniów i osiągają wielkie rzeczy po przejściu przez tradycyjny system szkolny. Ale to pomimo systemu, a nie dzięki niemu. Jesteśmy ludźmi dość adaptacyjnymi, z natury ciekawymi, i możemy uczyć się bez autorytetu, ale obecny system szkolny próbuje to zniszczyć. Zwykle nie do końca mu się to udaje, ale w stopniu, w jakim się udaje, szkodzi ludziom.

Szkoły zawodzą nie dlatego, że nie przekazują wiedzy czy umiejętności, ale dlatego że zabijają ciekawość, przytłaczają radość z nauki, tłumią nasze pragnienia bycia niezależnymi, myślenia samodzielnie, uczenia się rzeczy, które nas naprawdę interesują.

„Przypuszczam, że to dlatego, że obecnie prawie wszystkie dzieci chodzą do szkoły i mają wszystko zorganizowane, wydają się tak żałośnie niezdolne do tworzenia własnych pomysłów.”

Ale nauczyciele są wspaniali Tak, zgadzam się, są. Moja żona była nauczycielką w gimnazjum, uczyła angielskiego i pracowała niestrudzenie z myślą o interesach swoich uczniów. Naprawdę chciała nauczyć ich miłości do czytania i robiła wszystko, co w jej mocy, aby to osiągnąć. Niestety, była sfrustrowana autorytarną naturą administracji szkolnej i odeszła. Teraz uczy nasze dzieci w domu i próbuje dać im swobodę do samodzielnego uczenia się.

Moja babcia była nauczycielką przez dekady. Moja ciotka jest nauczycielką, najpierw w szkołach podstawowych i średnich, teraz w centrum detencyjnym dla nieletnich, i jest wspaniała w zarażaniu dzieci miłością do czytania. Mój ojciec jest artystą uczącym innych miłości do sztuki i jak ją dobrze tworzyć. Kocham nauczycieli i darzę ich najwyższym szacunkiem.

Po prostu uważam, że znajdują się w systemie, który nie działa. Który nie może działać, biorąc pod uwagę naturę tego, czym stał się świat.

Jak możemy przygotować dzieci na przyszłość, której nie możemy przewidzieć? Skąd wiemy, jakie umiejętności będą potrzebne, jaka wiedza będzie ważna za 10 lub 15 lat? Nie mamy pojęcia, jak świat będzie wyglądał wtedy. Ja na pewno nie wiem. A ty? Czy ktoś wie, jak ludzie będą pracować za 15 lat?

Twierdzę, że to jest niemożliwe. I co więcej, zawsze było niemożliwe. Rynek pracy teraz jest zupełnie inny niż wtedy, gdy byłem młodzieńcem w krótkich spodenkach, biegającym po szkolnym podwórku i ucząc się o zimnej wojnie. Wtedy ludzie nie mieli komputerów w pracy, przynajmniej nie większość z nich, a ci, którzy mieli, nie mieli nic przypominającego to, co mamy dziś. Większość ludzi używała elektrycznych maszyn do pisania, a faksy nie były jeszcze obecne w biurach. Faksy.

Więc tak, kocham nauczycieli i uważam, że są niesamowici w tym, co robią. Myślę jednak, że powinni być raczej facylitatorami niż nauczycielami.

Nie kieruj nauczaniem, bo gdy uczniowie dorosną, nie będą kierowani w swoim nauczaniu, będą samouczkami. Pomyśl o tym: kiedy uczysz się dziś, jako dorosły, czy uczysz się od nauczyciela, czy samodzielnie? I czy nauka na własną rękę nie sprawia ci więcej radości? Czy nie kochasz uczyć się nowych rzeczy? Czy to nie sprawia, że nauka zostaje z tobą dłużej, niż gdy musiałeś zapamiętywać w szkole?

To, czego uczymy się w szkole, nie jest tak ważne, jak jak się uczymy, bo sposób, w jaki się uczymy, jest lekcją szkoły.

„Ojcowie założyciele, w swojej mądrości, zdecydowali, że dzieci stanowią nienaturalne obciążenie dla rodziców. Dlatego stworzyli więzienia zwane szkołami, wyposażone w tortury zwane edukacją.”

Jak się uczyć A sposób, w jaki uczymy się, to jako odbiorcy informacji, nie myślący. Przestrzegaj zasad. Przeczytaj strony 100-132. Wykonaj ćwiczenia. Zapamiętaj informacje. Wydaj je na teście. Zrób ten projekt, ponieważ ci tak mówimy, a nie dlatego, że to zabawne lub interesujące.

Sposób, w jaki musimy się nauczyć uczyć, jest zupełnie inny. To: ucz się o tym, co cię interesuje, co cię ciekawi, co cię ekscytuje. Dowiedz się, gdzie zdobyć potrzebne informacje. Przeczytaj o tym, porozmawiaj z kimś na ten temat, dowiedz się o tym. Spróbuj. Zrób to, popełniaj błędy. Dowiedz się, jak naprawiać błędy. Znajdź sposoby rozwiązywania problemów, z jakimi się spotykasz. Powtórz.

Innymi słowy, znajdź problemy, które cię interesują, i dowiedz się, jak je rozwiązywać.

Czasami będziesz musiał rozwiązywać problemy, które nie są tak interesujące, tylko po to, by rozwiązywać problemy, które są. To jest OK. Taki jest porządek rzeczy.

A oto sekret: już wiemy, jak to robić. Od narodzin. Ta metoda nauki jest dla nas wrodzona. Jest wbudowana.

Gdy maluch chce coś zrobić, na przykład dostać się do zapasu czekolady, który schowałeś na górze lodówki, on to rozwiąże. Znajdzie sposoby, aby przesunąć krzesło do lodówki lub wspiąć się na blat obok lodówki, aby dostać cukierka. Po drodze nauczy się czegoś o drzwiczkach szafek i drzwiach lodówki oraz dlaczego nie powinno się za bardzo przechylać w jednym kierunku na krześle, jeśli nie chcesz się przewrócić i nabić sobie siniaków.

Gdy dziecko chce grać w grę wideo, nauczy się np. jak skonfigurować i włączyć PS3, jak poruszać się po menu, jak rozpocząć grę, przekonać mamę, że posprząta pokój później, i że prawie już odrobiła lekcje, aby mogła teraz grać.

Dzieci wiedzą, jak rozwiązywać problemy, gdy chcą coś zrobić.

Nie musimy ich uczyć, jak się uczyć. Musimy zejść im z drogi.

I to jest problem szkół. Nie mogą motywować dzieci do nauki, bo próbują to wymusić. Starają się narzucić im sztywny system autorytetu, przeciwko któremu dzieci naturalnie się buntują. W rzeczywistości to jest główny problem dzieci, i wymyślają one wszelkiego rodzaju niesamowicie kreatywne sposoby, aby go rozwiązać, od wagarowania i palenia marihuany po rysowanie niesamowitych rysunków w zeszytach zamiast słuchania wykładu z historii, czy znalezienie genialnych sposobów komunikacji z rówieśnikami, takich jak SMS-y i iPhone’y, czy poprzez stare technologie, takie jak przekazywanie notatek i tak dalej.

Kreatywność w naszych dzieciach nie umarła. Ona żyje, ale jest zastawiona na zwalczanie sił, które je tłamszą.

„Nie ma sensu krzyczeć na nich, aby zwrócili uwagę. Jeśli sytuacje, materiały, problemy przed dzieckiem go nie interesują, jego uwaga zsunie się na to, co go interesuje, i żadna ilość nawoływań czy gróźb jej nie przywróci.”

Przewrócenie edukacji do góry nogami Jak przygotować nasze dzieci na jutro? Better people than I pisali o tym. Sprawdź pojęcie Unschooling – już zostało wynalezione i właśnie to bym polecił.

To właściwie tylko zasięgnięcie się z drogi dzieciom. Pozwól im uczyć się o tym, o czym chcą się uczyć, a wiesz co? Naprawdę będą interesować się tym, czego się uczą, ponieważ sami to wybrali. Będą się ekscytować, co szkołom zwykle się nie udaje.

Nauczą się, jak radzić sobie z wspaniałym problemem wolności, problemem, który większość dzieci dziś nie ma. Zdobyją praktyczne doświadczenie z autonomią, czymś, czego będą mieć pod dostatkiem jako dorośli.

A co jeśli będą oglądać telewizję lub grać w gry wideo cały dzień? Co jeśli nie interesują się matematyką ani nauką i nigdy się ich nie nauczą? Co jeśli będą zupełnie nieprzygotowani do pracy?

To są pytania nowicjuszy w świecie unschoolingu i nie będę ich wszystkich tutaj odpowiadać. Mają więcej w komentarzach, jestem pewien. Nie jestem osobą, która odpowiada na te pytania. Google lub unschooling i poczytaj, bo wiele mądrzejszych osób już odpowiadało na wszystkie te pytania i więcej.

Powiem tylko kilka rzeczy. Po pierwsze, musimy się zrelaksować i przestać patrzeć na dzieciństwo jako czas, w którym każda minuta musi być wypełniona sztywnymi zasadami i nauką. To czas, który powinien być cieszony, a dzieci powinny się bawić, i w zabawie będą się uczyć. Nauczą się dobrze bawić i dobrze ze sobą pracować. Nauczą się samodzielnie rozwiązywać problemy. Nauczą się kochać piękną wolność i jej towarzyszy: autonomię, odpowiedzialność, wybór, zarządzanie czasem i tak, pasję.

Po drugie, pamiętajmy, o czym wspominaliśmy wyżej: nie mamy pojęcia, jaki będzie przyszły rynek pracy, więc przestańmy się martwić o przygotowanie ich do tego. Właściwie przestańmy się tak bać. Niech dzieci nauczą się, jak się uczyć, i jak być podekscytowanymi rzeczami. To przygotuje je na przyszłość.

Po trzecie, również pamiętajmy, że nie musimy być z dala. Możemy być zaangażowani, jeśli jesteśmy facylitatorami zamiast kierownikami czy dyktatorami. Możemy pomóc dzieciom znaleźć rzeczy, które je interesują, pokazać światy zabawy (takie jak nauka i matematyka), nauczyć ich gier, które mogą polubić, pomóc rozwiązywać problemy, aby mogły się nauczyć, jak to robić same, kierować je do zasobów i ludzi, którzy przekażą im góry informacji. Bądź tam dla nich, jako przewodnicy.