ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Daremność Ciągłego Przymuszania Się do Bycia Kimś Więcej

Przez ostatnie osiem lat toczyłem wewnętrzną walkę: między chęcią samorozwoju a pragnieniem bycia zadowolonym.

Szczerze mówiąc, nie do końca jeszcze rozwiązałem tę walkę. Ale nad tym pracuję.

Co jest źródłem tej walki? Otóż, kiedy ponad osiem lat temu rozpocząłem Zen Habits, pracowałem od ponad roku nad zmianą wszystkich swoich nawyków, z wielkim sukcesem. Wszystkie te zmiany miały swoje źródło w moim niezadowoleniu z samego siebie. Osiągnąłem wiele sukcesów, ale niezadowolenie nigdy nie zniknęło.

Zacząłem więc pracować nad większym zadowoleniem. Oznaczało to akceptację wielu rzeczy w sobie, naukę doceniania tego, co mam, zrozumienie pojęcia „wystarczająco” zamiast ciągłego pragnienia, by robić więcej i być kimś więcej.

Stałem się szczęśliwszy z myślą, że już jestem wystarczająco dobry.

Oto, czego ostatnio się nauczyłem:

Konflikt nie zniknął. Każdego dnia miałem ochotę dążyć do celu: przebiec ultramaraton, zaliczyć Goruck Challenge, mieć sześciopak, nauczyć się nowego języka, programować lub grać na gitarze, podróżować po świecie i wiele więcej. Nie ma nic złego w tych zachciankach. Są naturalne, są częścią bycia człowiekiem, mogą prowadzić do dobrych rzeczy.

Te zachcianki nigdy się nie kończą. Zawsze chcę być kimś więcej. Nigdy nie jestem usatysfakcjonowany. Kiedy wystarczy? Kiedy będę zadowolony z siebie?

Te zachcianki nie opierają się na niczym znaczącym. Pojawiają się po przeczytaniu magazynu lub bloga, gdy myślę: „Oh, to byłoby fajne!” Czytam listy rzeczy, które powinienem kiedyś zrobić, miejsc, które powinienem odwiedzić, osiągnięć innych ludzi… i pojawia się w mojej głowie myśl, że i ja powinienem je zrealizować. Hej, fajnie, nagle dążymy do nowego celu! Ale ta nowa fantazja w mojej głowie nie opiera się na niczym, co ma znaczenie, tylko na fajnym wyobrażeniu o tym, jak moje życie będzie niesamowite, gdy osiągnę ten cel.

Moje życie nie jest bardziej niesamowite po osiągnięciu celu. Zawsze czegoś się uczę z tych wyzwań, ale rezultat nie jest życiem, o którym fantazjowałem. Przebiegłem ultramaraton, zaliczyłem Goruck Challenge, zdobyłem szczupłą sylwetkę, nauczyłem się trochę programować… moje życie nie jest lepsze. Fantazja nigdy nie była prawdziwa.

Dążenie nie prowadzi do niczego znaczącego. Podążanie za tymi osiągnięciami, ciągłe szukanie samorozwoju… nie prowadzi do niczego, co nadaje znaczenie mojemu życiu. To wszystko jest o fantazjach, nie o tworzeniu sensu.

Znaczenie to wszystko, co się liczy. Choć dążenia, by robić i być więcej, o których wspomniałem powyżej, nie tworzą prawdziwego znaczenia w moim życiu… istnieją dążenia, które je tworzą. Pisanie tego bloga i pomaganie moim członkom w Sea Change program wydaje się mieć sens, ponieważ pomagam innym znaleźć uważność, lepsze nawyki, zadowolenie. Robienie rzeczy z moimi dziećmi ma sens, ponieważ pomagam im czuć się kochanymi. Pisanie mojej nowej książki ma sens, ponieważ powstała z miłości do moich czytelników. Te rzeczy są warte pościgu.

Mogę obserwować i odpuszczać. Ostatnio uczę się, że mogę dostrzegać te zachcianki, by być kimś więcej, by osiągać coś fajnego… po prostu obserwować je, jak się pojawiają. Nie mogę kontrolować zachcianek, ale mogę być ich świadomy. Mogę również zrozumieć, że nie przyniosą one dla mnie znaczenia, że są tylko fantazją, i pozwolić im odejść. Nie zawsze jest łatwo je puścić, ale pomogło mi zrozumienie, że pogoń za tymi bezsensownymi ulepszeniami nigdy nie przyniosła tego, na co miałem nadzieję, a spędziłem miesiące i lata mojego czasu, dążąc do tych rzeczy zamiast tworzyć prawdziwy sens.

Nie mam wszystkich odpowiedzi, ale zdaję sobie sprawę, że z ograniczonym czasem, jaki mi pozostał, chcę go spędzać na pogoni za tym, co ma znaczenie, a nie za tym, co wydaje się blichtrą i jest tylko pozornie atrakcyjne.