W programowaniu istnieje koncepcja statelessness. Oznacza ona, że każde żądanie jest traktowane jako nowe, bez pamięci o poprzednich żądaniach.
Jest to w pewien sposób niezwykle ograniczające, ale z innej perspektywy to świetny sposób na radzenie sobie z dużą liczbą żądań.
Wyobraź sobie, że jako osoba masz do czynienia z milionami żądań dziennie od około tysiąca klientów: gdybyś musiał śledzić wszystkich tych klientów i różnorodne żądania, jakie zgłaszają, oszalałbyś. Ciężar pamiętania o tym wszystkim by cię przytłoczył.
Tak wygląda nasze życie. Ciągle przechowujemy informacje, frustracje, pomysły, napięcia, żądania, potrzeby tysięcy różnych próśb każdego dnia. Każdy e-mail, każdy telefon, każda wiadomość tekstowa, każda otwarta zakładka przeglądarki, każda interakcja z inną osobą, każde zadanie, które wykonujemy… to wszystko się w nas gromadzi, aż do momentu przeciążenia.
Wyobraź sobie, że zapominasz wszystkie poprzednie żądania. Te interakcje umierają, znikają w eterze.
Wyobraź sobie, że nie ma ciężaru tysięcy żądań i interakcji w twojej głowie w tej chwili.
Wyobraź sobie, że zniknęły, a twój umysł jest czystą kartą.
Jak czułaby się ta czysta karta?
Jak by to było zajmować się kolejnym zadaniem, rozmawiać z kolejną osobą, iść do kolejnego miejsca bez żadnego ciężaru? Bez żadnego obciążenia umysłu?
Tylko to zadanie. Tylko ta osoba. Tylko ta czynność. Tylko ta chwila.
Nie byłoby nic innego, tylko to. To byłby cały twój wszechświat. Wypełniłoby cię całkowicie.
A potem by znikło.
I kolejna chwila byłaby wszystkim, co jest. Potem ta też by umarła.
To jest bezustanny stan.
Spróbuj puścić wszystkie poprzednie chwile, już teraz. Spróbuj uczynić teraźniejszą chwilę wszystkim, co jest. Kiedy poczujesz, że poprzednie żądanie lub pomysł przyciąga twoją uwagę, puść je.
To jest praktyka bezustanności. Upadniesz. Puść to również.
Zacznij na nowo, z wszystkimi możliwościami pustki.