Czas się przyznać: jestem sknerą. Niektórzy powiedzieliby, że jestem oszczędny, co brzmi dużo bardziej pozytywnie, ale w rzeczywistości potrafię być prawdziwym sknerą.
Jestem dość oszczędny (choć nie zawsze), ale czasem przesadzam: mam T-shirty z dziurami, nigdy nie kupuję nowych ubrań, szukamy nowej kanapy, bo nasza obecna ma dziury, a moje obecne buty do biegania nosiłem, aż się zdarły podeszwy.
Jednak z biegiem czasu nauczyłem się być oszczędnym na wiele sposobów, które mogę polecić innym. Nie sądzę, że powinno się mieć dziury w kanapie i zdecydowanie powinno się częściej wymieniać buty do biegania niż ja, ale istnieje wiele sposobów na ograniczenie wydatków i życie bardziej oszczędne. Dlaczego żyć oszczędnie? Po pierwsze, ponieważ pozwala to wydawać mniej niż się zarabia i używać różnicy do spłaty długu, oszczędzania lub inwestowania. Albo wszystkiego naraz. Po drugie, im mniej wydajesz, tym mniej musisz zarabiać. A to oznacza, że możesz wybierać, czy pracować mniej, czy więcej, ale przejść na emeryturę wcześniej. Albo wziąć małe „emerytura na próbę”. Masz więcej opcji z oszczędnym stylem życia.
Wiem, co usłyszę w komentarzach, bo to się powtarza z moimi innymi artykułami o oszczędzaniu: nie mam życia. To jest nudne. Mogę równie dobrze mieszkać w pudełku. Trzeba czasem korzystać z życia.
Możesz w to wierzyć, ale ja wierzę, że mam życie. Świetne życie. Takie, w którym spędzam czas z rodziną, rozmawiam, czytam, wychodzę na zewnątrz, robię rzeczy, które są zabawne, ćwiczę i skupiam się na tym, co ważne i spędzam mój wolny czas tak, jak chcę. To jest dobre życie.
Jeśli chcesz kilka wskazówek dotyczących oszczędnego życia, oto kilka, od sknery. Powinienem zaznaczyć, że stosuję większość, ale nie wszystkie te wskazówki.
- Posiadaj tylko jeden samochód. Wiele rodzin ma dwa lub więcej samochodów. Poza domem, samochód prawdopodobnie jest najdroższą rzeczą. Jeśli możesz mieć tylko jeden, powinieneś. Moja żona i ja oboje pracujemy, mamy sześć dzieci, a mimo to nauczyliśmy się radzić sobie z jednym samochodem.
- Wybierz mniejszy dom. Tylko dlatego, że możesz sobie pozwolić na większy dom, nie oznacza, że powinieneś w nim mieszkać. Mieszkaj w jak najmniejszym domu, w którym będziesz czuł się komfortowo. Nie mówię, że powinieneś mieszkać w jednopokojowym mieszkaniu z czteroosobową rodziną… wiesz, o co mi chodzi. Możesz zaoszczędzić tysiące rocznie w mniejszym domu. W wielu przypadkach, pozbycie się dużej ilości bałaganu sprawia, że duży dom nie jest potrzebny.
- Wybierz mniejszy samochód. Ponownie, możesz zaoszczędzić tysiące wybierając mniejszy samochód. Na przykład, samochód zamiast SUV-a to duża oszczędność. Bądź komfortowy, ale nie przesadzaj. W ten sposób zaoszczędzisz także sporo na paliwie.
- Wynajmuj, zamiast kupować. To zapewne wywoła wielką debatę, jak zawsze. Chodzi o to, żeby nie przyjmować za pewnik, że zakup jest lepszą inwestycją. Jeśli policzysz odsetki, które płacisz na hipotekę, koszt ubezpieczenia i utrzymania, zakup często jest dużo droższy niż wynajem… a jeśli wynajmujesz, oszczędzasz pieniądze, a następnie inwestujesz różnicę, w długim okresie możesz wyjść na przód. Teraz, to nie jest pewne, więc zrób porównanie, uwzględniając wszystkie koszty.
- Najpierw szukaj używanych rzeczy. Jeśli czegoś potrzebujesz — mam na myśli naprawdę potrzebujesz, nie tylko chcesz — sprawdź czy ktoś, kogo znasz, nie ma tego, czego już nie używa lub nie potrzebuje. Wyślij e-mail do rodziny lub przyjaciół albo po prostu zapytaj wśród znajomych. Może się zaskoczysz. Miałem kupić drukarkę, a potem dowiedziałem się, że moja mama właśnie kupiła drukarkę laserową i nie potrzebuje swojej starej atramentowej… zaoszczędziłem około 100 dolarów. Jeśli nikt, kogo znasz, nie ma, spróbuj freecycle.org lub craigslist.org. Następnie szukaj używanych w garażach sprzedażowych lub sklepach z używanymi rzeczami. Możesz znaleźć okazję, jeśli poszukasz.
- Jedz na mieście rzadziej. Jednym z największych wydatków w naszym codziennym życiu jest jedzenie na mieście — przeciętna osoba wydaje na to rocznie ponad $2000. Restauracje są drogie, w tym fast foody (nie wspominając o zagrożeniach dla zdrowia). O wiele taniej gotować samemu. Nasza rodzina tworzy cotygodniowe menu, wtedy kupujemy zakupy i gotujemy obiady (i lunch) każdego wieczoru. Ostatnio nawet przygotowuję je rano, więc jest łatwiej, gdy wracamy do domu.
- Jedz na mieście oszczędnie.
- Zabieraj jedzenie do pracy. Zamiast kupować lunch na mieście, przynoś go ze sobą.
- Zminimalizuj garderobę. To nie jest rada dla każdego, ale ja staram się utrzymywać garderobę w wersji minimalistycznej. Zazwyczaj noszę jeansy lub spodnie codzienne, T-shirt albo koszulkę typu polo i sandały lub buty. Lubię proste, jednolite kolory. Wszystko ze sobą współgra, a ubrań nie mam zbyt wiele. Oszczędzam na stresie przy wybieraniu stroju i nie potrzebuję tylu rzeczy.
- Ogranicz zakupy online pod wpływem impulsu. To był mój problem, zanim zrezygnowałem z karty kredytowej. Kiedyś zamawiałem online kilka razy w tygodniu, teraz robię to raz na parę miesięcy, korzystając z PayPala albo cudzej karty kredytowej. Nie twierdzę, że każdy powinien być aż tak radykalny, ale zakupy w sieci są bardzo łatwe (nie trzeba nawet wychodzić z domu), więc często kupujemy zbyt wiele spontanicznie. Kupuj online to, co jest ci naprawdę potrzebne i co pozwoli ci zaoszczędzić pieniądze, ale uważaj na zakupy pod wpływem chwili.
- Nie chodź na zakupy „bez celu”. Nie wędruj po centrach handlowych, sklepach czy działach, by “coś znaleźć”. Jeśli wiesz, czego konkretnie potrzebujesz, wejdź, kup i wyjdź. Często ludzie idą na zakupy z mglistym pomysłem i kończą, wydając dużo więcej. Albo traktują zakupy jak rozrywkę i znowu wydają krocie. Zamiast tego znajdź inne sposoby na spędzenie czasu.
- Używaj listy 30-dniowej. Aby ograniczyć zakupy impulsowe, stwórz listę 30-dniową. Gdy chcesz coś kupić (poza podstawowymi potrzebami typu lekarstwa czy jedzenie), dopisz to na listę razem z datą. Zasada jest taka, że nie możesz tego kupić przez przynajmniej 30 dni od daty dopisania. I dotrzymuj tej zasady. Zobaczysz, że w ten sposób kupujesz dużo mniej.
- Zrezygnuj z kablówki. Już kiedyś o tym wspominałem. Oszczędzam dzięki temu co miesiąc (u mnie to ok. 60 dolarów, czyli ponad 700 rocznie) i dodatkowo motywuję się do czytania, rozmów czy wychodzenia z domu. Same korzyści.
- Korzystaj z biblioteki. Zamiast kupować książki, pożycz je. Biblioteki często mają też świetny wybór filmów DVD (w zależności od regionu), co pozwala zaoszczędzić jeszcze więcej. Kto potrzebuje kablówki?
- Znajdź darmową rozrywkę. Wymyśl tanie sposoby na fajne spędzanie czasu. Rozrywka może kosztować fortunę, jeśli chodzisz do kina, kupujesz przekąski albo często wychodzisz wieczorem. Przeciętna osoba wydaje ok. 1800 dolarów rocznie na rozrywkę (bez jedzenia poza domem). Nie mówię, żeby w ogóle nie mieć zabawy, ale da się to zrobić taniej.
- Tanie ćwiczenia. Ćwiczenia są ważne, ale nie muszą sporo kosztować.
- Dbaj o zdrowie. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale długofalowo zaoszczędzisz mnóstwo na wizytach u lekarza, szpitalach i lekach. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jedz zdrowo i ćwicz. Proste i skuteczne.
- Dojedź do pracy na rowerze. Nawet jeśli masz samochód, jazda rowerem zaoszczędzi ci paliwo i jednocześnie pozwoli zadbać o formę. Bardzo polecam.
- Korzystaj z carpoolingu albo autobusu. OK, nie chcesz jeździć rowerem. Znajdź więc znajomego lub sąsiada pracującego w pobliżu i jedźcie razem. Albo korzystaj z transportu publicznego. Proste, choć wiele osób to ignoruje.
- Chodź pieszo. Często jeździmy samochodem do sklepu na rogu albo do szkoły, która jest mniej niż milę dalej. Wyjdź wcześniej, idź pieszo, spal trochę kalorii i oszczędź paliwo.
- Sprzedaj zbędne rzeczy. To bardziej zarabianie niż oszczędzanie, ale dla takich oszczędnych maniaków jak ja, to okazja do uporządkowania domu i zarobku. Zrób wyprzedaż garażową albo wystaw przedmioty na eBay. Ludzie kupują najróżniejsze rzeczy.
- Dawaj oszczędne prezenty. W ciągu roku wydajemy na prezenty fortunę. Poszukaj tańszych rozwiązań. Zrób prezent własnoręcznie albo podaruj coś do zjedzenia. Moja rodzina uwielbia dawać i dostawać domowe ciastka.
- Rzuć palenie. Nie jest to najprostszy sposób na oszczędzanie, ale działa. Ja rzuciłem i tak samo zrobiło mnóstwo innych ludzi. Oszczędzasz na papierosach (długofalowo bardzo drogie), a także na towarzyszących wydatkach (kiedyś zawsze kupowałem colę lub piwo przy okazji). No i ogromne, długofalowe koszty zdrowotne. Przez niespełna 2 lata bez palenia zaoszczędziłem ponad 3000 dolarów.
- Ogranicz alkohol. Jeśli pijesz jedno lub kilka piw dziennie, to co miesiąc robi się spora suma. Niektórzy piją jeszcze więcej. To kosztowne. Jeśli możesz ograniczyć picie do okazjonalnych imprez czy sporadycznych spotkań, zaoszczędzisz mnóstwo.
- Ogranicz słodycze. Desery i słodkie przekąski dostarczają mnóstwo pustych kalorii, a my płacimy za nie wysoką cenę (i w dolarach, i w zdrowiu). Ogranicz słodycze (niekoniecznie całkiem rezygnuj), żeby oszczędzić pieniądze i zmniejszyć ilość kalorii.
- Pij wodę. Często pijemy mnóstwo kalorii w postaci napojów gazowanych, kawy, alkoholu, soków, herbaty itd. I to też kosztuje. Pij wodę, oszczędzaj pieniądze i kalorie.
- Planuj załatwianie spraw. Zamiast załatwiać pojedyncze sprawunki codziennie, zgrupuj je w jeden dzień i zaplanuj trasę, by oszczędzić paliwo i czas. Również płać rachunki online, kiedy to możliwe, żeby uniknąć kolejnych wyjazdów.
- Zostań w domu. Bycie domatorem może nie brzmi zbyt ekscytująco, ale wcale nie musi być nudne. Ja uwielbiam spędzać czas w domu z rodziną. Możemy wspólnie robić różne fajne rzeczy. Albo spędzam czas sam, jeśli rodzina jest w szkole, i też jest świetnie. Jest spokojnie, mogę poczytać, obejrzeć film, odpisywać na komentarze na blogu lub pisać. Siedzenie w domu to duża oszczędność – mniej wydajesz na jedzenie poza domem, zakupy, paliwo i inne drobiazgi.
- Przestań używać kart kredytowych. Karty same w sobie nie są złe, ale jeśli uważasz, że cię nie kontrolują i zawsze spłacasz całe saldo, możesz pominąć tę radę. Dla wielu jednak karty ułatwiają zakupy impulsowe i w efekcie wydają zbyt dużo. Jeśli nie spłacasz całości co miesiąc, płacisz też odsetki, co kosztuje niemało. Przeciętny Amerykanin posiadający co najmniej jedną kartę kredytową ma ponad 8500 dolarów zadłużenia. Nie warto.
- Anuluj subskrypcje. Przy obecnym dostępie do informacji i rozrywki w sieci, czy naprawdę potrzebujesz prenumeraty magazynów? Przy łatwym dostępie do wiadomości online, czy naprawdę potrzebujesz prenumeraty gazety? Jeśli możesz tanio (lub za darmo) wypożyczać filmy DVD, czy na pewno potrzebujesz Netflixa? Nie obrażaj się, jeśli uważasz, że tak – po prostu przemyśl, czy to naprawdę niezbędne. Przeanalizuj też inne subskrypcje, za które płacisz. Nie mówię, że masz wszystko anulować, ale zastanów się, czy można coś wyciąć bez dużych strat.
- Rób samodzielnie. Nie będę się rozpisywał o wszystkich możliwościach, ale często kupujemy coś, co moglibyśmy zrobić sami znacznie taniej, jeśli tylko trochę pokombinujemy. Może to wymagać odrobiny czasu i wysiłku, ale bywa fajną przygodą, zwłaszcza jeśli zrobimy z tego projekt rodzinny. My niedawno sami zrobiliśmy (bardzo proste) półki z kilku kawałków drewna zamiast je kupować. Jeśli nie wiesz, jak coś zrobić, poszukaj instrukcji w sieci. Na pewno znajdziesz.
- Zrób to sam. Zamiast zatrudniać kogoś do jakiejś pracy, spróbuj wykonać ją samemu. Jasne, wymaga to czasu i wysiłku, ale daje satysfakcję i jest tańsze. A przy okazji się uczysz. Jeśli nie wiesz jak, poszukaj porad w sieci. Oszczędni ludzie często są „zrób to sam”-owcami.
- Przestań płacić odsetki. Wspomniałem o odsetkach od kart kredytowych, kredytach samochodowych i hipotecznych. Dla mnie to strata pieniędzy. Pisałem już, jak żyć bez kredytu, i uważam to za podstawę oszczędnego stylu życia. Zastanów się, czy są jakieś inne pożyczki lub konta, od których płacisz odsetki, i spróbuj je wyeliminować najszybciej, jak się da.
- Ogranicz żywność typu convenience. Mrożonki, jedzenie w mikrofali, śmieciowe jedzenie… wszystko, co jest paczkowane i gotowe do spożycia, kosztuje więcej niż coś ugotowanego samodzielnie, a najpewniej jest też mniej zdrowe. Nie mówię, by całkowicie z tego rezygnować, ale ogranicz.
- Podróżuj oszczędnie. Ja akurat nie podróżuję (przynajmniej nie w ostatnich latach), ale jeśli musisz, zaplanuj wszystko wcześniej. Bilety lotnicze mogą być drogie, więc kupuj z wyprzedzeniem i szukaj promocji. Rozważ pociąg. Porównuj ceny wynajmu samochodów, ewentualnie korzystaj z komunikacji publicznej. Znajdź tańsze noclegi lub zatrzymaj się u rodziny lub znajomych. Osobiście chcę podróżować, ale dopiero gdy spłacę wszystkie długi.
- Odetnij telefon komórkowy. Niekoniecznie popularna rada. Jeśli ci się nie podoba, pomiń ją. Ale pamiętaj, że jeszcze 20 lat temu większość ludzi nie miała komórek, a żyli normalnie. Telefon komórkowy to wygoda, nie konieczność. Kiedyś ludzie czekali z telefonowaniem do przybycia na miejsce (czekać z telefonem?! O rety!) albo korzystali z budki czy telefonu w sklepie.
- Sam obcinaj włosy. Znowu – nie dla każdego. Ja sam się golę maszynką elektryczną i mam spokój: tanio, minimalistycznie i nie martwię się fryzurą. Nie znaczy to, że musisz golić głowę. Wiele osób samodzielnie obcina włosy w prosty, ale ładny sposób, czy to krótkie, czy długie. Oszczędzasz pieniądze i czas.
- Dbaj o rzeczy. Banał, ale często o tym nie myślimy: jeśli dbasz o to, co masz, dłużej ci to posłuży. W efekcie rzadziej musisz kupować nowe rzeczy. Kiedy kupujesz coś, co warto konserwować, poświęć chwilę na przeczytanie instrukcji i opracuj harmonogram konserwacji. Dla ważnych rzeczy, jak olej czy przeglądy auta, zapisz terminy w kalendarzu.
- Oszczędzaj energię. Możemy robić drobne rzeczy, by zmniejszyć rachunki za prąd. Ja np. nie używam suszarki ani podgrzewacza wody, chociaż to już dość radykalne.
- Oszczędzaj paliwo. Rosnące ceny paliwa (bez końca w zasięgu wzroku) są dużym miesięcznym wydatkiem. Małe zmiany mogą przynieść spore oszczędności.
- Kupuj ubrania tylko w promocji (gdy naprawdę potrzebujesz). Załóżmy, że jesteś takim sknerusem jak ja i kupujesz nowe ciuchy dopiero, gdy stare są w fatalnym stanie. Wtedy kupuj ubrania z drugiej ręki w dobrym stanie albo nowe, ale tylko te przecenione np. o 50%. Szukaj promocji, a zaoszczędzisz mnóstwo.
- Pracuj zdalnie. Telepraca to nie zawsze spełnienie marzeń, ale to krok w dobrym kierunku. Dodatkowo pozwala pracować w samej bieliźnie (kto o tym nie marzy?). Poza tym oszczędzasz na paliwie, na jedzeniu na mieście (jeśli zwykle jesz lunch w restauracji) i na drogich ubraniach do pracy (wystarczą ci bokserki… no i raczej nie kupuj używanych).
- Planuj z wyprzedzeniem. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ale jeśli wyrobisz sobie nawyk planowania nadchodzących sytuacji, sporo zaoszczędzisz. Przykładowo, wiedząc, że będziesz poza domem w porze posiłku, możesz zabrać własny lunch zamiast jeść na mieście. Zabierając duży pojemnik zimnej wody, nie musisz kupować drogiej butelkowanej. Jeśli zbliżają się czyjeś urodziny, możesz poszukać prezentu w promocji zamiast przepłacać w ostatniej chwili.
- Gotuj z wyprzedzeniem. Jeśli masz jeden wolny dzień w tygodniu (albo w miesiącu), ugotuj większe ilości jedzenia i zamroź je w porcjach obiadowych. Nie robię tak cały czas, ale zdarza mi się i to się opłaca (kupowanie większych ilości jest tańsze), a także oszczędza czas. Trzeba to trochę zaplanować – ustalić menu, listę zakupów i przygotować tyle posiłków na tydzień czy miesiąc. Ale kiedy już zrobisz zapas, masz szybki obiad (lub lunch) na każdy dzień. Ratuje to przed jedzeniem poza domem czy kupowaniem gotowców, gdy jesteś głodny, a nie chce ci się gotować.
- Rzadziej pierz ubrania. Wiele osób wkłada ciuch raz i zaraz je pierze, ale ja przyzwyczaiłem się do wielokrotnego noszenia, jeśli ciuchy są nadal czyste. Oceniam to nosem – nie chcę nosić niczego, co śmierdzi, ale zwykle ubranie jest nadal w porządku. To oszczędza pranie.
- Susz ubrania na słońcu. Kiedy moi rodzice byli młodzi, wszyscy wieszali pranie na sznurku. Dziś suszarki są wszechobecne, bo szybko działają. Ale jeśli nie masz góry prania, to tylko chwila, by rozwiesić ciuchy. Zaoszczędzisz na prądzie, a ubrania dłużej będą w dobrym stanie.
- Jedz mniej mięsa. Nie mówię, by zostać wegetarianinem (choć można spróbować), ale czasem wybierz danie bezmięsne. Makaron, wegetariańskie chili (zajrzyj do mojego przepisu w połowie tego artykułu), wegetariańskie potrawy kuchni indyjskiej czy tajskiej, falafele z hummusem, pitą, pomidorami i sałatą… jest mnóstwo pysznych opcji bez mięsa. A świeże mięso jest dość drogie (puszkowane jak mielonka jest tanie, ale to co innego), więc oszczędzasz. Oczywiście pod warunkiem, że gotujesz ze świeżym mięsem, a nie z puszki.
- Oszczędzaj na zakupach spożywczych. W mojej ośmioosobowej rodzinie żywność to ogromny wydatek. Dzięki prostym nawykom da się sporo zaoszczędzić.
- Oszczędne święta (Boże Narodzenie). W USA święta często wiążą się z wielkimi zakupami, co z radością przyjmują sklepy, ale nie nasze konto w banku. Przełam schemat i znajdź tańsze sposoby na świętowanie.
- Jedz tanią kolację (i śniadanie).