Nie twierdzę, że jestem najcierpliwszym rodzicem na świecie – ale to mój cel na ten rok i jestem zdeterminowany, by nim się stać. Każdy rodzic czasem traci cierpliwość – to fakt z życia wzięty. Nie ma idealnych aniołów, jeśli chodzi o mamy i tatusiów – wszyscy czasem się frustrujemy, złościmy i tracimy panowanie nad sobą.
Jednak cierpliwości można się nauczyć z czasem – to nawyk, który jak każdy inny wymaga jedynie skupienia.
Oto lista 10 świetnych wskazówek i metod, które wypróbowuję i testuję, by stać się bardziej cierpliwym rodzicem:
-
Policz do 10. To naprawdę działa. Gdy zaczynasz się frustrować czy złościć, zatrzymaj się. Powoli policz do 10 (możesz to zrobić w myślach). Kiedy skończysz, większość początkowego impulsu do krzyku zniknie. Alternatywnie, jeśli liczysz głośno do 10, twoje dzieci szybko zrozumieją, że to znak, by uciekać. 🙂
-
Głębokie oddechy. To dobrze działa w połączeniu z powyższą wskazówką. Policz do 10, a następnie weź trzy powolne, głębokie oddechy. Poczuj, jak frustracja uchodzi z ciebie z każdym oddechem.
-
Punkty kontrolne. Jednym z najbardziej skutecznych i ważnych sposobów na kontrolowanie impulsu – tych niepokojących pragnień, które trudno nam kontrolować – jest stanie się bardziej świadomym ich. Aby to zrobić, noś ze sobą cały dzień mały ołówek i kartkę papieru, i za każdym razem, gdy poczujesz impuls (w tym przypadku, by zareagować złością), zrób znak kontrolny. To niezwykle ważny pierwszy krok. Gdy staniesz się świadomy swoich impulsów, możesz opracować alternatywną reakcję.
-
Udawaj, że ktoś cię obserwuje. Nie pamiętam, gdzie przeczytałem tę wskazówkę (chyba w kilku miejscach), ale jest skuteczna. Udawaj, że masz widownię. Mniej prawdopodobne, że przesadzisz w reakcji, jeśli ktoś obserwuje każdy twój ruch.
-
Co zrobiłaby mama? Moją mamę uważam za jedną z najbardziej cierpliwych osób, jakie znam (choć jest człowiekiem jak my wszyscy). Więc gdy czuję, że wzrasta moja irytacja, myślę… „Jak moja mama by to rozwiązała?” I korzystając z tego wzoru, zaczynam zmieniać swoje zachowanie na bardziej pozytywne. Możesz użyć dowolnego wzoru – niekoniecznie mojej mamy.
-
Jak to pomaga? Gdy zamierzam coś powiedzieć moim dzieciom, pytam siebie: „Jak to pomoże mojemu dziecku?” To pozwala mi skupić się na tym, co naprawdę ważne. Krzyczenie czy złość rzadko pomagają w jakiejkolwiek sytuacji.
-
Zrób przerwę. Często najlepiej po prostu na chwilę odejść. Zrób przerwę od sytuacji, tylko na 5-10 minut, pozwól sobie się uspokoić, przemyśl swoje słowa i działania oraz rozwiązanie, a potem wróć spokojny jak mnich.
-
Nauczanie. To bardzo mi pomaga. Pamiętam, że moje dzieci to tylko dzieci – nie są doskonałe, nie wiedzą, jak robić pewne rzeczy i mają wiele do nauczenia się. Jestem ich nauczycielem. Muszę być cierpliwy i uczyć ich, jak robić rzeczy – nawet jeśli próbowałem nauczyć ich tego 10 razy wcześniej, może to być 11. raz, kiedy zaczną rozumieć. I pamiętaj, nikt z nas nie uczy się rzeczy za pierwszym razem. Znajdź nowe sposoby, by nauczyć czegoś, a prawdopodobnie odniesiesz sukces.
-
Wizualizuj. To najlepiej działa, gdy zrobisz to przed wystąpieniem frustrującej sytuacji, gdy jesteś sam w cichym miejscu. Wizualizuj, jak chcesz zareagować następnym razem, gdy twoje dziecko zrobi coś, co zazwyczaj cię denerwuje. Jak poradzisz sobie z sytuacją? Jak wyglądasz? Co mówisz? Jak reaguje twoje dziecko? Jak to wpływa na twoją relację z dzieckiem? Myśl o tych rzeczach, wizualizuj idealną sytuację, a potem spróbuj faktycznie to zrealizować, gdy sytuacja się pojawi.
-
Po prostu śmiej się. Czasem musimy sobie przypomnieć, że nikt nie jest doskonały, że powinniśmy cieszyć się tym czasem z naszymi dziećmi i że życie powinno być zabawne – i śmieszne. Uśmiechaj się, śmiej się, bądź szczęśliwy. To nie zawsze działa, ale warto sobie o tym od czasu do czasu przypominać.
Bonusowa wskazówka: po prostu kochaj. Zamiast reagować złością, ucz się reagować miłością. Twoje dziecko coś rozleje, ma bałagan w pokoju albo zniszczy rodzinny skarb? Krzyczy na ciebie albo ma problemy w szkole? Reaguj miłością. To najlepsze rozwiązanie.