Ostatnio przypomniałem sobie o wartości poświęcania czasu na zwykłe porządkowanie rzeczy.
To prosta prawda: gdzie rzeczy mogą się gromadzić, tam będą. E-maile się piętrzą, bałagan się namnaża, lista „do przeczytania później” rośnie, a małe zadania administracyjne gromadzą się jak niepotrzebne resztki.
Taka jest natura rzeczy: gromadzą się, jeśli ich nie pilnujemy.
Dlatego musimy się nimi zająć.
Uważam za wartościowe zostawianie sobie bloków czasu na porządkowanie rzeczy:
-
Trochę czasu pod koniec każdego dnia na opróżnienie skrzynki odbiorczej e-maili lub nieprzeczytanych wiadomości w Slacku
-
Jeden dzień w tygodniu na przejrzenie i opróżnienie listy „do przeczytania później” (używam Instapaper)
-
Jeden dzień lub kilka półdni na załatwienie małych zadań administracyjnych, które się nagromadziły
-
Czas w weekend na zajęcie się drobnymi pracami i naprawami, na które nie było czasu w ciągu tygodnia
-
Cotygodniowy przegląd w niedzielę, podczas którego upewniam się, że wszystkie stosiki są uporządkowane, a moje listy zadań i projektów są zaktualizowane i wszystko jest w porządku
Nie musi to zajmować dużo czasu – godzina, czasem mniej. Niektóre rzeczy zajmują kilka godzin.
Problem polega na tym, że nasze dni są tak przepełnione zadaniami, spotkaniami, rozmowami i innymi sprawami, że nie zostawiamy sobie miejsca na zajmowanie się naszym życiem. A gdy już mamy jakąś przestrzeń, zwykle wypełniamy ją ulubionymi rozrywkami.
To wszystko jest w porządku, ale równie pomocne jest zostawienie sobie miejsca na zajmowanie się naszymi małymi ogródkami. Usuwanie chwastów, zajmowanie się sprawami.
Zdrowie psychiczne, które wynika z dbania o swoje życie, porządkowania stosików i sprzątania bałaganu, jest niezwykle odświeżające.