Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie gorączkowe i wyczerpujące. Na pamięć Juana „Brand” Cruza, mężczyzny, który inspirował mnie do bycia lepszym, byłem w trybie ciągłego planowania, koordynowania, gotowania, sprzątania i jeżdżenia.
Wczoraj odbył się pogrzeb – był to długi, męczący i pracowity dzień. Niezwykle smutny, ale intensywny.
W środku tego zgiełku staram się pamiętać o praktyce „ciągłego odpuszczania”.
Postrzegam to jako praktykę zen: cokolwiek myślisz, że wiesz – puść to. Cokolwiek jesteś pewien – puść to. Moja mantra brzmi: Nie wiesz nic. W rezultacie, kiedy sobie o tym przypominam, staram się patrzeć na rzeczy z nowej perspektywy. Uświadamiam sobie, że myślę, iż coś wiem, ale naprawdę nie wiem, więc próbuję patrzeć na to, jakbym nic nie wiedział.
Jaki jest tego sens? Ciągle odpuszczając, nie musimy być tak zestresowani. Kiedy uświadamiamy sobie, że nie wiemy:
-
Nie musimy się denerwować, gdy ktoś zachowuje się w sposób, który nam się nie podoba.
-
Nie musimy odczuwać lęku, gdy nie wiemy, czy sprawy pójdą zgodnie z planem lub oczekiwaniami.
-
Nie musimy mieć wszystkich odpowiedzi. Możemy mieć w zamian pytania i ciekawość.
-
Nie musimy wdawać się w napięte spory typu „Nie, to ja mam rację” z kimkolwiek innym.
-
Nie oceniamy innych ludzi tak bardzo, więc możemy być otwarci na to, kim są i budować z nimi dobrą relację.
-
Nie musimy kontrolować rzeczy, możemy po prostu starać się być pomocni bez kontrolowania wyniku.
Korzyścią z tego jest to, że ciągle odpuszczając to, jak myślę, że rzeczy powinny wyglądać, to, co wydaje mi się, że wiem, potrzebę posiadania kontroli czy pewności… mogę po prostu odpuścić i się zrelaksować. Mogę dać z siebie wszystko, ale nie stresować się, gdy sprawy nie idą po mojej myśli.
Nie muszę być nękany przez cokolwiek. Mogę być zajęty, ale nie nękany przez to zajęcie. Mogę być zmęczony, ale nie nękany przez moje zmęczenie. Rzeczy mogą iść inaczej niż planowałem, ale nie muszę być nękany przez ten fakt. Pierwsze warunki (zajęcie, zmęczenie, rzeczy nie idące zgodnie z planem) nie zawsze są w mojej kontroli. Ale mogę odpuścić wiedzę i tym samym nie być nękanym przez żadne z tych okoliczności. Bycie nękanym przez warunki życia jest tym, co powoduje nasze prawdziwe problemy.
Więc w środku zmęczenia, zajęcia, chaosu… staram się pamiętać, aby ciągle odpuszczać.
Kiedy ktoś przychodzi do mnie z czymś niespodziewanym, staram się puścić to, co myślałem o sytuacji. Potem otwieram się na tę nową sytuację ze świeżym spojrzeniem.
Kiedy ktoś jest na mnie zły lub źle nastawiony, staram się odpuścić wyobrażenie o tym, jak powinien się zachowywać. Wtedy jestem ciekawy, dlaczego tak się zachowuje i kocham go w środku jego cierpienia.
Kiedy jestem zmęczony i mam dużo do zrobienia, staram się odpuścić przekonanie, że nie powinienem być zmęczony lub zajęty. Następnie patrzę na sytuację ze świeżej perspektywy i zdaję sobie sprawę, że mogę wykonać te zadania pomimo dyskomfortu, z miłości do mojej rodziny.
Kiedy rzeczy są chaotyczne lub niepoukładane, nie tak jak lubię, staram się odpuścić wyobrażenie o tym, jak powinny wyglądać. Potem staram się zobaczyć sytuację nowymi oczami, rozumiejąc, że zawsze będzie chaos i bałagan, i że to też można pokochać.
Zauważam, że jestem zestresowany i trzymam się tego, jak chcę, żeby rzeczy wyglądały, i mówię sobie, że nic nie wiem. I odpuszczam. Potem pojawia się coś innego i czuję napięcie w ciele, zauważam to i staram się odpuścić. Oddycham, uśmiecham się i otwieram. Patrzę na rzeczy jak początkujący. Dzieje się to znowu i znowu, często z chwili na chwilę, i staram się ciągle odpuszczać, odpuszczać, odpuszczać.
I odpuszczając to, co wiem, otwieram się na to, co jest przede mną. To rozwijający się moment nieprzewidywalności.
I to jest naprawdę wspaniałe.