Czy wydawałoby się cudowne, gdybyś mógł rozpuścić lęki, obawy, stres, frustrację, złość… dokonując niewielkiej zmiany w sposobie myślenia?
Odpowiedź może tkwić w tym, jak oglądamy filmy.
Zeszłej nocy oglądałem z dziećmi trylogię Władcy Pierścieni, a moja 9-letnia córka powiedziała, że niektóre rzeczy w filmie ją przerażają. Zacząłem wtedy tłumaczyć, że to tylko aktorzy, i czy to nie zabawne, jak przebierają się w kostiumy, aby opowiedzieć nam tę historię? Pomagając jej dostrzec fikcyjność filmów, próbowałem pomóc jej uwolnić się od lęków.
Zadziwiające, odkryłem, że to działa na wszystkie nasze inne lęki i trudne uczucia. Po prostu musimy przestać wierzyć w fikcję w naszych głowach.
Pomyśl o tym: oglądając film, zawieszasz swoją niewiarę. Wiesz, że wszystko jest udawane, ale przez te 90 minut podczas oglądania filmu zgadzasz się zapomnieć, że to fikcja. Wierzysz. I to pozwala filmowi poruszyć cię, sprawić, że płaczesz, złościsz się, boisz, cieszysz się w kulminacyjnym momencie. Nie każdy tak robi – niektórzy z nas myślą: „Boże, fabuła jest okropna, aktorzy nie są zbyt dobrzy, efekty specjalne są tandetne, nie mogę uwierzyć, że każą mi to oglądać.” Ci z nas, którzy nie zawieszają swojej niewiary, nie są zbyt poruszeni.
W pozostałej części naszego życia ciągle wierzymy w historie w naszych głowach. Gdy myślimy o tym, jak ktoś był nieuprzejmy, wierzymy w historię, w której jesteśmy bohaterem, a ta druga osoba złoczyńcą, i myślimy o tym, jak nas skrzywdzili. Gdy jesteśmy rozczarowani, że ktoś nie kocha nas tak, jak byśmy chcieli, wierzymy, że to komedia romantyczna i ta osoba powinna się w nas zakochać i być idealnym partnerem. To dzieje się wciąż i wciąż: cała nasza złość, stres, smutek, depresja… wszystko to pochodzi z historii, które opowiadamy sobie o tym, co dzieje się wokół nas.
Wydarzenia wokół nas nie kręcą się wokół nas i nie są częścią jakiejś historii. Po prostu się dzieją. Często są przypadkowe, ale aby poradzić sobie z tym chaosem, staramy się zrozumieć je jako część historii. Tworzymy sens tam, gdzie go nie ma. Myślimy, że ktoś ma złe intencje wobec nas, gdy w rzeczywistości oni myślą tylko o swoich własnych historiach.
Jakie jest więc rozwiązanie? Rozwiązanie tkwi w tym, jak oglądamy filmy: jeśli przestaniemy wierzyć w historię filmu i zaczniemy postrzegać film jako serię ruchomych obrazów, które ktoś stworzył z rekwizytów, dekoracji, kostiumów, efektów cyfrowych, scenariuszy, ścieżek dźwiękowych i innych elementów… widzimy rzeczywistość i nie odczuwamy bólu, złości, strachu.
Kiedy odczuwamy trudne emocje w prawdziwym życiu, możemy przestać wierzyć w tę historię i zacząć dostrzegać rzeczywistość tego, co się dzieje: wokół nas są tylko fizyczne przedmioty w ruchu. Są atomy i cząsteczki, organizmy żywe, ludzie, którzy potrafią mówić i tworzyć. Nie są częścią historii, po prostu są. Gdybyśmy porzucili tę fałszywą wiarę, tę niewiarę w wymyśloną historię, moglibyśmy pozbyć się lęków, złości i frustracji, które się z nią wiążą.
Więc gdy czujesz się zestresowany, smutny, wściekły… to w porządku. Ale po prostu uświadom sobie, że możesz przestać wierzyć w tę historię, jeśli zechcesz.