Pomyślałbyś, że po 8 latach publicznego blogowania i pisania książek zupełnie pozbyłem się strachu przed publikowaniem moich tekstów.
Oczywiście, myliłbyś się.
Wciąż czuję lekkie dreszcze nerwowości, gdy klikam przycisk „Publikuj” przy każdym poście, a jeszcze większy strach, gdy publikuję książkę drukowaną lub ebooka.
Pisanie na forum publicznym jest jak występowanie przed publicznością, jeśli robisz to dobrze. Odkrywasz swoją duszę, by wszyscy mogli ją osądzić, a niewiele rzeczy jest tak przerażających.
Ale jestem tu, by powiedzieć, że nie tylko jest to możliwe, ale warto podjąć wysiłek, aby pokonać ten strach.
Ostatnio kilka osób pisało do mnie, pytając o obawy związane z pisaniem na blogu. Jedna osoba powiedziała, że usunęła swojego bloga, bo uważała, że to, co napisała, było zbyt banalne. Powiedziała: „Byłoby wspaniale, gdybyś mógł podzielić się tym, jak wystawiać się na widok publiczny i się tym nie przejmować.”
Cóż, chciałbym móc podzielić się sekretem, jak nie martwić się publikowaniem swoich tekstów, ale nie sądzę, żeby on istniał. To naprawdę przerażające.
A jednak udaje mi się to robić niemal codziennie. Oto jak.
-
Pisz dla jednej osoby. Nie da się pisać dla tysięcy ludzi naraz — to jak próba prowadzenia rozmowy ze stadionem pełnym ludzi. Kogo adresujesz? Jakiego tonu użyć? Co ich interesuje? Zamiast tego stosuję się do rady Vonneguta, by pisać dla jednego czytelnika (dla niego była to jego siostra). Dla mnie to często różne osoby, na których mi zależy (moja żona, jedno z moich dzieci, siostra, przyjaciel, konkretny czytelnik z problemem). Staram się pisać, jakbym mówił bezpośrednio do nich i choć trochę dostosowuję styl, by pasował do charakteru mojego bloga, to właśnie to mam na myśli podczas pisania. Ma to dodatkową zaletę — nie jest tak przerażające — rozmawiasz tylko z jedną osobą.
-
Zacznij od małej publiczności. Kiedy zaczynałem Zen Habits, moimi jedynymi czytelnikami byli moja mama i moja żona (dzięki wam!). Pisanie dla nich nie było zbyt przerażające. Potem zyskałem kilku więcej czytelników, ale wtedy moja pewność siebie rosła i strach nie był tak przytłaczający. Potem miałem 50 czytelników i była to jak duża grupa przyjaciół, ponieważ wszyscy byli wspierający. Gdy miałem setki, a potem tysiące czytelników, czułem, że wiem, co robię (nieważne, że wciąż tego nie wiem). Jedną z wspaniałych rzeczy związanych z blogowaniem jest to, że poziom komfortu rośnie wraz z powiększaniem się publiczności.
-
Pozbądź się idei doskonałości. Blokujemy się, gdy myślimy o konieczności napisania „doskonałego” posta na bloga czy książki, aby wszyscy mieli o nas wysokie mniemanie. Mówię ci teraz: nie ma czegoś takiego jak perfekcja. Nie wszyscy będą uważać, że twoje pisanie jest najlepsze. I to jest w porządku. Jeśli zaakceptujesz, że będą rzeczy, które robisz dobrze, i inne, które robisz gorzej, i że to jest część bycia człowiekiem… możesz objąć szerszy zakres możliwości. Nie musisz trafiać w sam środek przy każdym zamachem (lub zdobywać bramki przy każdym strzale, dla was, czytelnicy spoza USA).
-
Kieruj się chęcią nauki. Dlaczego w ogóle próbować pisać, skoro jest to takie przerażające? Bo jeśli nie robisz rzeczy, których się boisz, nigdy niczego się nie nauczysz. Najlepsza nauka przychodzi, gdy próbujesz czegoś, czego nie potrafisz zrobić, popełniasz błędy, a potem uczysz się, jak je naprawić. I potem powtarzasz. Jeśli wybierasz bezpieczną drogę, rezygnujesz z nauki.
-
Kieruj się chęcią pomocy innym. Piszę, bo ludzie mówili, że to pomocne. Lubią widzieć, jak ktoś inny rozwiązał problem, lub że w ogóle można go pokonać, albo przynajmniej lubią wiedzieć, że są inni ludzie, którzy przechodzą przez to samo. Gdy otrzymuję taką informację zwrotną, czuję się świetnie i nie mogę się doczekać, by znowu zrobić to przerażające coś.
Pisanie jest transformujące. Zmienia ciebie i czytelnika. Otrzymujesz informację zwrotną od czytelników i uczysz się od nich. Dostajesz odpowiedzialność i musisz zastanowić się nad tym, czego się uczysz. Stajesz się lepszy dzięki próbom pokonania strachu.
Nie było większego osiągnięcia w moim życiu, poza wychowywaniem moich dzieci, niż pokonanie Przejęci przez gromadę strachu i pisanie dla was wszystkich.