ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Jak Oddychać

Twój dzień staje się coraz bardziej gorączkowy, a Ty jesteś zmęczony, niespokojny, rozproszony lub pełen wątpliwości.

Czujesz się nieco zagubiony, bez kierunku.

Weź oddech.

Przenieś uwagę ze wszystkich zmartwień dnia na swój oddech, gdy wchodzi i wychodzi.

Oddychaj normalnie, nie wolniej ani głębiej niż zwykle — jedyną zmianą jest to, że teraz zwracasz na to uwagę.

Twoje myśli będą się rozpraszać i to jest w porządku. Po prostu delikatnie skieruj uwagę z powrotem na oddech, zauważając swoje myśli, gdy się pojawiają, a potem wracając do oddechu.

Oddech jest delikatny: wypełnia Cię, potem miękko opuszcza, najczęściej niezauważony, bez konieczności martwienia się o niego.

Twoje myśli się rozpraszają, a Ty wracasz. Zwracasz uwagę na jakość oddechu oraz na swoje ciało, gdy klatka piersiowa się unosi i opada, ramiona się poruszają, Twój kręgosłup jest lekko pochylony, pośladki mogą być nieco obolałe od siedzenia.

Zauważasz tę chwilę i zdajesz sobie sprawę, że w tej chwili wszystko jest w porządku. Ta chwila jest kompletna, bez zmartwień i rozproszeń.

Gdy wracasz do swoich lęków, obaw… pojawiają się niespodziewanie w umyśle, jak wszystkie Twoje myśli. Są to przejściowe stany, jak przemykające chmury. Nie mają znaczenia, jeśli po prostu je zauważysz, uznasz i pozwolisz im przeminąć.

Wracasz do oddechu, a obawy są zapomniane na sekundę, gdy skupiasz się na oddechu.

Twój umysł znów się rozprasza, pojawiają się lęki, pojawiają się pragnienia rozproszenia i przyjemności. To są małe egoistyczne rzeczy, te lęki i pragnienia, które szukają komfortu i starają się unikać niewygody.

Wracasz do oddechu, zauważasz ciało i swoje otoczenie, wszystko idealne w tej chwili. Na sekundę Twoje zmartwienia o własny komfort są zapomniane. Jaźń nie jest problemem, gdy jesteś w pełni obecny, choć ponownie się zaznaczy.

Jaźń z jej lękami, pragnieniami, niepokojami i impulsami powraca, potem wracasz do oddechu i znikają.

Jak przypływ i odpływ fal, jaźń i chwila naprzemiennie napływają i odpływają, z Tobą uwikłanym w fale między nimi.

Zostajesz z oddechem przez chwilę, a w tej chwili… już Cię tam nie ma.

Jest tylko oddech, ciało i wszystko, co Cię otacza.