ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Bez Smaku: Mój Miesiąc Nudy z Jedzeniem

W maju postanowiłem przenieść swoją Rok życia bez próbę na nowy poziom: będę żył bez przyjemności z jedzenia.

W praktyce będę jadł te same bardzo mdłe potrawy raz za razem, bez urozmaicenia.

Oznacza to, że codziennie będę spożywał te same trzy niesmaczne potrawy, które będą wyjątkowo bez smaku i monotonne. Żadnej soli, dodanych tłuszczów, smażenia czy duszenia, przypraw, mieszania potraw.

Żadnej przyjemności z jedzenia w tym miesiącu. Wiem, większość osób pomyśli, że zwariowałem po przeczytaniu tego.

Zasady:

  1. Praktycznie mogę jeść tylko trzy rzeczy: gotowany seitan bez przypraw (jak kurczak lub wołowina gotowana w wodzie, bez oleju, soli czy przypraw), różne gotowane ziemniaki (bez soli ani tłuszczu) oraz warzywa gotowane na parze lub surowe. Będę jadł każdą z tych rzeczy oddzielnie, nie razem (czyli jeden posiłek to tylko ziemniaki, potem tylko brokuły w innym posiłku, a na koniec tylko seitan). Codziennie, przez cały dzień.

  2. Będę również pił oliwę z oliwek osobno (na surowo, samą w sobie), aby dostarczyć tłuszcz do diety.

  3. Będę pił czarną kawę i niesłodzoną herbatę. Moim jedynym wyjątkiem będzie czerwone wino wieczorem.

  4. Będę stosować bezsmakową roślinną odżywkę białkową. Nie jest to konieczne do wyzwania ani do życia, ale próbuję osiągnąć pewne cele makro (białko, węglowodany, tłuszcze) jako część realizowanego planu i potrzebuję białka do tego celu.

  5. Pozwolę sobie na jeden wyjątek w tygodniu, aby móc spędzać czas z rodziną (mamy kilka planów urodzinowych), ale muszę wyznaczyć ten wyjątek co najmniej 2 dni wcześniej. Żadnych spontanicznych odstępstw.

Dlaczego Robię Ten Szalony Eksperyment

Jeśli pamiętacie, Rok życia bez nie dotyczy poświęcenia czy sprawdzania, jak bardzo mogę być zdyscyplinowany… chodzi o eksplorację odpuszczania i oporu, jaki czuję, gdy odpuszczam.

Przez ostatnie kilka lat czytałem i myślałem o przyjemnościach z jedzenia — jeśli jesteście zainteresowani, zacznijcie od this great series on food reward autorstwa Stephana Guyenet (part II, part III, part IV, part V, part VI, part VII).

Jeśli nie chcecie czytać całej tej serii (jest bardzo długa), podstawowy sens polega na tym, że system w naszym mózgu/ciele, który reaguje na żywność o wysokiej wartości nagradzającej, przysłania nasze naturalne skłonności do zatrzymania się, gdy jesteśmy syci lub kiedy przyjęliśmy wystarczającą ilość kalorii, aby utrzymać właściwy poziom tkanki tłuszczowej.

Czym jest nagroda z jedzenia? To wszystko, co sprawia, że jedzenie jest bardziej smaczne, jak słodycz, słoność, smażenie, dobry zapach, ładna prezentacja czy kolory, przyjemne tekstury, różnorodność itd. W zasadzie wszystko, co sprawia, że lubisz jedzenie.

Niesamowite jest to, że kiedy zaczynasz analizować swoją dietę, odkrywasz, że jest pełna bodźców nagradzających z jedzenia. Co nie jest złe, ale jeśli próbujesz schudnąć, warto zdawać sobie sprawę, jak ten system nagród z jedzenia utrudnia utratę wagi.

Pragnienie jedzenia o wysokiej wartości nagradzającej jest tak zakorzenione w naszej kulturze, że jego eliminacja wydaje się szaleństwem. Wyobraź sobie jedzenie wyłącznie gotowanych ziemniaków, nieposolonych, nieprzyprawionych, bez tłuszczu… przez cały miesiąc. Albo rok. To brzmiałoby szaleńczo dla większości ludzi, których znam. A jednak people have done it i stracił na wadze (nie zaleca się tego na dłuższą metę).

W każdym razie, nie robię tego, aby schudnąć. Nie robię tego, ponieważ uważam, że to niesamowicie zdrowe (na dłuższą metę różnorodność jest korzystna). Nie robię tego, ponieważ jestem szalony. Podejmuję wyzwanie bez nagród z jedzenia, aby zobaczyć, jak to jest odpuścić coś tak ważnego dla nas. Aby eksperymentować z moim oporem przed odpuszczeniem tego.

Właśnie zacząłem, ale już teraz mogę stwierdzić, że to coś tak mocno zakorzenionego w mojej głowie, że odpuszczenie będzie bardzo trudne.

Uwielbiam wyzwania.

Jeśli chcielibyście śledzić moje postępy, będę próbował pisać a daily journal. Nie będzie to ekscytujące.

Marzec i Kwiecień: Bez Alkoholu, potem Bez Kupowania

W marcu zrezygnowałem z alkoholu, co wydawało mi się, że będzie bardzo łatwe, jako że zrobiłem to przez ponad miesiąc zeszłej jesieni. Ale było to o wiele trudniejsze niż się spodziewałem w pierwszym tygodniu. Nieustannie pragnąłem czerwonego wina wieczorem, kiedy Eva i ja zwykle wypijaliśmy kieliszek lub dwa. Nie pomagało, że Eva piła kieliszek wina, a mnie ciekła ślinka.

Jednak po tygodniu pragnienia zmalały. Poszedłem na rodzinne przyjęcie, gdzie wszyscy pili, a ja tylko wodę. I owoce. Nie było problemu.

Najtrudniejszy okres, poza pierwszym tygodniem, był wtedy, gdy byłem sam przez tydzień, a Eva i dzieci były u rodziców. Każdego wieczoru pragnąłem wina. Uległem jednego wieczoru i wypiłem je, ale nie smakowało tak dobrze, jak sobie wyobrażałem.

Na początku kwietnia wróciłem do wina, ale już nie smakowało tak dobrze. Piłem je bardziej dla wieczornego rytuału z Evą niż z chęci posmakowania. Nadal je piję i ponownie przyzwyczaiłem się do smaku.

W kwietniu zrezygnowałem z kupowania nowych rzeczy (poza zakupami spożywczymi). To było bardzo łatwe, jako że zwykle nie interesuje mnie kupowanie rzeczy… jednakże było kilka sytuacji, kiedy niemal popełniłem błąd:

  • Chciałem scyzoryk i poszedłem do internetu, by go kupić. Prawie go zamówiłem, zanim sobie uświadomiłem, że nie kupuję rzeczy przez ten miesiąc.

  • Kilka innych razy wszedłem na stronę Amazona, by kupić coś małego, i niemal znów zamówiłem bez zastanowienia.

  • Naprawdę chciałem kupić prezenty dla przyjaciół i rodziny z okazji moich urodzin, aby kontynuować tradycję, którą rozpocząłem w zeszłym roku, polegającą na obdarowywaniu ludzi w moje urodziny. Nie mogłem jednak. Myślałem o zrobieniu im prezentów, ale tak się skupiłem na pisaniu Ebook „The Letting Go” za Darmo, że nie miałem czasu ani energii, aby cokolwiek zrobić.

Patrząc wstecz na kwiecień, uważam, że wyzwanie niekupowania było dla mnie korzystne. Nawet jeśli nie kupuję wielu rzeczy, uwydatniło to moją rutynę zamawiania małych rzeczy bez zastanowienia. Dobrze jest uświadomić sobie te impulsy i być może nałożyć na nie ograniczenia, aby kupowanie stało się bardziej świadome.