Eva, ja i nasze pięcioro dzieci (szóste jest na studiach) właśnie wróciliśmy z czterodniowego wyjazdu do przepięknego San Diego i zamiast być zmęczeni męczącą podróżą, wróciliśmy z uśmiechami na twarzach.
Działo się tak mimo czterech dni kilkugodzinnego zwiedzania, biegania i budowania zamków z piasku na plażach podczas zachodu słońca, wędrówek po Torrey Pines w ostatnim dniu, lotów samolotami i podróży wieloma pociągami.
Naszym sekretem było pakowanie na ultralekko.
Od jakiegoś czasu jestem zwolennikiem pakowania na ultralekko. W zeszłym roku odbyłem trzy podróże praktycznie z jedną zmianą ubrań, książką, Macbookiem Air 11″, dezodorantem i szczoteczką do zębów — trzy dni w Portland, miesiąc na Guam i 10 dni w Nowym Jorku.
Uważam za coś niesamowitego, że nasze dzieci teraz też pakują się na ultralekko. Jak do tego doszło?
Zmienialiśmy się w tym kierunku stopniowo przez kilka lat. W 2009 roku podróżowaliśmy do Tokio z plecakiem każdy, a w 2010 roku przeprowadziliśmy się z Guam do San Francisco z plecakiem każdy, a następnie odbyliśmy miesięczną podróż z plecakiem każdy. W tych przypadkach plecaki były zazwyczaj wypełnione ubraniami, komputerami oraz różnymi gadżetami i zabawkami.
W tym roku usiedliśmy razem i porozmawialiśmy o pakowaniu jeszcze lżejszym. Opowiedziałem im o moich eksperymentach i o tym, jak bardzo mi się to podoba. Wyjaśniłem, że noszenie ciężkich toreb i toreb na kółkach po lotniskach, dworcach kolejowych, wsiadanie i wysiadanie z pociągów i autobusów, wchodzenie do wynajętych mieszkań oraz poruszanie się po obcych miastach… może być fizycznie wymagające. Lekkie podróżowanie jest naprawdę cudowne, gdy podróżujesz w ten sposób.
Dzieci od razu się zgodziły, więc postanowiliśmy to zrobić. Ta podróż do San Diego była, nawiasem mówiąc, próbą przed naszym trzytygodniowym wyjazdem do południowej Europy (Włochy, południowa Francja i Barcelona) tego lata, gdzie planujemy spakować się w ten sam sposób. Próba przebiegła znakomicie.
Oto, co spakowaliśmy do małych plecaków (użyłem 16-litrowego Goruck Echo):
-
1 koszulka
-
2 pary bielizny
-
2 pary skarpetek
-
1 para szortów
-
dezodorant i szczoteczka do zębów
-
książka
-
dzieci miały albo iPoda, albo Nintendo DS, z ładowarką
To wszystko. Dodatkowo mieliśmy na sobie parę dżinsów, koszulkę, bieliznę, skarpetki, buty i lekki sweter. Torby były niesamowicie lekkie i łatwo mieściły się pod siedzeniami przed nami w samolocie, i praktycznie nic nie ważyły. Tylko ja wziąłem laptopa (Macbook Air 11″), ale używałem go tylko przez około 30 minut dziennie.
Nosiliśmy szorty na noc i na plażę, praliśmy ubrania przed snem (ja prałem ręcznie pod prysznicem, ale Eva korzystała z pralki i suszarki w wynajętym domu). Nie napotkaliśmy żadnych problemów, a wszystko było łatwe.
Moje dwoje najmłodszych dzieci również nosiło swoje małe plecaki (8-litrowe North Face Sprout) i nie miały żadnych problemów, ponieważ były one super lekkie.
Dzieci uznały doświadczenie lekkiego pakowania za świetne, a ten krótki eksperyment (cztery dni) pomógł im zobaczyć, że możemy to zrobić przez trzy tygodnie w Europie tego lata.
Oczywiście jestem przekonany do pakowania na ultralekko, ale to radość widzieć, że moje dzieci też to uwielbiają.