Gdy to piszę, moja babcia umiera. Dziś bierze ostatnie oddechy i mogłem powiedzieć jej po raz ostatni, że ją kocham.
Oczywiście jest mi smutno, ale tym, co naprawdę teraz czuję, jest spokój wobec jej odchodzenia oraz świadomość, że jej śmierć jest czymś, co należy uczcić — tak jak była ceniona za życia.
Śmierć jest ważną częścią życia, a większość z nas się jej boi albo nie chce o niej myśleć. Ale dlaczego nie mogłaby być równie piękna i świętowana jak narodziny czy inne ważne kamienie milowe w naszym życiu?
To, co honoruję w śmierci mojej babci:
- Żyła 96 lat — przetrwała Wielki Kryzys, II wojnę światową, zimną wojnę, eksplozję Internetu i pandemię — a jednak zdążyła odejść, zanim roboty przejęły władzę.
- Pozostawia po sobie dobrze prosperującą rodzinę: siedmioro dzieci, dziesiątki wnuków, prawnuków i praprawnuków, których wszystkich kochała i o których się troszczyła.
- Jej śmierć jest uwolnieniem od cierpienia — ostatnie lata nie były dla niej łatwe i była gotowa odejść.
- Żyje dalej w każdym z nas — w swoim humorze, miłości i przyzwoleniu, by śmiać się z samej siebie.
- Jej odejście otwiera nowy rozdział w naszym życiu, w którym uczymy się być tymi, którymi staniemy się później.
- Jej śmierć przypomina mi, by być obecnym, kochać bez granic i dostrzegać drogocenność życia.
To są dary śmierci. Dziękuję Ci, Babciu, za Twoją niezwykłą miłość.