ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Wyzwanie Dyscypliny: Co Dzieje Się w Moim Umyśle, Gdy Podejmuję Trudne Rzeczy

W połowie zeszłego miesiąca postawiłem sobie 45-dniowe wyzwanie dyscypliny, tylko po to, aby zobaczyć, co zrobi z tym mój umysł.

Podoba mi się pomysł wychodzenia ze strefy komfortu, więc zdecydowałem się podjąć 12 rzeczy jednocześnie, co jest wbrew moim zwykłym zaleceniom!

Wyzwanie jeszcze się nie skończyło, ale chciałbym podzielić się niektórymi moimi spostrzeżeniami.

Moim 45-dniowym wyzwaniem było codzienne stosowanie się do tych 12 rzeczy:

  1. Wstawanie wcześnie (między 5-6 rano, co jest dla mnie wcześnie w dzisiejszych czasach)

  2. Medytacja od razu po wstaniu

  3. Czytanie

  4. Planowanie Najważniejszych Zadań (MITs)

  5. Zajęcie się pierwszym MIT wcześnie

  6. Zimny prysznic

  7. Post do popołudnia

  8. Nauka późnym popołudniem

  9. Spacer późnym popołudniem

  10. Ćwiczenia (ciężary, tylko 3 dni w tygodniu)

  11. Medytacja wieczorem

  12. Brak alkoholu

Powinienem zaznaczyć, że żadna z tych rzeczy nie jest indywidualnie trudna dla mnie – wszystkie robiłem już wcześniej w różnym czasie. Nawet łączenie ich wszystkich nie jest szalenie trudne. Wyzwaniem jest trzymanie się ich przez 45 dni, aby zobaczyć, co dzieje się w moim umyśle.

I okazuje się, że w moim umyśle dzieje się dużo!

Pierwszy Tydzień

Pierwsze kilka dni było naprawdę zabawnych. Ekscytuję się na początku nowego wyzwania i wydaje się, że czerpię przyjemność z podejmowania trudnych rzeczy.

Zacząłem wstawać o 6 rano z zamiarem stopniowego przesuwania tego czasu na wcześniejszą porę. To było pewne wyzwanie, ponieważ wcześniej wstawałem o 7 rano, ale naprawdę lubię cichy poranek, a zyskiwanie więcej tego czasu było dla mnie przyjemne.

Stałem się znacznie bardziej konsekwentny w medytacjach porannych i popołudniowych, choć często widziałem, jak mój umysł wymyśla wymówki, dlaczego powinienem je pominąć. Zauważałem te wymówki i po prostu realizowałem zaplanowane działania.

Zimne prysznice nie były dla mnie nowością, ale nie brałem ich od jakiegoś czasu. Zdecydowanie ich nie lubię, ale nie są najgorsze. Udało mi się je przyjąć i traktować jako medytację. (Uwaga: część zimnego prysznica trwa u mnie tylko kilka minut na końcu kąpieli.)

Post również nie był nowością, ale wciąż stanowił wyzwanie. Jadłem pierwszy posiłek między 11 a 12, więc przesunąłem to na 14-15, a moja ochota na jedzenie pojawiała się już o 12. Głód jest dla mnie trudny, nie dlatego, że jest bolesny, ale dlatego, że mój umysł naprawdę stara się znaleźć sposób, by go obejść.

Brak alkoholu również nie był nowością i szczerze mówiąc, w tym roku piję znacznie mniej – nie codziennie, a często jedynie łyk wina mojej żony. To powiedziawszy, zauważyłem, że często jestem kuszony, gdy stojące przede mną wino zachęca do spróbowania.

Reszta rzeczy była łatwa – cieszyłem się spacerami, a czytanie, naukę i skupioną pracę odbierałem jako przyjemne.

Trudniejsze Rzeczy

Pierwszy tydzień nie był zbyt trudny, ale po nim znalazłem kilka szczególnie trudnych rzeczy, a obserwowanie mojego umysłu było interesujące:

  1. Mniej ekscytowałem się wyzwaniem. Nadal byłem zdeterminowany, żeby je realizować, ale nie było już zabawne. Okazuje się, że ekscytuję się tylko początkiem rzeczy.

  2. Nie przyzwyczaiłem się do postu. Nadal tego nie zrobiłem. I złamałem post kilka razy bez dobrego powodu, poza tym, że nie myślałem o nim i pozwalałem sobie na zmylenie przez mój umysł.

  3. Wstawanie wcześnie było trochę trudne, głównie z powodu wieczorów spędzanych z rodziną. Próbowałem chodzić spać wcześniej, ale nie zawsze się to udawało i naprawdę utrudniało wstawanie rano.

  4. Zauważyłem w sobie chęć pomijania czytania, zwłaszcza gdy miałem dużo pracy do wykonania. Faktycznie odkładałem czytanie na później w ciągu dnia, zamiast robić to zaraz po medytacji.

  5. Alkohol był jednym z trudniejszych punktów – nie tęsknię za alkoholem i nie zależy mi na jego skutkach (nie upijam się ani nie potrzebuję go do relaksu). Ale kiedy Eva ma kieliszek wina przed sobą, kilka razy w ciągu wieczoru jestem kuszony, żeby spróbować, tylko dla smaku. Jeszcze nie uległem, ale było blisko wiele razy.

Z tym się zmagałem w drugim i trzecim tygodniu. Czwarty tydzień nie był sukcesem… przeczytaj dalej, aby się o tym dowiedzieć.

Ostatnie Niekonsekwencje

Nie poszło mi zbyt dobrze w czwartym tygodniu. Skoncentrowałem się na innych rzeczach i okazuje się, że trudno skupić się na wielu rzeczach jednocześnie. Kto by pomyślał? 🙂

Byłem bardzo konsekwentny w kilku rzeczach – brak alkoholu, nauka, ćwiczenia, wykonywanie pierwszego MIT wcześnie. Ostatnio opuściłem kilka spacerów z powodów towarzyskich. Byłem bardzo konsekwentny w medytacji dwa razy dziennie aż do tego tygodnia, ponownie z powodów towarzyskich. Ostatnio spałem dłużej niż zwykle przez odwiedziny i podróże. Opuściłem kilka zimnych pryszniców, ponieważ wcześniej byłem w pośpiechu lub zapomniałem.

Ogólnie rzecz biorąc, byłem mniej skoncentrowany i konsekwentny. Jest to interesujące, ponieważ mój umysł jest o wiele mniej zainteresowany i podekscytowany tym wyzwaniem teraz, a w pewien sposób chce po prostu zrezygnować i o nim zapomnieć. Nie raportowałem nikomu, co było prawdopodobnie błędem, ponieważ gdybym to robił, prawdopodobnie byłbym bardziej zmotywowany, by o tym pamiętać.

Nie odczuwam wstydu z powodu braku konsekwencji w ostatnim czasie – nie o to chodzi w tym wyzwaniu. Chodzi o naukę o moim umyśle i z pewnością tego się nauczyłem. Myślę, że gdybym miał jedną rzecz do skupienia każdego dnia w tym wyzwaniu, byłbym o wiele bardziej skoncentrowany. Więc ciekawe jest obserwowanie, jak próbuję sobie poradzić z 12 rzeczami jednocześnie.

Powrót do Koncentracji

Pisanie tego posta było dobre, ponieważ pomogło mi się skoncentrować. Mając to na uwadze, myślę, że nawyk prowadzenia dziennika bardzo pomaga, ponieważ pozwala na refleksję nad tym, jak idą rzeczy, i można ponownie się zaangażować oraz skoncentrować. Ostatnio nie prowadziłem dziennika, ale jeśli będę to robić przynajmniej raz w tygodniu, myślę, że może to być prawie tak dobre, jak posiadanie jakiejś odpowiedzialności (co w moim doświadczeniu jest naprawdę najlepsze).

Więc postanawiam wrócić do mojego wyzwania (na tyle, na ile będę mógł, biorąc pod uwagę, że w tym tygodniu będziemy mieć pół tuzina gości).

Naprawdę uwielbiam większość rzeczy, do których się zobowiązałem. Większość z nich to działania, które chciałbym wykonywać, gdy jestem w najbardziej otwartym, mądrym stanie umysłu – a właśnie wtedy powinno się podejmować decyzje, kiedy nie staje się w obliczu dyskomfortu.

Zobaczymy, ile z nich zdecyduję się zachować, kiedy miesiąc się skończy, ale myślę, że co najmniej połowa zostanie! Dam znać za kilka tygodni.