Na początku tego tygodnia Eva i ja spontanicznie wsiedliśmy do samolotu, aby zająć się sprawami rodzinnymi. Każde z nas miało lekki plecak i nic więcej, więc była to stosunkowo łatwa podróż.
Podczas lotu powrotnego zastanawiałem się, jak bardzo musieliśmy być elastyczni w tej spontanicznej podróży… i uświadomiłem sobie, że elastyczność podczas podróży i w życiu ogólnie to umiejętność, nad którą pracowaliśmy.
Wielu ludzi, podróżując, planuje i przygotowuje się. Szukają informacji, kupują rzeczy, pakują wszystko, co może być potrzebne, na wszelki wypadek. Każdy dzień jest zaplanowany, a bilety i rezerwacje są zrobione. Nie ma w tym nic złego (nawet jeśli skutkuje to zapakowaniem mnóstwa rzeczy).
Ale gdy plany zostają pokrzyżowane przez nieoczekiwane zdarzenia, może to wywołać wiele frustracji i niepokoju. Ponownie, nie ma w tym nic złego – to normalne. Podróż może zostać zakłócona przez te nieoczekiwane zmiany i całą związaną z nimi frustrację.
Co by było, gdybyśmy zamiast tego byli elastyczni i przechodzili przez życie lekko, płynąc z nurtem zmian?
Oto kilka rzeczy, nad którymi pracowałem (wciąż w trakcie procesu!), które mi pomogły:
-
Planuj lekko. Plany na pewno pomagają. Ale rób to z założeniem, że każdy z nich może się zmienić. Nic nie jest zapisane w kamieniu. Czy możesz postrzegać je jako płynne, starając się trzymać ich, jak najlepiej potrafisz?
-
Bądź w przepływie. Pomyśl o rzece, która płynie wokół kamieni na swojej drodze. Bez walki, po prostu płynie wokół nich. Tak możemy płynąć ze zmianami – rzeczy zawsze się zmieniają, a my możemy po prostu płynąć z nimi, nie stresując się przesunięciami w planach.
-
Daj sobie przestrzeń. Nie planuj każdej minuty wypełnionej aktywnościami. Zapewnij sobie czas na odpoczynek, drzemki, na spędzenie czasu w parku, który napotkasz. Pozwól sobie na czas na dostosowanie się, jeśli to potrzebne, na odpoczynek, jeśli coś Cię przytłoczy lub zmęczy. Zostaw przestrzeń na serendypię.
-
Zobacz zmianę jako okazję do ćwiczenia elastyczności. Każda zmiana może być powodem do zdenerwowania lub stresu… lub może być wspaniałą okazją do flow. Do bycia w harmonii z tym, jak rzeczy się zmieniają. Do docenienia piękna tego, co się rozwija, nawet jeśli jest to nieplanowane. Widzenie możliwości do ćwiczenia przy każdej zmianie to sposób na wprowadzenie nowego spojrzenia na to, co normalnie postrzegane jest jako frustrujące.
-
Pakuj się lekko. Jeśli nie masz mnóstwa rzeczy do noszenia, zmiana planów jest znacznie prostsza. Po prostu chwyć swój lekki plecak i idź. Jeśli masz dużo bagażu, każda zmiana kierunku to trud, a zygzaki mogą być wyczerpujące. To wspaniała umiejętność nauczyć się pakować lekko (Ultralight: Przewodnik Zen Habits do Lekarstwiej Podróży i Życia!) – nie potrzebuję więcej niż plecaka 15L na normalną podróż. Sztuczka polega na tym, by nauczyć się, że nie potrzebujesz większości rzeczy, które normalnie pakujemy – pakujemy nasze lęki, zamiast nauczyć się radzić sobie w każdej sytuacji bez mnóstwa dodatkowych rzeczy.
-
Rozpoznaj, kiedy potrzebujesz o siebie zadbać. Kiedy rzeczy stają się stresujące, to dobra umiejętność rozpoznania tego. Zauważ, że czujesz się sfrustrowany i możesz potrzebować oddechu. Wybierz się na spacer, zdrzemnij się, stwórz przestrzeń, aby zadbać o siebie. Tego rodzaju samoopieka może znacznie ułatwić zmieniającą się podróż, ponieważ nasze fizyczne i emocjonalne baterie są bardziej naładowane.
-
To nie wielka sprawa. Cokolwiek się stanie, sprawdź, czy możesz odpuścić myślenie w „trybie katastrofy”, które często pojawia się przy zmianach planów. To nie Wielka Sprawa. Nic znaczącego, tylko zmiana, z którą trzeba się zmierzyć. Oddychaj i zastanów się, co trzeba zrobić, zamiast robić z tego nagły wypadek.
-
Znajdź zachwyt. Gdy rzeczy się zmieniają, łatwo możemy znaleźć negatywy. A potem martwimy się tym. Albo… możemy znaleźć smakowitość i cud w tym nowym momencie, który życie nam przedstawiło. Gdzie możemy znaleźć radość i zachwyt? Jak możemy uczynić z tego przygodę?
A przy okazji, możemy ćwiczyć to w codziennym życiu, oczywiście – nie tylko w podróży. 🙂