ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Uproszczona poranna rutyna

„Opowiem Ci, jak słońce wschodziło wstążką po wstążce.” ~Emily Dickinson

Obecnie budzę się, gdy słońce zaczyna łagodnie rozpoczynać dzień, i cieszę się pierwszym światłem oraz cichym tętnem świata.

Potem robię trzy rzeczy: Siadam. Czytam. Piszę.

To moja nowa, uproszczona poranna rutyna.

Jeśli czytałeś dawne posty na Zen Habits, być może natknąłeś się na mój Moja Poranna Rutyna — nadal jeden z popularniejszych postów na tej spatynowanej stronie (właściwie lubię tę patynę tutaj).

Jak prawie wszystko inne, o czym pisałem, zmieniło się to w moim życiu przez ostatnie kilka lat. W pewnym momencie całkowicie porzuciłem rutyny, a od tego czasu kilkakrotnie ponownie rozważałem ten pomysł.

Ostatnio uprościłem moją rutynę do tych trzech rzeczy. I te trzy rzeczy okazały się wspaniałe. Dzięki tej rutynie zaczynam teraz dni powoli, w spokoju, robiąc rzeczy, które kocham, z uwagą.

Trudno zacząć dzień lepiej.

Rutyna

Nie wszyscy będą zachwyceni tymi trzema rzeczami, które robię rano, więc nie zalecam wszystkim, aby wprowadzali je w całości, ale pomyślałem, że się nimi podzielę, aby zainspirować tych, którzy mogą być zainteresowani:

1. Siedzieć. Budzę się i włączam ekspres do kawy, piję szklankę wody, a potem siadam na małej poduszce. Po prostu siedzę i koncentruję się na oddechu. Nie musisz medytować — siedzenie w ciszy, kontemplowanie, chłonięcie świata to piękna rzecz. 2. Czytać. Czytam książkę. Tę papierową, która nie wymaga elektryczności. Lubię czytać bez rozpraszaczy. Czytam przez około pół godziny do godziny. 3. Pisać. Zanim sprawdzę e-maile czy Twittera lub przeczytam swoje źródła, siadam i piszę. Nie ma znaczenia co — rozdział do mojej nowej książki, post na blogu, odpowiedzi na wywiad, który ktoś mi przesłał, cokolwiek. Po prostu piszę, bez rozpraszaczy.

Po wykonaniu tych czynności mogę już sprawdzić e-maile i przeczytać moje źródła (obserwuję tylko kilka). Przechodzę do reszty dnia.

Kiedyś ćwiczyłem rano, ale po przeprowadzce do San Francisco uznałem, że wolę poczekać, aż dzień się ociepli, zanim wyjdę na zewnątrz. Przeniesienie ćwiczeń również pozwoliło mi uprościć poranną rutynę.

Kiedyś jadłem śniadanie rano, ale teraz czekam do południa, aby zjeść owsiankę. Dlaczego? Żaden szczególny powód — eksperymentuję trochę z kompresją mojego „okna jedzenia” z normalnych 12-14 godzin (od pierwszego do ostatniego posiłku w ciągu dnia) do około 8 godzin. To nie była duża zmiana, ale coś, czego próbuję. To także pozwala mi uprościć poranną rutynę.

Później w ciągu dnia zwykle piję herbatę z żoną i znajduję czas na zabawę z dziećmi, na więcej czytania i więcej pisania.

Jednak wcześnie rano cieszę się prostotą tej porannej rutyny.