To ta pora roku, gdy wiele rodzin się spotyka – na dłuższe zjazdy lub po prostu na jedno lub kilka spotkań.
I choć może to być cudowne, dla wielu może być to trudny czas z wielu powodów: stare konflikty pojawiają się na nowo, bolesne wzorce emocjonalne, krytyka ze strony innych, zgromadzenie wielu osób mogące prowadzić do stresującego chaosu, utrata kontroli nad codzienną rutyną, planowanie imprez oraz przygotowania dodające stresu i wiele innych.
Jak sobie z tym poradzić?
Niedawno jeden z czytelników poprosił mnie o napisanie na temat „radzenia sobie z emocjonalnymi trudnościami/możliwym konfliktem podczas spotkań rodzinnych w święta i utrzymywania pozytywnej energii, bez udawania”.
Oto co sugeruję: potraktuj spotkania rodzinne jako trening uważności.
Może się wydawać, że najlepszym miejscem na trening uważności jest spokojna świątynia zen… i pod wieloma względami tak jest. Ale tak jak trening strzelecki nie jest tym samym co prawdziwa walka, medytacyjna poduszka nie jest tym samym co szalone spotkania rodzinne. To przenosi praktykę na zupełnie nowy poziom.
Co i jak możesz praktykować? Wypróbuj jedną z tych praktyk, gdy wujek Rob opowiada jedną ze swoich nudnych historii:
-
Sprawdź swoje ciało i oddech: W trakcie wydarzeń poświęć kilka sekund na zwrócenie uwagi na swoją postawę, jak się czuje twoje ciało, czy nie siedzisz zbyt długo itp. I kilka razy skup się na swoim oddechu. To praktyka centrowania, która sprowadza cię z powrotem do teraźniejszości.
-
Zauważ swoje egocentryczne nastawienie. Kiedy ludzie nas denerwują lub irytują, często wynika to z faktu, że skupiamy się na tym, czego chcemy, jak uważamy, że powinniśmy być traktowani, jak chcemy, żeby wszyscy inni postępowali, jak powinien wyglądać świat. Ważne jest, by to zauważyć, gdy te uczucia się pojawiają. Zauważ, że skupiasz się na sobie i swoich pragnieniach.
-
Zapytaj: Czego potrzebuje ta osoba? Zamiast myśleć o tym, czego chcesz, ćwicz pytanie, czego potrzebuje druga osoba. Zobacz, jak możesz pomóc. Postaw się w jej sytuacji. Poczuj jej ból, bez osądzania.
-
Po prostu słuchaj. Czasami ludzie potrzebują, byś ich po prostu wysłuchał. To coś, czego często nie robimy z pełną, stuprocentową uwagą. Ćwicz słuchanie bez osądzania, bez myślenia o tym, co zamierzasz powiedzieć dalej. Empatyzuj z osobą, wyobraź sobie, jak to jest być nią, poczuj, co próbuje przekazać.
-
Obserwuj swoje myśli. Bądź bezstronnym obserwatorem, obserwującym, jak twoje myśli wyłaniają się z jakiegoś ukrytego źródła. Czy naprawdę spodziewałeś się tej myśli? Czy potrafisz przewidzieć następną? Jakie myśli się pojawiają? Czy te myśli to ty, czy tylko rzeczy, które się pojawiają, jak przechodząca chmura?
-
Odpuść kontrolę. Stres często pojawia się, ponieważ chcemy kontrolować, jak rzeczy się układają. Oczywiście tak naprawdę nie mamy kontroli – tylko myślimy, że ją mamy, lub chcemy mieć kontrolę. Ćwicz odpuszczanie i pozwalanie rzeczom się dziać. Ćwicz nieopieranie się temu, co się dzieje. Ćwicz bycie szczęśliwym, niezależnie od tego, co się dzieje.
-
Uczyń to zadanie swoim wszechświatem. Kiedy nalewasz kawę, zamień tę czynność i ten moment we wszystko. Cały wszechświat. Nie ma niczego poza tym. Teraz zrób to, gdy rozmawiasz z kimś. Gdy jesz ten owoc. Gdy wchodzisz po schodach. Gdy całujesz swoją ukochaną osobę.
-
Praktykuj wdzięczność. Rzeczy są stresujące, ponieważ chcielibyśmy, żeby były inne. Ale rzeczy są całkiem niesamowite takie, jakie są, bez zmieniania ich. Musimy tylko skierować naszą uwagę na to, jak rzeczy są, zauważyć, co jest tam, dostrzec piękno w tym, docenić to. To wymaga ciągłej praktyki.
Nie można stosować wszystkiego naraz, ale weź jedną z praktyk i pracuj z nią przez chwilę, potem spróbuj innej.
Jedna praktyka na raz, jeden moment na raz – staniesz się lepszy w uważności w samym centrum chaotycznych spotkań rodzinnych. A wtedy dostrzeżesz piękno, które było tam przez cały czas.