O tej porze w przyszłym roku (mniej więcej) będę opublikowanym autorem!
W tym tygodniu wysłałem podpisany kontrakt na moją pierwszą umowę książkową, co pozwala mi ogłosić to przed wami. Wydawcą będzie Hyperion, wydawca takich znakomitych tytułów jak seria Don’t Sweat the Small Stuff oraz oczywiście mojej ulubionej autorki prostoty, Elaine St. James. Hyperion jest dystrybuowany przez HarperCollins.
Obecny roboczy tytuł mojej książki to „The Power of Less”… Chciałbym powiedzieć więcej na ten temat, ale wciąż dopracowuję spis treści. Wystarczy powiedzieć, że będzie ona dotyczyć upraszczania pracy i życia osobistego oraz robienia więcej przy posiadaniu mniej. Książka nie będzie ponownym opakowaniem mojej Zen To Done ebook ani treści z Zen Habits… Chcę, aby zawierała oryginalną treść, tak abyście odkryli w niej wartość wykraczającą poza to, co już tutaj przeczytaliście.
Spełnienie marzeń
Marzyłem o byciu opublikowanym autorem, odkąd czytałem Lloyda Alexandra, Watership Down i inne ulubione książki w szkole podstawowej. Zawsze chciałem być pisarzem w jakiejś formie i podczas moich lat w dziennikarstwie zawsze mówiłem sobie, że nawet jeśli nie piszę wyszlifowanej prozy, przynajmniej pracuję jako pisarz, tworzę słowa i że moja umowa na książkę kiedyś nadejdzie…
Dziś jest ten dzień. Żyję swoim marzeniem.
Oczywiście zawsze myślałem, że osiągnę to, pisząc fikcję, ale nadal… myśl o zobaczeniu mojego nazwiska na okładce książki… to wciąż dla mnie niewiarygodne. Nie sądzę, że naprawdę w to uwierzę, dopóki tego nie zobaczę.
Umowa na książkę pomogła mi również zrealizować moje marzenie o byciu pełnoetatowym blogerem (i pisarzem), dając mi tę dodatkową stabilność finansową potrzebną do porzucenia mojej codziennej pracy. Mógłbym to zrobić bez umowy, ale to przypieczętowało sprawę… a teraz, gdy zrezygnowałem, nie mam wymówki, by nie pisać książki.
Jak zdobyłem umowę na książkę?
Napiszę o tym później więcej, ale odbyło się to w kilku (nie tak) łatwych krokach:
- Zbuduj udanego bloga.
- Wymyśl wspaniały pomysł na książkę.
- Napisz propozycję książki.
- Znajdź super agenta (dzięki Holly!).
- Cóż, to właściwie tyle.
OK, więc to nie był najlepszy przewodnik krok po kroku, jaki kiedykolwiek napisałem. Wkrótce napiszę bardziej szczegółowe wyjaśnienie w ramach mojego kolejnego projektu (który wkrótce ogłoszę).
A co dalej oznacza to dla Zen Habits?
Niewiele w zasadzie. Podzieliłem mój dzień na pisanie książki, pisanie postów dla Zen Habits oraz pracę nad kilkoma innymi mniejszymi projektami. Moja uwaga skupi się na książce i Zen Habits, ponieważ obydwa są moimi prawdziwymi miłościami (oczywiście poza Ewą). Czy to możliwe, że mam zbyt wiele prawdziwych miłości? Tak. Nie mogę się powstrzymać. Książka, Zen Habits i Ewa są po prostu zbyt zabawne i zbyt cudowne, aby wybierać między nimi.
Mój harmonogram publikacji tutaj na Zen Habits pozostanie bez zmian. Jakość również nie powinna się zmienić. Oczywiście będę robił dużo kopiowania i wklejania z postów z zeszłego roku (żartuję!).
Jestem bardzo podekscytowany, ludzie! Czy to widać? 🙂
Uwaga: Szczerze wątpię, że moja książka będzie opublikowana w drukarni jak ta pokazana powyżej. Ale czyż nie byłoby to cool?