ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Moja Ciocia Kerry Właśnie Zmarła… Będę Za Nią Bardzo Tęsknić

Wczoraj dowiedziałem się, że moja ciocia Kerry zmarła nagle i niespodziewanie. Nie była wcale stara – na pewno młodsza od mojej mamy i na tyle młoda, by oczekiwać wielu lat z wnukami przed sobą – a jej śmierć była szokiem i ogromnym ciosem dla naszej rodziny.

Jest to szczególnie trudne do pojęcia, ponieważ po latach niewidzenia miałem szansę spędzić z nią czas, gdy przyjechała tego lata na sześć tygodni do Guam. Wyjechała zaledwie kilka dni temu, a prawie zaraz po powrocie do Kalifornii zmarła.

Nie będę wchodzić w szczegóły jej śmierci, ale powiem, że będę za nią bardzo tęsknić. Była naprawdę dobrą osobą z wielkim sercem, a nawet jeśli miała swoje ludzkie słabości (kto z nas ich nie ma?), była miła, zabawna, pełna życia, kochająca, gadatliwa i cudowna jako członek rodziny.

Zostawia po sobie męża Bobby’ego, piękną córkę Heidi, dwóch wysokich, silnych synów Chrisa i Danny’ego oraz dwie piękne wnuczki. Moje serce jest z nimi w tym czasie żałoby i straty. Reszta rodziny mojej mamy, w tym dwoje dziadków, ośmioro rodzeństwa (minus Kerry) oraz wiele wnuków, prawnuków i kuzynów, bardzo przeżywa tę stratę.

Co można powiedzieć ludziom, których się kocha i którzy przechodzą tak trudny czas? Niewiele, poza tym, że trzeba być przy nich i okazywać swoją miłość. Mojej rodzinie: kocham was ogromnie i jest mi przykro z powodu waszego bólu.

Moja ciocia Kerry była wspaniałą postacią przez całe moje dzieciństwo i młodość – zawsze będę ją pamiętać za jej energię, za to, że była zabawna, że zawsze mogłem z nią porozmawiać, za to, jaka była dobra. Naprawdę… rzadko znałem kogoś tak dobrego z serca jak ona i będę tęsknić za miłością, którą obdarzała mnie i resztę rodziny.

Nie czuła się dobrze przez ostatni rok lub dłużej i przechodziła bardzo trudny czas. Nigdy nie dowiem się, przez co przechodziła, ale jest mi przykro, że musiała cierpieć, i cieszę się, że jej cierpienie się skończyło.

Małą pociechą, jaką mogę znaleźć, jest to, że pod koniec jej życia mogłem spędzić z nią czas. Była na moim ślubie, tańczyła ze mną i mówiła, jak jest ze mnie dumna. Przed opuszczeniem Guam powiedziała mi, że jest bardzo szczęśliwa z tego, jak się rozwinąłem jako dorosły człowiek, co mnie ogromnie wzruszyło. Poznała moje dzieci i zdążyła je trochę poznać, i cieszę się z tego.

Jej śmierć przypomniała mi, że nigdy nie wiesz, ile masz czasu z kimś, kogo kochasz… i że powinieneś ten czas cenić, wykorzystać go najlepiej, jak to możliwe, i zawsze, zawsze okazywać swoją miłość tej osobie, tak często, jak to możliwe.

Będę za Tobą tęsknić, ciociu Kerry.