ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Miłość do długiego spaceru

Wczoraj po południu wyruszyłem na długi spacer.

Miałem słabszy dzień, byłem zmęczony wieloma aktywnościami, bez motywacji, a moje myśli skupione były na jednej rzeczy… więc postanowiłem iść na spacer.

Włożyłem do plecaka kilka przekąsek, książkę i wodę, ubrałem krótkie spodenki biegowe, koszulkę do biegania z długim rękawem, dobre buty i kapelusz. Pogoda była gorąca, ale nie w pełni intensywna, bo była godzina 17.

Początek był naprawdę miły – czułem się świetnie, że jestem w ruchu, na zewnątrz, że mogłem się uwolnić od marazmu, w którym tkwiłem. Mijałem innych spacerowiczów, rowerzystów, dzieci bawiące się na placach zabaw i uwielbiałem widzieć innych ludzi cieszących się pobytem na świeżym powietrzu.

Wędrowałem przez około godzinę, zanim zrobiłem przerwę na przekąskę i wodę, i przeczytałem fragment książki. Do tego czasu na lewej stopie pojawiło się bolesne miejsce z przodu, ale zignorowałem to, prawdopodobnie nierozsądnie. Słońce powoli zachodziło i cienie się wydłużały, ale nadal było ciepło.

Po przerwie ruszyłem dalej. Mój umysł uspokoił się od całego spaceru, a nogi zaczynały być trochę zmęczone, ale nie aż tak bardzo.

Po kilku godzinach zacząłem czuć pewien dyskomfort – dawno nie chodziłem w ten sposób, a mój umysł zaczął protestować przeciwko niewygodzie ciała. Jednak dobrze mi było czuć się niekomfortowo, więc po prostu szedłem dalej. Niech mój umysł narzeka. Da sobie radę.

Słońce stało się jaskrawo różowe, olśniewająco neonowo czerwone, co z jakiegoś powodu przypomniało mi lata 80. Było to zapierające dech w piersiach i zatrzymałem się, aby zrobić zdjęcie, choć aparat w telefonie nie mógł uchwycić tego piękna. No cóż, musiałem się cieszyć bez dokumentacji czy możliwości udostępnienia innym.

Zrobiłem kolejną przerwę w małym gaju czerwonych drzew i czytałem. Zjadłem kilka ciasteczek, zasłużenie.

Dalej maszerowałem, podziwiając fioletowe i pomarańczowe niebo oraz absurdalnie różowe słońce. Nikt inny wokół nie wykazywał zdumienia tym słońcem, ale ja czułem podziw i radość.

Moje nogi były teraz zmęczone, ale wciąż miałem około czterech mil do domu, więc szedłem dalej.

Światło zgasło, zmieniając się w zmierzch, potem noc, a ja szedłem w ciemności. Było cicho, byłem sam, pragnąłem towarzystwa, ale nie mogłem go mieć.

Zakończyłem spacer, 12 mil i około cztery godziny później (w tym przerwy na czytanie i przekąski), zasłużonym piwem. Spałem najlepiej od miesiąca.

Dobry spacer potrafi oczyścić umysł, wprowadzić w dyskomfort i pomóc docenić majestat życia w sposób, w jaki rzadko to robimy, będąc w domu. Nie mogę się doczekać kolejnego spaceru dzisiaj.