Jak często znajdujesz czas na godzinną przechadzkę? Na samo siedzenie na łonie natury, nierobienie niczego, tylko kontemplowanie i cieszenie się ciszą?
Jestem pewien, że niektórzy z Was regularnie oddają się tej przyjemności, ale większość z nas nie znajduje czasu na samotność każdego dnia.
Dla niektórych to zbyt duży luksus: walka o codzienne przetrwanie toczy się zbyt blisko granicy egzystencji, żeby nawet myśleć o godzinie sam na sam z naturą.
Jednak dla wielu z nas głównym powodem jest to, że nasz mózg racjonalizuje potrzebę bycia zajętym. Cały dzień czujemy niepewność, co prowadzi nas do prób zrobienia więcej, zapanowania nad wszystkim, zapełniania życia i podtrzymywania uzależnienia od technologii i rozproszeń.
Głównym motorem naszego bycia zajętym i rozpraszania się jest niepewność.
Niepewność jest wpisana w każdą godzinę naszego życia. Nie jesteśmy pewni, co powinniśmy robić, kim jesteśmy, czy jesteśmy wystarczająco dobrzy, co się stanie, co się dzieje na świecie i jak radzić sobie z przytłaczającą rzeczywistością życia. Rzadko to przyznajemy, ale odczuwamy niepewność przez cały dzień.
Aby poradzić sobie z tym uczuciem niepewności, z fundamentalnym brakiem stabilności w naszym życiu… przywiązujemy się do wygód i rozproszeń, odkładamy na później nawyki, które chcielibyśmy rozwinąć, jesteśmy ciągle zajęci i nieustannie się komunikujemy. A kiedy mamy chwilę wolnego czasu, sięgamy po telefony lub wchodzimy na ulubioną stronę z filmami, aby coś obejrzeć.
Idea bycia w samotności, posiadania ciszy w naszym życiu i czasu na kontemplację może wydawać się atrakcyjna wielu z nas. Jednak kiedy przychodzi czas, aby to faktycznie zrobić, przywiązujemy się do bycia zajętym z powodu uczucia niepewności. „Nie mogę, bo mam za dużo do zrobienia!” „Jeszcze tylko jeden e-mail. Jeszcze tylko jeden film.”
A jednak to ciągłe zajęcie i rozproszenie nas wyczerpuje. Jesteśmy zawsze na bieżąco, zawsze połączeni, zawsze pobudzeni, zawsze zużywający energię.
Jak wyglądałoby wyłączanie się każdego dnia na godzinę? Oderwanie się od telewizorów, książek, urządzeń i po prostu wyjście na spacer? Niebycie produktywnym, ale połączenie z naturą?
Przydałoby nam się trochę wolnego czasu. Przydałoby się nam trochę czasu, aby dać sobie możliwość naładowania się i odnowienia przez naturę. Przydałoby się nam trochę ruchu, ciszy, która daje naszemu mózgowi szansę na odpoczynek, przestrzeni na kontemplację i nic więcej.
Aby to zrobić, musimy przestać pozwalać, by niepewność rządziła naszym życiem. Może być z nami, stałym towarzyszem, i możemy nauczyć się być z nią w zgodzie, a nawet ją pokochać taką, jaka jest. Ale nie musi nami kierować.
Sposób na tę zmianę to stworzenie przestrzeni na samotność, nawet tylko na pół godziny… i sprawienie, aby to się stało. Obserwuj, jak Twój umysł próbuje racjonalizować, dlaczego nie powinieneś tego robić, lub ma ochotę odłożyć samotność na chwilę dłużej. Następnie nie poddawaj się tej pokusie, ale zamiast tego udaj się w stronę samotności i bądź ze swoimi impulsami, swoimi racjonalizacjami, swoim stresem.
Zobacz, co się stanie, gdy dasz tym rzeczom trochę przestrzeni. One się przewietrzą. Uspokoją się. A Ty zostaniesz zasilony przez przestrzeń i życie wokół Ciebie.