Kiedyś byłem uzależniony od produktywności (i czasem nadal trochę jestem) — wypróbowałem niemal każdy system i prawie każde narzędzie wspierające produktywność. Dobrze, może to lekkie przesadzenie, ale niewielkie.
Obecnie jednak lubię utrzymywać wszystko w możliwie najprostszej formie.
I zauważyłem, że kiedy jestem przytłoczony albo czuję, że mam zbyt wiele do zrobienia i za mało czasu, by ze wszystkim się uporać… zwracam się ku prostocie.
Prostym narzędziom i prostym metodom.
Są uspokajające i przyjemne, ale odkryłem też, że są naprawdę skuteczne.
Pozwól, że podzielę się kilkoma z nich.
- Długopis i papier (albo aplikacja Notatki). Kiedy czuję, że mam za dużo rzeczy do zrobienia, porzucam jakąkolwiek aplikację do produktywności, której akurat używam, i otwieram czystą stronę w notatniku (albo aplikację Notatki na komputerze). Następnie spisuję listę na dziś i staram się, by była krótka. Mogę mieć gdzieś dłuższą listę, ale na dany dzień tworzę tylko krótką listę tego, na czym chcę się skupić. To takie przyjemne!
- 3 najważniejsze zadania. Na swojej liście na dziś lubię zapisywać krótką listę 3 najważniejszych zadań. Mogę dodać pod nią kilka mniejszych rzeczy, które „miło byłoby zrobić”, ale naprawdę jestem w stanie wykonać jedynie około 3 ważnych rzeczy. To są moje priorytety — jasne określenie priorytetów może ogromnie wpłynąć na moją produktywność.
- Robienie jednej rzeczy naraz. Kiedy zauważam, że czuję się rozproszony, przechodzę w tryb „jedna rzecz naraz”. Oznacza to, że mam przed sobą tylko jedną rzecz, na której się skupiam, i tylko ona ma znaczenie. Dotyczy to nie tylko ważnych zadań, takich jak twoje najważniejsze zadania, lecz wszystkiego, co robisz — możesz robić jedną rzecz naraz podczas zmywania naczyń, idąc na spotkanie zamiast korzystać z telefonu czy prowadząc rozmowę bez rozpraszaczy. Życie staje się prostsze i spokojniejsze, gdy robisz jedną rzecz naraz.
- Sesje skupienia. W podobnym duchu lubię dobrze wykorzystywać sesje skupienia. Każdego dnia organizujemy kilka sesji skupienia w mojej Akademii Nieustraszonego Życia, podczas których część z nas pracuje razem na rozmowach wideo. Ostatnio organizuję też sesje skupienia na żywo z żoną i córką — i są one wspaniałe. Odbywam również niektóre samodzielnie: ustawiam minutnik, włączam muzykę i skupiam się na jednym lub kilku zadaniach z mojej listy.
- Ograniczenia. Kiedy pisałem swoją pierwszą książkę, Potęga mniej, eksperymentowałem z używaniem ograniczeń, aby zmienić wszystko. Możesz na przykład ograniczyć się do wyboru 3 najważniejszych zadań albo robić jedną rzecz naraz. Możesz też ograniczać rozpraszacze: na przykład pozwolić sobie na media społecznościowe tylko podczas 5-minutowej przerwy albo dać sobie 30 minut na obejrzenie odcinka serialu. Zastanów się, jak ograniczenia mogłyby zmienić twój dzień na lepsze.
- Aplikacje bez rozpraszaczy. Moim ulubionym sposobem pisania jest korzystanie z aplikacji do pisania bez rozpraszaczy — używałem ich wszystkich, od moich odwiecznych faworytów Ommwriter i Writeroom, po iA Writer, Typora oraz Byword. Obecnie korzystam z Paper. Gdy tylko mogę, szukam też innych aplikacji tego typu — od blokerów stron po aplikacje do czytania bez rozpraszaczy, takie jak Instapaper.
- Spacery. Na koniec: istnieje odwieczne, niezwykle proste narzędzie wspierające produktywność — pójście na spacer. Jeśli czuję się rozproszony lub przytłoczony, lubię wybrać się na krótki spacer, żeby oczyścić umysł i przypomnieć sobie, co jest dla mnie ważne. Idę na dłuższy spacer, gdy chcę pobudzić swoje najlepsze myślenie.
Dobrze, oto moje ponadczasowe ulubione sposoby na prostą produktywność. Nie są skomplikowane, a są niezwykle skuteczne. Mamy tendencję do nadmiernego analizowania, ponieważ chcemy „idealnego” systemu… A co, jeśli mogłoby być prosto?