Niecałą dekadę temu pojawił się trend tworzenia „pasywnego” dochodu oraz zlecania wszystkiego na zewnątrz, by móc żyć na plaży, podczas gdy pieniądze rosną na koncie.
Wydawało się, że mniej pracy jest dobre, a automatyzacja to właściwy kierunek.
Sam przez jakiś czas byłem uwiedziony tym marzeniem, więc nie oceniam nikogo, kto podąża tą ścieżką.
Ale jestem tu, żeby powiedzieć, że istnieje inna droga: samodzielne wykonywanie rzeczy i prawdziwa troska o pracę, którą wykonujesz.
To droga starego rzemieślnika, który spędza dni, a nawet tygodnie nad jedną rzeczą, ponieważ chce stworzyć coś użytecznego, pięknego i znaczącego. Nie masowo produkowanego, nie wytwarzanego w fabryce, nie bezmyślnie produkowanego i konsumowanego. Coś, co wzbogaci twoje życie.
To droga pisarki, która wkłada swoją duszę w powieść, nie po to, by co roku tworzyć bestseller, ale by zmienić sposób, w jaki ktoś postrzega świat.
To droga każdego, kto pracuje w firmie nie tylko po to, by „odbijać kartę” i dostawać wypłatę, ale by wnieść wkład, wykonywać pracę, z której jest dumny, by stworzyć coś wartościowego na świecie.
To praca każdego artysty czy twórcy, każdego przedsiębiorcy, każdego trenera czy sportowca, każdego rodzica lub mechanika samochodowego… który wkłada więcej wysiłku niż jest wymagane, ponieważ z tego wysiłku rodzi się znaczenie.
Dlaczego marnować czas na tworzenie czegoś, co cię nie obchodzi, w co nie jesteś zaangażowany? Życie jest zbyt krótkie. Może lepiej byłoby spędzić to krótkie życie na czymś, co ma dla ciebie znaczenie, co będzie miało znaczenie dla tych, dla których tworzysz.
Moja Praca Pełna Troski
Nie jestem w tej kwestii idealny – zdarzało mi się tworzyć prace poniżej standardu, „odwalać” robotę, a w różnych okresach mojego życia stawiałem na rozwój zamiast jakości. Ale ostatnio próbuję podejścia pełnego troski i to robi ogromną różnicę.
Postanowiłem spędzić rok na tworzeniu książki, nie tylko pisząc słowa, ale pracując z grupą ludzi, aby sprawdzić, czy książka do nich przemawia, czy robi na nich wrażenie. Pisałem ją kilkakrotnie od nowa. Wydawałem ją w tradycyjny sposób, z własną firmą, płacąc znacznie więcej niż normalnie, aby była wysokiej jakości.
Gdy freelancerzy wykonali słabą wersję ebooków, wyrzuciłem ich pracę i zrobiłem to sam, kodując ręcznie każdy mały tag i metaplik w ebooku, aby czytelnicy mieli dobre doświadczenie.
Gdy okładka książki drukowanej była kiepska, zamówiłem ich wymianę (dwukrotnie zwiększając koszty) na wyższej jakości okładki, aby czytelnicy mieli dobre doświadczenie.
Podczas gdy mógłbym rozwinąć mój Sea Change membership program do znacznie większej liczby członków niż mam obecnie, odrzuciłem rozwój na rzecz prób ulepszania programu, współpracując ze społecznością, aby zobaczyć, gdzie są zniechęceni i zobowiązując się do stałego ulepszania doświadczenia.
Robię całą tę pracę w sposób trudniejszy, ręcznie i współpracując z innymi, którzy będą pracować ciężko, ponieważ mi zależy. I prosty akt zaangażowania przekształcił to doświadczenie dla mnie, i mam nadzieję, że także dla ludzi, którzy otrzymują tę pracę.