„Niedźwiedź, nawet jeśli się postara, staje się pulchny bez ćwiczeń.” ~A.A. Milne
Obecnie jestem na wakacjach w Londynie, a po południu będę w Paryżu — to trzytygodniowa podróż, która zakłóciła wszystkie moje rutyny fitness.
A jednak z każdym dniem staję się bardziej sprawny.
Wakacje mają wyjątkową zdolność do niszczenia naszych rutyn — jemy mnóstwo wykwintnego jedzenia, jesteśmy zbyt zajęci, by pójść na siłownię, i łatwo rezygnujemy z treningów.
Mimo to nie zamierzam pozwolić, by podróż mnie pokonała. Mogę być w formie gdziekolwiek. Podzielę się kilkoma moimi wskazówkami, mając nadzieję, że pomogą innym podróżnikom.
Chodź, chodź i jeszcze raz chodź. Nigdy nie wynajmuję samochodu podczas podróży. Eva i ja chodzimy wszędzie, czasem korzystając z metra. Przemierzyliśmy niesamowitą ilość terenu w Londynie — chodzenie jest najlepszym sposobem na zwiedzanie miasta. Codziennie chodzimy godzinami, łącząc beztroskie, leniwe spacery z intensywnymi marszami. Chodzenie to jedno z najlepszych ćwiczeń w ogóle.
Masa ciała jest odpowiednim obciążeniem. Jestem wielkim fanem ćwiczeń z obciążeniem własnego ciała, a w podróży są one najlepsze. W naszym małym mieszkaniu budzę się i robię krótkie serie ćwiczeń z masą ciała, zanim wyjdziemy na zwiedzanie. Lubię różnorodność, ale do moich ulubionych należą: pompki, przysiady, wypady, podciąganie, burpees, deski, przysiady z wyskokiem i walka z cieniem.
Biegi są cudowne. Niewiele biegałem tutaj w Londynie, ale gdy to robiłem, było pięknie. Uwielbiam poranne bieganie, gdy Eva śpi, a miasto dopiero się budzi. Nie muszą być długie — wystarczy kilka mil szybkiego biegu tempowego. Albo spokojny jogging wzdłuż rzeki i przez piękne mosty.
Jedz wegetariańsko. Łatwo jest źle się odżywiać podczas podróży. Często szukam restauracji wegetariańskich/wegańskich, a Londyn nie był wyjątkiem. Oczywiście wegetariańskie nie zawsze znaczy zdrowe, ale uważam, że zwykle jest zdrowsze niż tłuste, smażone mięsa i słodzone węglowodany, które większość ludzi je w podróży. Jest również pyszne — mieliśmy niesamowite wegetariańskie posiłki (Saf, Zilli Green, Mildred’s, Vanilla Black).
Jedz z umiarem. Nie ma potrzeby się objadać. Jedz przepyszne jedzenie, ale w rozsądnych porcjach. Jedz powoli, delektuj się nim, a potem wyjdź, by spalić kalorie. Zazwyczaj pomijam napoje kaloryczne, z wyjątkiem czerwonych win. Jem deser, ale tylko kilka kęsów, powoli.
Używaj miasta jak placu zabaw. Londyńczycy wydają się zaskoczeni, gdy wbiegam po długich schodach, wychodząc z metra, lub po długiej, spiralnej klatce schodowej na szczyt Monumentu (te schody pokonałem dwukrotnie tylko dla zabawy). Skacz na różne rzeczy. Pędź, kiedy masz na to ochotę. Podskakuj i przeskakuj. Ignoruj dziwne spojrzenia.
Ten prosty plan, nawiasem mówiąc, sprawdza się też w codziennym życiu… niezależnie od tego, czy podróżujesz, czy nie.