„Ufność pokładam w tak niewielu, że łatwiej jest po prostu nie mieć żadnych sekretów.” – Nathaniel Summers
Psst… hej, tutaj… mam ci coś do powiedzenia. Nie mów nikomu!
To, co zaraz usłyszysz, to wielka tajemnica. Proszę, nie zdradź, że ci powiedziałem, bo zostanę wykluczony z kręgu blogerów produktywności. Obiecujesz?
Jestem blogerem produktywności od ponad półtora roku (powiązany sekret: jestem raczej blogerem prostoty niż produktywności, ale nie mów nikomu) i skrywam w sobie kilka sekretów. Około sześć miesięcy temu zacząłem sobie uświadamiać, że te tajemnice nie są wyjątkowe tylko dla mnie. W rzeczywistości każdy bloger, z którym rozmawiałem w tej dziedzinie, wydaje się je dzielić.
To generalizacja, oczywiście, i mogą być wyjątki, ale myślę, że każdy bloger w mojej dziedzinie ma te sekrety. A przynajmniej niektóre z nich.
Zdradzę ci, jakie są te tajemnice. Nie osądzaj nas zbyt surowo. Jesteśmy ludźmi, jak wszyscy inni, z tajnymi pragnieniami, obawami, nadziejami i wadami. Dokładnie tacy jak ty. I znowu, nie mów, że ci powiedziałem.
-
Wymyślamy to. Tak, dobrze słyszałeś. Część tego, o czym piszemy, wyczytujemy w innych miejscach, testujemy to, a jeśli uznamy, że warto, przekazujemy dalej. Inne rzeczy po prostu wymyślamy w trakcie i sprawdzamy, czy działają. Czasami nie działają i przechodzimy do czegoś innego. Ale oto sedno: nikt na świecie nie ma tego wszystkiego całkowicie opanowanego. Ani David Allen, ani Stephen Covey, ani Merlin Mann, ani Lifehacker’s, ani Gina Trapani, ani Adam Pash, ani nikt inny. Z pewnością nie ja.
-
Śmiertelnie boimy się, że ludzie się dowiedzą. Tak, boimy się, że ludzie zaczną wskazywać na nas, mówiąc, że król jest nagi, a my będziemy w środku tłumu, nadzy, z wszystkimi śmiejącymi się z nas. Nagi bloger produktywności – to nie jest obraz, który chciałeś przywołać podczas śniadania, prawda? Ale z powodu tego strachu musimy udawać, że wiemy, o czym mówimy. Prawda jest taka, że niewiele wiemy więcej niż ktokolwiek inny. Możemy być bardziej obeznani tylko dlatego, że czytamy o tym więcej i piszemy o tym więcej oraz mówimy o tym więcej niż większość, ale nie wiemy na pewno, co działa najlepiej i z pewnością nie wiemy, co działa najlepiej dla każdej osoby.
-
Nie zawsze stosujemy się do własnych rad. Gdybyś miał ukrytą kamerę i mógł szpiegować najlepszych w branży – mam na myśli gigantów takich jak Gina Trapani, Adam Pash, Merlin Mann i David Allen – zobaczyłbyś, że nawet oni czasem pozwalają, by ich maile się nagromadziły. Nawet oni mają dni, kiedy nie są zmotywowani, kiedy nie trzymają się swoich systemów czy wskazówek dotyczących produktywności. Może są lepsi niż większość, ale nie zawsze. Przyznam, że często pozwalam mojej liście rzeczy do zrobienia leżeć, że czasem mam tuzin nieodpowiedzianych i niezałatwionych spraw w mojej skrzynce odbiorczej (nie ostatnio – moja skrzynka jest czysta!). Czasem pozwalam, aby moje życie się skomplikowało, i czasem sprawdzam e-maile zbyt często w ciągu dnia.
-
Potrafimy być leniwi i odpuszczać. Będę pierwszy, który to przyzna. Robię drzemki. Czasem biorę dzień lub dwa wolnego i czuję się niemotywowany. Pozwalam na nagromadzenie się zadań. Nie cały czas, nawet nie większość czasu, ale czasem. Nie jestem doskonały i nikt w mojej branży również nie jest. Nie mogę mówić za wszystkich, ale wiem, że jesteśmy tylko ludźmi.
-
Nic z tego nie wymyśliliśmy. Inbox Zero Merlina Manna na przykład opiera się prawie w całości na Getting Things Done Davida Allena. GTD Allena z kolei opiera się na poradach dotyczących produktywności, które były znane od pokoleń – każdy guru produktywności nieco poprawia swojego poprzednika, ale zasadniczo daje te same porady. GTD nie jest rewolucyjny – to świetny system składający się z rad, które są znane od dawna. Allen nie wymyślił przetwarzania skrzynki odbiorczej, zasady dwóch minut, list kontekstowych, ticklerów czy czegokolwiek z tego. I nie skupiam się tutaj tylko na Inbox Zero czy GTD – nic z tego, co czytasz, nie jest oryginalne. Jednak każdy z nas dodaje do tych solidnych porad swoją osobistą interpretację, opartą na tym, co działa dla nas, na naszych unikalnych osobowościach, na wynikach naszych osobistych eksperymentów.
-
Jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi, próbującymi coś zrozumieć. Pomyśl o naszych postach o produktywności jako o wstępnych wynikach trwającego eksperymentu. Próbujemy różnych rzeczy, a jeśli coś wydaje się działać, przekazujemy to dalej. Jeśli nie, damy ci znać. Ale te posty nie są ostatecznymi wynikami – wciąż testujemy różne rzeczy, wciąż staramy się zrozumieć, co działa kiedy i dla kogo. To eksperyment, który prawdopodobnie będzie trwał tak długo, jak długo ludzie będą pracować.
-
Naprawdę kochamy to wszystko. Pomimo wszystkiego powyżej, pomimo naszych wad i sekretów, to świetna praca i uwielbiamy ją. Widać to w entuzjazmie i pasji w naszym pisaniu. Wszyscy blogerzy, których wymieniłem powyżej, i wielu innych, których nie wspomniałem, to doskonali pisarze. Wrzucają się w to szalone, wadliwe i cudowne doświadczenie, i to jest bardzo fajna rzecz. Osobiście uwielbiam pisać o tych tematach i mam nadzieję, że zawsze będę. Mam nadzieję, że nigdy nie nadejdzie dzień, kiedy będę miał wszystkie odpowiedzi, kiedy nie będę już musiał szukać prawdy, kiedy udoskonalę swój system produktywności do tego stopnia, że nie będę potrzebować go więcej dopracowywać i przeprojektowywać. Jeśli ten dzień nadejdzie, będę szukać nowej branży.
— Jeśli podobał ci się ten artykuł, proszę udostępnij go na del.icio.us, StumbleUpon lub Digg. Byłbym wdzięczny. 🙂