Uważam, że złota zasada wymaga, iż jeśli lubię jakiś program, muszę się nim dzielić z innymi osobami, które go lubią. – Richard Stallman
Otrzymuję wiele maili z pytaniami o zgodę na przedruk artykułów Zen Habits na innych blogach, w newsletterach, na konferencjach i w salach lekcyjnych. Dostaję prośby o przetłumaczenie wybranych postów lub całego mojego bloga na dziesiątki języków. Otrzymuję także prośby o przetłumaczenie Zen To Done lub opublikowanie go w innym formacie.
Do tej pory udzielałem ograniczonej zgody, głównie na użytek niekomercyjny.
Teraz udzielam pełnej zgody na wykorzystanie jakiejkolwiek mojej zawartości z Zen Habits lub mojego ebooka, Zen To Done, w dowolny sposób.
Zrzekam się praw autorskich do tej zawartości.
Od teraz nie musisz pisać do mnie po zgodę. Używaj jej, jak tylko chcesz! Rozsyłaj mailowo, udostępniaj, przedrukowuj z podaniem autora lub bez. Zmieniaj, dodawaj mnóstwo wulgaryzmów i przypisuj je mnie. To w porządku. 🙂
Uznanie autorstwa i płatność Chociaż nie masz takiego obowiązku, byłbym wdzięczny, gdybyś podziękował mi za wykorzystaną pracę i najlepiej podał link do oryginału. Jeśli masz zamiar rozpowszechniać kopię mojego ebook, doceniłbym, gdybyś za niego zapłacił. Wolałbym, żeby ludzie kupowali mój ebook, ale jeśli chcą dzielić się nim z przyjaciółmi, mają do tego pełne prawo.
Dlaczego zrzekam się praw autorskich Nie jestem wielkim zwolennikiem praw autorskich, zwłaszcza w obecnej formie, w jakiej są egzekwowane przez korporacje, które wykorzystują je do tłumienia małych przedsiębiorców, aby nadal czerpać duże zyski.
Prawa autorskie często przedstawiane są jako ochrona dla artystów, ale w większości przypadków artysta otrzymuje bardzo niewiele, podczas gdy korporacje zarabiają większość pieniędzy. Przeprowadzam ten eksperyment, żeby sprawdzić, czy zrzeczenie się praw autorskich rzeczywiście szkodzi twórcy treści.
Myślę, że w większości przypadków protekcjonizm, promowany przez kampanie „antypirackie”, pozwy i działania lobbingowe, faktycznie szkodzi artyście. Ograniczanie dystrybucji w celu ochrony zysków nie jest korzystne.
Brak praw autorskich i jawne kopiowanie przez innych artystów, a nawet firmy, nigdy nie zaszkodziło Leonardowi da Vinci w przypadku obrazów takich jak Mona Lisa, Ostatnia Wieczerza czy Vitruvian Man. Nigdy nie zaszkodziło to Szekspirowi. Wątpię, żeby kiedykolwiek naprawdę zaszkodziło jakiemukolwiek artyście (chociaż mogę się mylić).
I choć nie jestem ani da Vincim, ani Szekspirem, zastanawiam się, czy prawa autorskie mi szkodzą, czy pomagają. Jeśli ktoś chce dzielić się moją zawartością na swoim blogu lub w jakiejkolwiek innej formie, uważam to za korzystne dla mnie. Jeśli ktoś chciałby podzielić się moim ebookiem ze 100 przyjaciółmi, nie widzę, jak miałoby mi to zaszkodzić. Moja praca dociera do znacznie większej liczby osób, niż sam mógłbym to osiągnąć. To dla mnie zaleta.
Jeśli ktoś chce wziąć moją pracę i ją ulepszyć, jak artyści robili to przez wieki, uważam to za wspaniałą rzecz. Jeśli mogą wziąć moje ulubione posty i stworzyć z nich coś zabawnego, inspirującego, skłaniającego do myślenia, a nawet smutnego… Mówię – więcej mocy dla nich. Społeczność twórcza tylko korzysta na przeróbkach i inspiracji.
To oczywiście nie jest nowa koncepcja i szczerze mówiąc, sam zapożyczam tu pewne pomysły. Co jest właściwie sednem sprawy.
Kontrargumenty i to wszystko Istnieje wiele zarzutów, które prawdopodobnie zostaną podniesione przeciwko temu pomysłowi, i chociaż nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie, oto kilka moich odpowiedzi na wszelki wypadek:
1. Pozycja w Google spadnie. Z tego co rozumiem, Google karze strony zawierające dokładne duplikaty treści z innych stron, jeśli chodzi o PageRank. Nie wiem, jak duża jest to kara. Jeśli ludzie kopiują moją zawartość (co już robią, nawet bez zgody), możliwe, że mój PageRank spadnie i ludzie będą mieli trudności ze znalezieniem mojej zawartości w wynikach wyszukiwania Google. Jeśli tak się stanie, akceptuję tę karę. Nigdy nie byłem osobą polegającą na technikach SEO, więc to nie jest dla mnie nic nowego.
2. Stracisz dochody z ebooków. Jeśli ludzie kupują mój ebook, a potem rozpowszechniają go wśród 20 osób, a każda z nich wśród kolejnych 20, a te wśród następnych 20… Straciłem 76 000 $ na dochodach z ebooków. Może. To przy założeniu, że wszystkie te osoby kupiłyby ebooka, gdyby nie był swobodnie rozpowszechniany. Nie zgadzam się z tym. W tym przykładzie tysiące ludzi czyta moją pracę (i dowiaduje się o Zen Habits), którzy inaczej by tego nie zrobili. To korzystne dla każdego twórcy treści.
3. Kto wie, co ludzie zrobią z twoją pracą? Ktoś mógłby wziąć moją pracę, zamienić ją w stek bzdur i podpisać moim nazwiskiem. Mogliby przetłumaczyć to z mnóstwem błędów. Mogliby… cóż, mogliby zrobić prawie wszystko. Ale takie myślenie wynika z chęci kontrolowania treści… podczas gdy jestem zdania, że nie można jej kontrolować, a nawet jeśli można, to nie jest to dobre. Co jeśli ktoś weźmie moją pracę i zamieni ją w coś genialnego, i stanie się następnym Jamesem Joyce’em? Albo, co bardziej prawdopodobne, co jeśli wezmą pracę i rozwiną koncepcje, czyniąc ją jeszcze bardziej użyteczną dla jeszcze większej liczby osób? Trzeba odpuścić kontrolę i zobaczyć, co się stanie. Ludzie są wspaniałymi, kreatywnymi istotami. Zobaczmy, co potrafią stworzyć.
4. Sprawiasz, że inni blogerzy wyglądają źle. Może, jeśli chcesz widzieć rzeczy w negatywnym świetle. Ale nie robię tego jako wyzwania dla innych blogerów ani jako komentarza do ich polityki. Robię to po prostu, aby zachować zgodność z moimi wartościami. A kto wie? Może inni zostaną w jakiś sposób zainspirowani. Albo nie. Tak czy inaczej, proszę nie oceniać innych na podstawie moich działań.
5. A co z książką drukowaną, o której zawsze mówisz? Kiedy zostanę wydany przez dużego wydawcę, prawdopodobnie nie będę mógł zrzec się praw autorskich. Akceptuję to jako koszt publikacji w druku, co jest moim marzeniem. Jeśli sobie zaprzeczam, trudno… zaprzeczam sobie.
6. Co jeśli ktoś opublikuje książkę z całą twoją zawartością i zarobi na niej miliony dolarów? Mam nadzieję, że przynajmniej oddadzą mi w niej należne uznanie. A moim największym pragnieniem jest, aby przekazali część tych pieniędzy na dobry cel.
7. Ale… ale… oni cię okradają! Nie można ukraść tego, co jest dawane za darmo. Nazywam to dzieleniem się, nie piractwem.
Inspiracje: Free Culture autorstwa Lawrence’a Lessiga oraz GNU Richarda Stallmana
Edycja: Dla wyjaśnienia, ten post jest oficjalnym powiadomieniem, że moje teksty tutaj na Zen Habits i w ebooku Zen To Done są teraz własnością publiczną. Niniejszym zrzekam się wszelkich roszczeń do praw autorskich do tego dzieła; może być wykorzystywane lub zmieniane w dowolny sposób, bez konieczności podawania autora czy informowania mnie. Uznanie autorstwa jest oczywiście mile widziane.