Adam Pash to freelancer zajmujący się pisaniem oraz początkujący programista i deweloper internetowy mieszkający w Los Angeles w Kalifornii. Chociaż jego zainteresowania są różnorodne, Adam spędza większość czasu pracując jako starszy redaktor dla Lifehacker, bloga koncentrującego się na oprogramowaniu, internecie i produktywności. Wcześniej rozmawiałem z Gina Trapani Lifehacker i z przyjemnością przeprowadziłem wywiad także z Adamem.
1) Co uznałbyś za swoje największe osiągnięcie w ciągu ostatnich kilku lat? Możesz dodać inne osiągnięcia lub cele, jeśli chcesz.
Zdecydowanie całą pracę, jaką wykonałem w Lifehacker. Gdy zostałem zatrudniony w Lifehacker w listopadzie ’05, byliśmy blogiem działającym krócej niż rok i wciąż szukaliśmy swojego miejsca w blogosferze. W ciągu ostatniego roku i pół zaczęliśmy naprawdę odnajdywać swój rytm, regularnie publikując naprawdę wartościowe treści.
W styczniu tego roku Gina Trapani i ja, oboje wielcy fani prostych skryptów i oprogramowania, postanowiliśmy zacząć programować własne rzeczy i tak narodził się Lifehacker Code. Od momentu powstania Lifehacker Code stworzyliśmy około 10 różnych projektów, od bookmarkletów i skryptów Greasemonkey po rozszerzenia Firefox i pełnoprawne aplikacje Windows. Moją osobistą ulubioną z tej grupy jest Texter, zaawansowana aplikacja do zastępowania tekstu.
Możliwość oddania czegoś społeczności oprogramowania po korzystaniu z darmowych ofert przez tak długi czas jest wspaniałym uczuciem.
2) Co było kluczem do osiągnięcia tego sukcesu dla ciebie? Czy był to jeden czynnik, czy było ich wiele?
Były dwa ogromne czynniki, które pomogły mi dotrzeć do miejsca, w którym jestem teraz:
- Wiedza, kiedy zrezygnować. Pracowałem jako konsultant w pierwszym roku po studiach, ale nie interesowało mnie to, co robiłem. Po sześciu miesiącach zdecydowałem, że stabilizacja nie była warta stresu związanego z pracą, której nie lubiłem, więc zrezygnowałem, mając mgliste pojęcie, że chciałbym spróbować swoich sił w pisaniu. Zacząłem pisać o muzyce cyfrowej dla About.com, a potem przeszedłem do Lifehacker, który wtedy był uważany (i nadal jest) za jeden z najlepszych blogów w internecie.
- Zainteresowanie i determinacja. Zawsze uwielbiałem majsterkować przy technologii, ale zanim zacząłem pisać dla Lifehacker, wiedziałem o niej niewiele więcej niż przeciętny dwudziestokilkulatek. Jednak gdy tylko zacząłem bawić się podstawami technologii, które mnie interesowały, całkowicie się w nie wciągnąłem.
Nauczyłem się HTML i CSS, budując i projektując blog około sześć miesięcy przed rozpoczęciem pracy w Lifehacker. Potem Gina pomogła mi znaleźć dobre zasoby do nauki PHP. Następnie natknąłem się na Autohotkey i oszalałem na punkcie skryptowania prostych programów w tym języku. Poza takimi dość zaawansowanymi rzeczami, po prostu uwielbiam znajdować rozwiązania problemów związanych z komputerami. Za każdym razem, gdy znajduję nowe oprogramowanie lub stronę internetową, która rozwiązuje problem, z którym się borykałem, zawsze jestem podekscytowany, by napisać o tym na Lifehacker, zwłaszcza jeśli to temat godny artykułu.
3) Jakie są podstawowe nawyki, które ukształtowałeś, aby pomóc osiągnąć swoje cele?
Ogólnie rzecz biorąc, można to nazwać pracowitością (jeśli można to uznać za nawyk). Nie wiem, czy to dlatego, że dorastałem na Środkowym Zachodzie, czy z jakiegoś innego powodu, ale kiedy przeprowadziłem się do Los Angeles, zdałem sobie sprawę, że wielu moich konkurentów jest trochę leniwych i nie wydaje się zbytnio przejmować dobrą pracą. Wychowałem się z bardzo silnym etosem pracy, więc zaniedbanie pracy po prostu mnie drażni. Kiedy zdałem sobie sprawę, jaką przewagę daje mi mój etos pracy, zacząłem dostrzegać, jak osiągalne są moje cele.
4) Jak często myślisz o swoich celach, przeglądasz je i podejmujesz działania?
Jak większość ludzi, prawdopodobnie nie skupiam się na swoich celach wystarczająco często, ale staram się przeglądać je co najmniej raz na dwa miesiące.
5) Opisz, jak pokonujesz porażkę, jak się podnosisz, jeśli masz trudności, i jak się motywujesz, gdy twój entuzjazm jest niski.
To tylko kwestia zaakceptowania porażki, próby zrozumienia, co poszło nie tak i dlaczego, a następnie zadecydowania, czy te czynniki były pod moją kontrolą. Jeśli były, mogę się postarać, aby nie popełniać tych samych błędów ponownie. Jeśli nie – cóż, trudno.
Pomimo mojej miłości do Lifehacker, entuzjazm może nieco słabnąć, gdy otrzymujesz dwusetnego e-maila zachwalającego najlepszą sieciową aplikację listy rzeczy do zrobienia. Wspaniałe w pracy w takim miejscu jak Lifehacker jest to, że jeśli jesteś znudzony jedną częścią tematyki life hacków, zawsze jest wiele do odkrycia.
6) Czy mógłbyś opisać swój system produktywności i podać jakieś wskazówki dotyczące produktywności dla innych osób?
Ponieważ pracuję w domu, mój system jest dość prosty. Używam kilku plików tekstowych jako pojemników na listy rzeczy do zrobienia i inne sprawy, a na moim Macu używam Quicksilvera, aby szybko dodawać zadania/pomysły/cokolwiek do moich list. Nie używam kalendarza aż tak często, ale gdy to robię, korzystam z Gcal.
Trzymam długopis i papier obok siebie na biurku, za pomocą których zazwyczaj śledzę swoje codzienne zadania. Coś w fizycznym odhaczaniu pozycji z mojej listy zawsze sprawia mi przyjemność. Na koniec, zawsze mam w pobliżu cyfrowy timer, aby śledzić i przydzielać czas na zadania. To może nie jest rewolucyjne, ale dla mnie działa.