Czas na wyznanie: nazywam się Leo i jestem uzależnionym od kart kredytowych w trakcie rekonwalescencji.
Kiedy zaczynałem dorosłe życie, unikałem kart kredytowych. Moi rodzice mieli z nimi problemy, więc trochę się ich obawiałem. Na początku moich dwudziestych lat uległem i wystarałem się o kartę, po prostu by budować zdolność kredytową. Miała tylko limit 500 dolarów, a ja zobowiązałem się spłacać saldo każdego miesiąca. Robiłem to przez kilka lat, ale z jakiegoś powodu pozwoliłem, by saldo rosło, aż nie byłem w stanie spłacać go co roku. W końcu uregulowałem je i anulowałem kartę z czystego strachu. Przez jakiś czas obyłem się bez karty, a potem nadeszły trudne dni.
Musiałem kupić coś ważnego, a nie miałem gotówki. Zdobyłem kartę z limitem 5000 dolarów i poczułem, jak znowu wraca strach. Pierwsza opłata wyniosła ponad 1000 dolarów. Potem pojawiły się inne duże wydatki — opłaty, które chciałem pokryć, ale nie miałem na nie gotówki. Starałem się płacić tyle, ile mogłem każdego miesiąca, lecz gdy pojawiały się inne wydatki, rachunek za kartę kredytową przestawał być priorytetem. Mogłem zapłacić później.
Przenieśmy się kilka lat do przodu: nie mogłem już sobie pozwolić na spłatę minimalnego salda na mojej karcie. Miałem inne rachunki, które również wymknęły się spod kontroli. Anulowałem kartę i opracowałem plan spłat. Borykałem się z innymi rachunkami aż do początku 2006 roku, kiedy zacząłem mieć je pod kontrolą. Ale wciąż miałem kartę debetową Mastercard i używałem jej do kupowania rzeczy przez Internet. Ponieważ to nie była karta kredytowa, wszystko było w porządku, prawda?
Dziś ledwo wiążę koniec z końcem, ale jest w tym coś pozytywnego: nie mam już żadnej karty kredytowej. Nawet karty debetowej Mastercard. Spłacam swoje długi (karta powinna być spłacona tego lata) i wszystko wygląda znacznie bardziej optymistycznie.
Moja rekomendacja: jeśli masz problemy ze spłatą salda karty każdego miesiąca i trudno ci powstrzymać się przed impulsywnymi zakupami, anuluj swoją kartę kredytową. Już dziś. Są one prawdziwą plagą.
Ten temat można omawiać w nieskończoność, więc powiem tylko tyle: rób to, co sprawdza się w twoim przypadku, ale bądź bardzo ostrożny z kartami kredytowymi. Są one niebezpieczne i spowodowały wiele finansowych katastrof w wielu rodzinach. Najlepszą strategią dla wielu osób, choć ty możesz mieć inne zdanie, jest życie bez karty tak długo, jak to możliwe.
Ale jak żyję bez karty kredytowej? Oto jak:
-
Płacę rachunki online lub poprzez automatyczne potrącenia. To proste, wygodne i automatyczne. I już!
-
Używam gotówki do wszystkiego innego. Wszystkiego innego? Praktycznie. Czasem wystawiam czek lub używam karty debetowej (nie ma na niej napisu „karta kredytowa”, więc nie mogę jej używać online), ale te przypadki są rzadkie. Wypłacam gotówkę na zakupy spożywcze, paliwo i inne wydatki.
Co z zakupami online? Właśnie! Trafiłeś w sedno. Jednym z największych niebezpieczeństw kart kredytowych obecnie jest to, że sprawiają, że zakupy są zbyt łatwe. Szukasz informacji, jak spłacić swoje długi? Hej, jest świetna książka o tym autorstwa Dave’a Ramseya. Jeden klik ™ i jest w drodze do moich drzwi. Karty kredytowe pozwalają kupować rzeczy, właściwie cokolwiek, bez konieczności zastanowienia się. I to jest niebezpieczne.
Więc jeśli NAPRAWDĘ muszę coś kupić online, mogę poprosić kogoś z rodziny, by zamówił to dla mnie, i oddać im gotówkę. Oczywiście, jest to niewygodne i nie chcesz tego robić zbyt często, by nie nadużywać czyjejś uprzejmości. Dlatego to działa. Przed anulowaniem mojej karty debetowej Mastercard w zeszłym roku (około cztery miesiące temu) kupowałem rzeczy online z częstotliwością około dwóch przedmiotów tygodniowo. Niezbyt wielka hulanka, ale w ciągu roku się tego uzbiera. W ciągu ostatnich czterech miesięcy zamówiłem, jak sądzę, jedną rzecz. Redukcja prawie o 95% moich uznaniowych wydatków online.
Mógłbym także płacić używając PayPal lub podobnych metod, ale jeszcze tego nie zrobiłem. Chodzi o to, że jest mi znacznie trudniej kupować rzeczy online teraz (i w pewnym stopniu także w rzeczywistym świecie), więc bardzo rzadko to robię. Chociaż możemy myśleć, że zakupy online są konieczne, w prawie każdym przypadku tak nie jest. Kupowanie online po prostu sprawia, że wydajesz więcej niż normalnie byś wydał. Wierz mi na słowo, mówi to ktoś, kto jest tego żywym dowodem.
Używanie gotówki ma inne korzyści. Mogę od razu zobaczyć (spoglądając do moich kopert na każdą kategorię wydatków gotówkowych), ile mi zostało w danej kategorii budżetowej. To trudne do zrobienia, gdy używasz karty kredytowej. Owszem, możesz sprawdzić swoje saldo online, ale większość ludzi nigdy tego nie robi. Jasne, możesz zaktualizować Quicken lub Money, żeby znać swoje dostępne saldo, ale to jest znacznie trudniejsze do zrobienia, zwłaszcza gdy jesteś poza domem, a wielu ludzi szacuje swoje saldo, gdy są w podróży, i czasem nawet się tym nie przejmują. Z kartą kredytową możesz się tym martwić później. Przy wysokiej stopie procentowej.
Jest to gorący temat w ostatnim miesiącu na blogach finansowych, z ludźmi zabierającymi głos po obu stronach. Myślę, że to bardzo osobista sprawa i różne metody sprawdzają się u różnych ludzi. Zobacz posty na ten temat z Get Rich Slowly, No Credit Needed i Digerati Life. Wszystkie są wartościowe.