ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Na pamięć Juana „Brand” Cruza, mężczyzny, który inspirował mnie do bycia lepszym

Około 10 dni temu zmarł ojciec mojej żony Evy, Juan „Brand” Salas Cruz, pozostawiając po sobie ogromne dziedzictwo.

Zmienił też mnie w sposób, który dopiero zaczynam rozumieć.

Był to człowiek o ogromnej miłości do swojej rodziny i każdego, kto zetknął się z jego życiem – a dotykał wielu żyć przez długie lata. Mój teść Juan był człowiekiem, który zawsze był dla każdego, czy to dla ukochanych wnuków, siostrzeńców czy siostrzenic… albo przyjaciela z Legislatury Guam… albo współranczera w potrzebie. Zawsze był obecny.

Był osobą, którą się wzywało, gdy ktoś miał kłopoty. Człowiek, który przygotowywał ogromne ilości jedzenia na wesela, przyjęcia z okazji ukończenia szkoły, pogrzeby, uroczystości urodzinowe. Człowiek, który walczył dla swoich bliskich, był dla siostrzenic i siostrzeńców drugiem ojcem, zrobiłby wszystko dla swoich braci i sióstr, który przelewał miłość na swoje wnuki.

Zmienił mnie, ponieważ widziałem, jak codziennie żył tym przesłaniem miłości. Zmienił mnie, ponieważ inspirował mnie do bycia lepszym człowiekiem. I kocham go za to.

Życie pełne wkładu

Juan Salas Cruz urodził się w 1948 roku w Santa Rita, Guam, gdy wioska była dopiero co zbudowana w czerwonych wzgórzach południowego Guam. Było to krótko po II wojnie światowej, a Guam był zrujnowany przez wojnę, gdy Japończycy okupowali wyspę do 1944 roku.

Urodził się z rodziny Brandów, Juana Camacho i Luisy Salas Cruz, i był jednym z 14 braci i sióstr. To ogromna rodzina, wierna sobie nawzajem.

Służył w marynarce podczas wojny w Wietnamie, pracował w Guam Telephone Authority, a potem spotkał swoją żonę, Lourdes Santos, którą kochał przez 40 lat. Mieli razem troje dzieci: moją żonę Evę, oraz Amy i Juana Jr. Dla tej trójki dzieci zrobiłby wszystko.

Juan pracował przez wiele lat w Legislaturze Guam, jako szef personelu i kluczowy pracownik administracyjny kilku senatorów z Guam. Był człowiekiem zza kulis dla wielu ludzi w rządzie, rozwiązywał problemy, przenosił góry.

Był też pierwszym członkiem swojej rodziny, który zdobył dyplom uczelni, i miał silną inteligencję, którą rzadko się chwalił, ale można było ją zobaczyć w jego oczach i działaniach.

Ale był kimś więcej niż akademikiem: w sercu był rybakiem i ranczerem. Uwielbiał łowić ryby za pomocą „talaya” (chamorro słowo oznaczające sieć rybacką) i zabierał swoich siostrzeńców i siostrzenice na odległe plaże, aby łowić ryby, które uwielbiał grillować. Absolutnie kochał swoje ranczo w Dededo (w północnym Guam) i hodował świnie, które piekł na specjalne okazje, a także warzywa do swoich pysznych zup. Często można go było znaleźć ubrudzonego czerwoną ziemią na ubraniach i kowbojskich butach po długim dniu na ranczu, a niektórzy z jego najlepszych przyjaciół to sąsiedzi z rancza.

Jak go poznałem

Jedne z moich ulubionych wspomnień z nim to chwile, gdy pomagałem mu gotować. Miał ogromną kuchnię na zewnątrz z olbrzymimi garnkami i patelniami, które zdobył z nadwyżek marynarki wojennej, i wydawało się, że co tydzień gotował na jakieś duże wydarzenie.

Pomagałem mu robić czerwony ryż (specjalność Guam), albo robić niesamowite ilości smażonego ryżu, jajek, bekonu, naleśników i innych na śniadania rodzinne w Nowy Rok. Grillowaliśmy, wędziliśmy wołowinę, smażyliśmy ryby, piekliśmy szynki, piekliśmy świnie. A potem, po tym wszystkim, zmywaliśmy te ogromne garnki z wielką dyszą rozpylającą i myjką do kuchni.

Pamiętam, jak pomagałem mu po tajfunie, który zdewastował wyspę i nie mieliśmy prądu ani wody. Jeździł swoim dużym czerwonym ciężarówką 4×4, dostarczając wodę członkom rodziny i przyjaciołom, pomagając im naprawiać domy, sprzątać gruz rozwalonych domów i drzew, zdobywając sprzęt dla tych, którzy go potrzebowali.

Pamiętam go z jego wnukami, moimi dziećmi… i jak były dla niego całym światem. Wyprawiał im wielkie przyjęcia urodzinowe, zabierał do rancza, aby jeździły traktorami i pomagały karmić świnie, przywoził im donuty w losowe poranki tylko dlatego, że o nich myślał, przygotowywał im ulubione dania i desery, zawsze szukał dla nich zabawek, i całował je, jakby to był ostatni pocałunek, który miałby kiedykolwiek otrzymać.

Wiem, jak bardzo kochał swoją rodzimą wyspę Guam. Nie było miejsca, które by się z nim równało, i mówił „Guam jest dobre,” z dumą i miłością w oczach. Kochał rancza na odludziu, ale także ludzi w wioskach, i miał przyjaciół wszędzie. Wszędzie. Słuchał muzyki wyspiarskiej (a także muzyki country) i rozmawiał ze mną o swojej dumie z ludu Chamorro.

Jego miłość żyje dalej

To niedopowiedzenie powiedzieć, że kochał swoich braci, siostry i ich dzieci – w tym braci i siostry ze strony swojej żony, i ich dzieci, dla niego byli nieodróżnialni, wszyscy rodziną, wszyscy głęboko w jego sercu. Miłość to potężne słowo, ale niewystarczające, aby wyrazić to, co czuł. Zrobiłby wszystko dla nich, i często to robił.

Miał siostrzeńców, którzy byli dla niego jak synowie, z obu stron rodziny. Miał siostrzenice, które były dla niego jak córki. A ich dzieci były jego wnukami. Wychowywał nie tylko własne dzieci, ale i wiele innych, i są tak załamani stratą tej postaci ojca w ich życiu. Dochodził do każdej długości, by im pomóc, i nauczył ich tak wiele o życiu.

Nie jest martwy, ponieważ żyje w ich sercach, w ich działaniach, we wszystkim, co robią, odzwierciedlając w nich część niego, od tego, jak traktują siebie nawzajem i innych w społeczności, do tego, jak wczoraj wieczorem przygotowali ogromne przyjęcie z kilkunastoma daniami na jego cześć.

Żyje we mnie, w mojej żonie, moich dzieciach. W jego córce Amy, w Juanie Jr. i jego żonie Jenny, w każdym z krewnych, którzy go kochali i chcą w jakiś sposób wyrazić tę miłość. Żyje w swojej żonie, Lourdes, która teraz musi radzić sobie bez swojego partnera. Bardzo mi przykro z powodu twojej straty, mamo. Przykro mi z powodu straty, jakiej wszyscy doznali, ponieważ jego kowbojskie buty nigdy nie będą mogły być wypełnione, podobnie jak miejsce, które zajmuje w naszych sercach.

Wszystko, co możemy zrobić, to żyć według jego przykładu i być lepszymi ludźmi z miłości do niego.