Czasami życie wali nas po głowie, zadaje nam taki cios, że aż zapiera dech w piersiach.
Umiera bliska osoba, tracisz pracę, ktoś, na kim Ci zależy, choruje, Twój samochód zostaje skasowany lub ogarnia Cię beznadzieja.
Co robić, gdy świat wokół nas się wali, gdy nie możemy znaleźć wyjścia?
Czasy, kiedy wszystko się rozpada, są dokładnie tymi najlepszymi momentami na praktykowanie uważności i współczucia. To właśnie na te chwile się przygotowujemy, medytując regularnie z uważnością i współczuciem w okresach, gdy nie przeżywamy traumy.
Te momenty, gdy świat się rozpada, są najbogatszym polem do eksploracji i wtedy najbardziej potrzebujemy narzędzi.
Zatem sposób na radzenie sobie z takimi czasami wygląda następująco:
Pozostań z bólem. Nie uciekaj przed nim, nie próbuj nic z nim robić, ale zmierz się z nim odważnie.
Pozostań z doznaniem ciała, schodząc poniżej swojej historii, i uśmiechnij się do niego, bądź z nim przyjazny, miej odwagę być z nim tak, jak byłbyś z przyjacielem, który cierpi.
Rób to w małych dawkach, jeśli tylko na tyle Cię stać. Rób to cierpliwie, zauważając, że Twój umysł chce uciec. Wracaj do tego, a zyskasz zaufanie do siebie, by zostać z trudnymi uczuciami.
W końcu dostrzeżesz, że uczucia nie są takie straszne, że możesz się z nimi zmierzyć i świat się nie skończy, że przeminą jak chmura na niebie, że te uczucia i myśli nie są Tobą, a tylko przemijającymi zjawiskami. Zaczniesz traktować je mniej poważnie, zobaczysz, że to „nic wielkiego”, przyjmiesz je lekko, dasz im przestrzeń w swoim umyśle.
Kiedy świat się wali, to jest moment na praktykę.