Zdarza się, że widzę, jak inni ludzie budują odnoszące sukcesy firmy i natychmiast pragnę stworzyć taki sam sukces dla siebie.
Chcę zbudować imperium. Chcę stworzyć startup. Chcę mieć udany podcast, kanał YouTube, konferencję na żywo – jakikolwiek sukces osiągnął ktoś inny, ja również tego pragnę.
Natychmiast wyobrażam sobie, że ten sukces się dzieje, i jest to ekscytujące. Czuję się spełniony. Fantazja o imperium jest w mojej głowie i tego właśnie chcę!
Zaczynam więc planować to nowe imperium: jak będzie wyglądać? Jaką drużynę chciałbym zbudować? Jaka jest nasza deklaracja, nasze podstawowe wartości, nasza historia? Jak mogę zachwycić i zafascynować swoją społeczność?
To jest przekleństwo zauważania cudzych sukcesów. Chwytasz tę fantazję i chcesz ją zrealizować. Następnie pojawiają się wątpliwości, czy możesz to osiągnąć, i albo rezygnujesz, ponieważ uważasz, że nie jesteś tego godny, albo przedzierasz się przez niepewność w stronę fantazji o cudzym sukcesie.
Na szczęście robiłem to już tyle razy, że dobrze znam ten schemat. Więc oddycham i staję się bardziej świadomy tego, na co decyduję się poświęcić czas.
Zadaję sobie pytanie:
Co napędza tę fantazję? Skąd się wzięła?
Jeśli inspiruje mnie czyjś sukces, czy wynika to z zazdrości?
Czy wiem, jak naprawdę wygląda ich sukces za kulisami, czy widzę tylko dobre fragmenty? Czy ta osoba jest naprawdę tak zachwycona i zadowolona, jak mógłbym sądzić, czy to tylko wyobrażenie?
Czy wyobrażam sobie tylko początek, kiedy rozpoczynam nowy fantastyczny projekt i wszystko jest zabawne i ekscytujące? Co z tą środkową częścią, gdzie wszystko wydaje się ponure, a wątpliwości sprawiają, że chcesz zrezygnować i wszystko jest trudne?
Czy będę lepiej się czuł po stworzeniu tego sukcesu, czy będę czuł się tak samo? Czy to da mi spełnienie, czy to tylko impuls ego? Czy ludzie, którzy zbudowali imperia, naprawdę są szczęśliwi, czy są pełni obaw, wątpliwości, lęku?
Czy to naprawdę moja misja, czy pozwalam sobie się rozpraszać, bo mam wątpliwości co do mojej misji, czy dlatego, że sprawy są trudne?
Skąd czerpię szczęście? Czy z sukcesu? A może szczęście jest dostępne już teraz, za cenę uwolnienia się od mojej fantazji i zobaczenia tego, co już jest tutaj?
I tak oddycham i odpuszczam.
Jak zbudować imperium? Trzeba odpuścić tę fantazję i skupić się na prawdziwej misji życiowej. A jeśli nie wiesz, jaka jest twoja misja, to właśnie to jest twoją misją… jej odkrycie.
Jak zbudować imperium? Przez służenie. Poprzez nawiązywanie kontaktów i troskę o innych. Przez pomaganie innym w budowaniu ich imperiów. Uświadomienie sobie, że imperium, które naprawdę się liczy, jest już tutaj, w tej chwili, w twoim sercu, w dobroci wokół ciebie, w dobroci innych. Tego imperium nie można odebrać, nigdy się nie zawali i cię spełni.
Budujesz imperium, rezygnując ze wszystkiego, co nie ma znaczenia, z fantazji, i widząc to, co jest tutaj teraz. A potem działając z miłości.