ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Martwisz się tym, czego nie robisz

W każdej chwili wielu z nas myśli o tym, czego nie robi.

Czujemy się winni, że nie robimy więcej. Obawiamy się, że nie jesteśmy tak produktywni, jak moglibyśmy być. Winni, że zwlekamy.

Czujemy się winni, że nie ćwiczymy więcej, nie jemy zdrowo, że nasze ciała nie są lepsze.

Martwimy się, że powinniśmy robić coś lepszego, coś bardziej niesamowitego, robić to, co robią niesamowici ludzie, których widzimy w internecie.

Obawiamy się tego, co musimy zrobić później, co nas czeka, dokąd zmierzamy.

Martwimy się o cele, których nie osiągamy bądź możemy nie osiągnąć. Czujemy się winni, że zawiedliśmy w wielu próbach realizacji tych celów i nawyków.

Martwimy się o to, co robią inni ludzie, ci, których widzimy w mediach społecznościowych, ci, których zdjęcia na Instagramie wyglądają bardziej niesamowicie niż nasze życie.

Czujemy się winni, że się nie doskonalimy. Że nie robimy właśnie teraz czegoś doskonałego.

To jest zupełnie naturalne i nie ma nic złego w tych obawach i poczuciu winy. Wszyscy to czujemy. Prawdopodobnie czułem to dzisiaj rano kilkanaście razy.

Ale istnieje inna droga. Pozwól, że podzielę się nią z tobą dzisiaj.

Błąd logiczny tego, czego nie robisz

Myślę, że mamy wyobrażenie, że w alternatywnym wszechświecie istnieje wersja nas samych, która może prowadzić bardziej niesamowite życie. Jest doskonale produktywna (żadnej prokrastynacji!), nie rozprasza się, osiąga wszelkiego rodzaju cele. Jednocześnie ta osoba podróżuje, doświadcza niesamowitych rzeczy, żyje życiem z wspaniałymi przyjaciółmi i cudownym partnerem. Ta osoba uczy się wszelkich umiejętności, czyta, poznaje fascynujące tematy. Oczywiście z doskonałym ciałem.

Ta alternatywna jaźń oczywiście nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć.

Mamy tylko tę zwykłą, starą wersję siebie. Jesteśmy na nią skazani.

Więc powinniśmy wykorzystać to, co mamy, najlepiej jak potrafimy. Spójrz na obecną rzeczywistość swojej jaźni i powiedz: „Hej, jest OK. W pewien sposób jesteś naprawdę świetny. W innych jesteś niedoskonały. Tak są zresztą wszyscy Ziemianie. W każdym razie jesteś wystarczający. A tak przy okazji, kocham cię.”

Nie ma idealnej wersji twojego życia, ciebie. Nie ma perfekcyjnej rzeczy, którą powinieneś robić teraz, żadnej perfekcyjnej sekwencji rzeczy, które powinieneś robić dzisiaj.

Jest tylko ten moment… w tym także twoje niezadowolenie z tego momentu i z siebie (oraz innych ludzi). To niezadowolenie jest częścią momentu, który cię przynajmniej chwilowo zatrzymuje.

Możemy więc być niezadowoleni z tego momentu albo ćwiczyć bycie zadowolonym z niego.

Zadowolenie i docenianie tego zwykłego momentu

Inna droga, którą wspomniałem powyżej, to prosty (ale niełatwy) trening:

  1. Zatrzymaj się i zauważ, że martwisz się tym, czego nie robisz. Zauważ uczucie niezadowolenia z siebie lub obecnej chwili.

  2. Zaakceptuj swoje uczucie niezadowolenia jako część siebie i po prostu pozwól sobie je poczuć. Zauważ doznania tego uczucia w swoim ciele.

  3. Skieruj się ku obecnej chwili: co robisz właśnie teraz? Bądź całkowicie obecny z fizycznymi doznaniami jakiejkolwiek czynności, którą wykonujesz.

  4. Zauważ, że ten moment jest absolutnie wystarczający. Nie musi być inny, nie musi być więcej. Już jest wspaniały na swój sposób. I ty również jesteś.

Jest to praktyka i nigdy jej nie opanujesz do perfekcji. Po prostu przypominasz sobie, zapominasz, przypominasz sobie i zapominasz. Tak to właśnie działa.

Ten post jest przy okazji notatką dla mnie, by pamiętać, aby to robić, jak również przewodnikiem dla każdego innego, kto może znaleźć w tym jakieś korzyści.

Niech ten moment i następny będą dla Ciebie pełne wystarczalności.